Prawie dwa lata temu usłyszałem od mojej żony zdanie, które już na zawsze zapadło mi w pamięć. Powiedziała: Twoje życie jest tak przewidywalne, iż zaczęłam się tobą nudzić. Chociaż Agnieszka sądziła, iż nasza codzienność była monotonna, ja byłem z niej w pełni zadowolony. Wstawałem wcześnie rano, jadłem śniadanie, gimnastykowałem się, przebierałem się do pracy. Zawsze najpierw pomagałem żonie szykować się do jej pracy wychodziła wcześniej niż ja. Wszystkie posiłki szykowaliśmy wspólnie w domu, szykowaliśmy sobie też drugie śniadanie na wynos dla mnie i dla Agnieszki. Po powrocie z pracy niemal codziennie wpadałem do sklepu, potem gotowałem, sprzątałem i robiłem pranie. Przed snem oglądaliśmy jeszcze film i szliśmy spać.
Byłem pewny, iż wszystko robimy jak należy. W domu panował porządek i ciepło Agnieszka zawsze miała co zjeść, była zadbana. Czego więcej trzeba do szczęścia? W każdą sobotę sprzątaliśmy całe mieszkanie, piekliśmy razem ciasto i gotowaliśmy domowy obiad. Wieczorem zapraszaliśmy znajomych do siebie lub wychodziliśmy do restauracji na Starym Mieście. W niedzielę odwiedzaliśmy rodziców pół dnia u mojej mamy w Krakowie, drugie pół u rodziców Agnieszki w Nowej Hucie. Pomagaliśmy im w domowych obowiązkach, rozmawialiśmy i cieszyliśmy się czasem spędzonym z rodziną.
Wieczory spędzaliśmy na wspólnym odpoczynku w domu. Nigdy się nie kłóciliśmy, nie podnosiliśmy głosu. Harmonia i spokój tym dla mnie była nasza codzienność. Aż pewnego dnia żona oznajmiła mi, iż już dłużej nie może tak żyć, bo się nudzi. Godzinami tłumaczyła mi, jak bardzo jej brakuje emocji, przygód i spontaniczności, podając przykłady naszych przyjaciół, którzy wciąż żyją na pełnych obrotach. Oni mają życie pełne zabawy i koloru! My tylko tkwimy w nudnej harmonii. choćby się nie kłócimy! I wyszła tego dnia z domu.
Ja byłem w pełni zadowolony z naszego życia i nie chciałem nic zmieniać. Jednak dla Agnieszki postanowiłem się postarać chciałem, żeby była szczęśliwa, choćby jeżeli oznaczało to zmiany. Zacząłem od tego, iż zmieniłem swój wygląd pozbyłem się części swoich ubrań, za pieniądze odłożone na remont mieszkania kupiłem modne koszule i nowe jeansy. Poszedłem też do fryzjera, mocno się ostrzygłem, zmieniłem kolor włosów. Zdecydowałem, iż nie będę już wyglądał nudno i szaro.
Potem przyszedł czas na pracę razem z przyjaciółmi zacząłem organizować wyjątkowe wydarzenia i imprezy w Krakowie. Dzięki temu odkryłem zupełnie inny świat mnóstwo inspirujących ludzi, nietypowe rozrywki i interesujące miejsca.
Już po tygodniu Agnieszka wróciła i była zszokowana tym, jak się zmieniłem. Przysiągłem jej, iż od dzisiaj będziemy żyć zupełnie inaczej. I tak rzeczywiście się stało od tej pory praktycznie nie siedzieliśmy w domu. Ciągle gdzieś wychodziliśmy: tu impreza, tam klub, potem koncert, restauracja na Kazimierzu, wspólne wypady rowerowe do Zakopanego, a czasem spontaniczny wyjazd nad Mazury na weekend pod namiot. Trafialiśmy do nowych knajp i klubów, nocowaliśmy u znajomych albo wracaliśmy o świcie.
Minęło kilka miesięcy tego szalonego życia i Agnieszka powoli zaczęła mówić, iż teraz marzy już tylko o spokoju i ciszy. Nagle zatęskniła za domowymi kolacjami, moim własnym sernikiem i spokojnymi wieczorami. Teraz w ogóle nie było na nic czasu ciągle byliśmy poza domem i choćby nie miałem okazji nic upiec czy ugotować. Zmieniłem się do tego stopnia, iż żonie przestało zależeć na moim towarzystwie.
Po kolejnych kilku dniach Agnieszka oświadczyła, iż nie wytrzymuje już tego stylu życia i pragnie powrotu do dawnej harmonii pragnie ciszy, domowego komfortu, rodzinnych spotkań w niedziele i świeżo ugotowanego obiadu. Znów chce wracać do domu, tak jak kiedyś.
Tyle tylko, iż ja już nie chciałem wracać. Włożyłem mnóstwo wysiłku, by przestawić się na dorosłe obowiązki, a teraz odnalazłem się w nowym trybie życia i nie miałem ochoty odwracać wszystkiego do góry nogami po raz drugi. W poprzednim stylu życia też było mi dobrze, ale teraz nie potrafiłbym już do niego wrócić. Tym razem to ja powiedziałem, iż nie chcę wszystkiego cofnąć wtedy wybuchła prawdziwa awantura.
Skończyło się na tym, iż pękły talerze, przyszli sąsiedzi, ktoś wezwał policję. Agnieszka spakowała swoje rzeczy i wyprowadziła się do mamy. Sądzę, iż liczy, iż za jakiś czas wróci i wszystko znów będzie po staremu. Ale na to już za późno. Nie jesteśmy bohaterami kinowego filmu i nie można przełączyć trybu życia jednym ruchem. Agnieszka wróci, zobaczy na stole papiery rozwodowe i krótką notatkę, iż to ja się tym razem znudziłem i już nie potrafię z nią żyć.











