Nasza córka Zuzanna niedawno wyszła za mąż za Marcina chłopaka z przeciętnej rodziny, ale z głową na karku. My z mężem, Andrzejem, nie skakaliśmy z euforii nie oszukujmy się, marzyliśmy o zięciu z willą i mercedesem pod domem ale cóż, wybór należał do Zuzki.
Na wesele Andrzej podarował Zuzannie własne M3 w centrum Warszawy, żeby młodzi nie musieli się tułać po wynajmach i mieszkać z cudzymi studentami. Dzieciaki były zachwycone prezentem, choć największe wrażenie zrobił na rodzicach Marcina.
Odwiedzali ich co drugi dzień z paczką ptasiego mleczka i zachwytami nad parkietem klaszczącym pod nogami. Zuzka coraz częściej dzwoniła do mnie z tekstami typu: Mamo, ona tu chyba zamieszkała! choćby pogadać z Kaśką przez telefon nie mogę, bo siedzi jakby była u siebie!
Kulminacyjny numer był niedawno, kiedy przyszła teściowa Zuzanny pani Krystyna wparowała z pomysłem, żeby ją, męża i szwagra zameldować u młodych, bo ona chce sprzedać swoje dwupokojowe w Ursusie, rzucić robotę i zainwestować w większe mieszkanie. I oczywiście wszyscy mieliby mieszkać razem, bo rodzina powinna być razem i wszystko dzielić.
Zuzka, dziewczyna dobrze wychowana, grzecznie odmówiła, bo pomysł wydał jej się co najmniej dziwaczny. Ale pani Krystyna nie dawała za wygraną wydzwaniała do nich codziennie, zasypywała groźbami, iż jak Zuzka kocha Marcina, to się zgodzi, a jak nie, to odejdzie od niego i zabierze mieszkanie! Marcin próbował uciszyć mamę, ale z nią się nie dyskutuje.
My z Andrzejem uznaliśmy, iż nie będziemy się wtrącać i pozwolimy młodym rozwiązać konflikt po swojemu. Do czasu aż Zuzka zadzwoniła ze łzami w oczach, prosząc o pomoc. No i wtedy Andrzej stwierdził, iż trzeba zakończyć cyrk.
Pojechał do pani Krystyny, zrobił poważną minę i powiedział jej jasno, żeby odpuściła i trzymała się z dala od naszego mieszkania. Dodał też, iż jak się nie uspokoi, to już nie ptasie mleczko, tylko rozmowa na komendzie. Teściowa nagle stała się miła i zapewniła, iż wszystko to nieporozumienie i naprawdę życzy Zuzannie szczęścia.
Nasza córka w końcu odetchnęła, teściowa dała sobie spokój, a my wszyscy mamy święty spokój. Morale historii? Jak dasz komuś palec lepiej miej od razu numer do rzeczoznawcy majątkowego i policji.





