Masz prawo przerwać spowiedź. Oto kiedy jest to uzasadnione

zycie.news 2 godzin temu
Zdjęcie: Kościół @pexels


Sakrament pokuty i pojednania ma prowadzić do uzdrowienia sumienia, pojednania z Bogiem i odbudowy wewnętrznego pokoju. Nie zawsze jednak doświadczenie konfesjonału jest łatwe. O tym, kiedy wierny ma prawo przerwać spowiedź i jak reagować w trudnych sytuacjach, mówi Mateusz Filipowski.

Spowiedź to nie procedura prawna

W rozmowie w Pogłębiarka Podcast duchowny zwrócił uwagę, iż grzech nie powinien być postrzegany wyłącznie w kategoriach przepisów.

– „Chodzi o to, żebyśmy odeszli od takiego ‘poszatkowania’. Grzech nie jest sytuacją prawną, ale egzystencjalną. I z takiej perspektywy powinniśmy na niego patrzeć” – podkreślił.

To podejście zmienia sposób myślenia o spowiedzi. Nie chodzi o „odhaczenie obowiązku”, ale o realne spotkanie z własnym sumieniem i doświadczenie miłosierdzia.

Lęk przed konfesjonałem jest realny

Dla wielu osób myśl o spowiedzi wiąże się ze stresem. Niepokój może wynikać z wcześniejszych doświadczeń, w których zabrakło atmosfery szacunku i empatii.

– „Czasem człowiek choćby nie wie, iż może być inaczej, zamraża go to. Ksiądz go zlewa pomyjami, a on potem myśli: ‘Nigdy więcej nie pójdę do spowiedzi po czymś takim’. I ja to rozumiem” – przyznał duchowny.

Takie sytuacje, choć nie powinny mieć miejsca, zdarzają się. najważniejsze jest jednak to, iż wierny nie jest wobec nich bezradny.

Kiedy można przerwać spowiedź?

O. Mateusz Filipowski jasno wskazuje, iż granice bezpieczeństwa w konfesjonale są realne i należy je respektować.

– „Jeśli ktoś radykalnie przekracza twoje granice, masz prawo odejść od konfesjonału i pójść gdzie indziej” – zaznaczył.

Chodzi o sytuacje, w których spowiednik podnosi głos, używa upokarzającego języka lub zadaje pytania w sposób naruszający prywatność i godność penitenta. W takich przypadkach wierny może zakończyć rozmowę i poszukać innego kapłana.

Trudne pytanie to nie zawsze przekroczenie granicy

Duchowny zwraca uwagę, iż nie każde bolesne pytanie jest nadużyciem. Czasem spowiednik musi dotknąć trudnego obszaru, by pomóc w duchowym wzroście.

– „Są takie momenty, w których spowiednik będzie chciał pomóc i delikatnie dopyta. I takie pytanie może mnie zaboleć, bo dotknie trudnego kawałka” – wyjaśnił.

Różnica polega na intencji i sposobie prowadzenia rozmowy. – „Myślę, iż każdy z nas wyczuwa granicę, kiedy ktoś zadaje trudne pytanie, z którym muszę się skonfrontować, a kiedy ktoś z buciorami wchodzi i narusza granice bezpieczeństwa” – dodał.

Co zrobić w przypadku nadużyć?

Jeśli zachowanie spowiednika budzi poważne zastrzeżenia, sprawę można zgłosić przełożonym kościelnym.

– „Warto wtedy zgłosić to do wyższych przełożonych – prowincjałów, biskupów… Tylko od naszej postawy zależy to, czy ten ksiądz przez cały czas będzie spowiadał i krzywdził ludzi” – powiedział o. Filipowski.

Sakrament pokuty ma być miejscem duchowego uzdrowienia, a nie źródłem traumy. Świadomość własnych praw i granic może pomóc wiernym przeżywać spowiedź w sposób dojrzalszy i bezpieczny.

W centrum tego sakramentu pozostaje relacja z Bogiem – nie lęk, nie formalizm i nie presja. Jak podkreśla dominikanin, najważniejsze jest spotkanie z miłosierdziem, które prowadzi do prawdziwej przemiany serca.

Idź do oryginalnego materiału