Maksym leżał w szpitalu w stanie głębokiej nieprzytomności tydzień, a ja wciąż siedziałam przy jego łóżku, łkając cicho. Sześciolatka z pobliskiego osiedla szepnęła: Szkoda cię, ciociu Jak tylko odchodzisz, on od razu zaczyna organizować przyjęcia. Wcześnie po południu udawałam, iż jestem niewinna wróżka, a on śpiący książę, dopóki sześciolatka nie wprowadziła mnie w prawdę, której […]