Marynarze nie odważyli się strzelać do rodaków. "Wobec paniki dowództwo statku było bezsilne"

weekend.gazeta.pl 4 tygodni temu
Zdjęcie: Powitanie w porcie w Hamburgu, rok 1940. Wolfram von Richthofen składa meldunek Hermannowi Goeringowi (Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)


"W dniu przyjęcia na pokład powiadomiono ich o możliwości zatopienia statku. Zostali ostrzeżeni, by się nie rozbierali w nocy. Mimo to wielu, zwiedzionych panującym wewnątrz ciepłem, leżało rozebranych na materacach, gdy nagle o dwudziestej zero sześć statkiem wstrząsnęło silne uderzenie. Dziesięć sekund później 'Wilhelm Gustloff' został trafiony ponownie". Publikujemy fragment książki Jürgena Thorwalda "Wielka ucieczka".
Idź do oryginalnego materiału