Maya Gordon i Karol Korn, czyli opowieść o życiu rozbitym na fragmenty

beskidzka24.pl 2 godzin temu

Artystka pochodzenia żydowskiego, która przez ciągłe przeprowadzki nie może poskładać życia w całość. I Bielsko-Biała, którego historia ma luki w postaci zniszczonych przez nazistów synagog. W Galerii Bielskiej BWA trwa wystawa o kobiecie i o mieście, których wewnętrzna tożsamość została rozerwana.

Wystawa zatytułowana jest „Pamięć obrazów jest obrazem pamięci” i prezentuje głównie prace malarskie Mai Gordon. To artystka pochodzenia polskiego i żydowskiego, która urodziła się w Chorzowie w 1947 roku. Jako dziesięcioletnia dziewczynka razem z rodziną wyemigrowała do Izraela, natomiast w 1970 roku wyjechała na stałe do Holandii. Dziś mieszka w Warszawie, Tel Awiwie i Amsterdamie, a w jej pracach artystycznych nieustannie przewija się motyw bycia obcą i przyjezdną, podróżniczką i niespełnioną domowniczką. Jej twórczość to opowieść o niemożności połączenia kolejnych faz życia w spójną całość.

– Maya Gordon często mówi o sobie jako o małej dziewczynce. W wieku dziesięciu lat została zmuszona do emigracji do Izraela i bardzo to wówczas przeżyła, bo nie zdążyła zadomowić się w swoim dzieciństwie – komentuje jeden z kuratorów wystawy Andrzej Wajs. – Na jej miedziorytach mamy również rozczarowania w pierwszych relacjach z mężczyznami. Na jednej z prac bohaterka marzy o mężczyźnie idącym do niej korytarzem, ale to się nigdy nie realizuje. Ona umawia się z nim i czeka, a on nie przychodzi. W tych pracach widać, iż relacje artystki z mężczyznami polegały na niespełnieniu. W jej twórczości przebijają też fazy życia bardzo dojrzałego, kiedy zaczyna próbować jogi czy technik makijażowych. Zawsze poszukuje czegoś, czego już nie ma. Ja ją nazywam nomadką, ponieważ nigdy nie jest u siebie, zawsze jest gdzie indziej, zawsze w podróży, niespełniona.

Kuratorzy – Andrzej Wajs i Sarmen Beglarian – postanowili zestawić twórczość Mai Gordon z materiałami archiwalnymi prezentującymi projekty Karola Korna – żyjącego na przełomie XIX i XX wieku bielskiego architekta pochodzenia żydowskiego, twórcy Dworca Głównego, Willi Theodora Sixta, Poczty Głównej, schroniska na Szyndzielni czy synagog przy ul. 3 Maja i Krakowskiej. Artystkę i budowniczego łączy rodzinne pokrewieństwo, a ich twórczość to opowieść o życiu rozbitym na fragmenty przez wojny i przymusowe przesiedlenia. Spotkanie malarstwa Mai Gordon z dziedzictwem Karola Korna to próba złożenia mozaiki z rozrzuconych elementów – zarówno materialnych, jak i biograficznych. – Chcieliśmy, aby była to wystawa o kobiecie i o mieście jako pewnych bytach, których wewnętrzna tożsamość została rozerwana – wyjaśnia Andrzej Wajs. – Bielsko-Biała jest w pewnym sensie tworem tego architekta, w którym wyrwana została tkanka żydowskich synagog i różnych innych obiektów związanych z tą społecznością. Z drugiej strony mamy artystkę, która jest Żydówką mieszkającą w Amsterdamie, ale bardzo związaną z Polską. Więc to miasto i ona w jakimś sensie łączą się przez to, iż nie mogą zrekonstruować tej wyrwanej tkanki.

Wystawa trwa do 1 marca.

Od lewej: Maya Gordon, Andrzej Wajs i Sarmen Beglarian

Od lewej: dyrektor Galerii Bielskiej BWA Agata Smalcerz, Maya Gordon i Andrzej Wajs

Idź do oryginalnego materiału