Po kilku latach pracy Marta poczuła jednak, iż nadszedł moment na zmianę. Zdecydowała się przejść pod opiekę Moniki Smolicz z agencji Rebel Models — osoby, która od początku mocno wierzyła w jej potencjał i wspierała ją choćby wtedy, gdy sama Marta koncentrowała się bardziej na pracy komercyjnej niż na rozwoju w segmencie high fashion. Przełomem okazało się spotkanie z agencją Women, które udało się zorganizować właśnie dzięki determinacji Smolicz. To wtedy międzynarodowa agencja dostrzegła w niej potencjał, który wcześniej mógł pozostać niezauważony.
Kolejne sezony przyniosły dynamiczny rozwój kariery. Niebieskooka blondynka z Polski zaczęła pojawiać się w projektach ważnych nazwisk branży, debiutując między innymi na wybiegu Isabel Marant. niedługo przyszły kolejne projekty — od kampanii dla Emilio Pucci po sesję i okładkę w „M Le magazine du Monde”. Dziś Marta współpracuje z międzynarodowymi agencjami i regularnie pojawia się na wybiegach podczas światowych tygodni mody, reprezentując Polskę w najważniejszych wydarzeniach branży. W rozmowie opowiada o kulisach pracy podczas fashion weeków, różnicach między Nowym Jorkiem, Mediolanem i Paryżem oraz o tym, co naprawdę decyduje o sukcesie modelki w branży, która wciąż potrafi zaskakiwać.
Rebel
[Paula Jarosz, redaktor naczelna MIUMAG] Od kilku lat regularnie bierzesz udział w tygodniach mody. Jak opisałabyś atmosferę poszczególnych miast – od Nowego Jorku, przez Londyn i Mediolan, aż po Paryż?
[Marta Wieczorek] To tak naprawdę mój pierwszy pełny sezon po długiej przerwie. Zaczynałam jako 16-letnia dziewczyna, ale wtedy nic szczególnego się nie wydarzyło. Gdy później zmieniłam agencję w Paryżu, usłyszałam od nich, iż powinnam spróbować jeszcze raz. Mieli rację — ten powrót przyniósł znacznie lepsze efekty niż dziesięć lat temu.
Każda stolica mody ma zupełnie inną energię. Nowy Jork jest szybki, intensywny i pełen wydarzeń, a sporą część dnia spędza się po prostu w metrze. Mediolan pachnie ciepłą pizzą, pastą i kawą. Tam wszystko płynie trochę spokojniej i ma się wrażenie, iż każdy ma na wszystko czas. To właśnie tam najdłużej czekałam w kolejkach na castingi. Paryż natomiast to czysta elegancja i klasa unosząca się w powietrzu. Na ulicach mijasz mnóstwo pięknych ludzi i innych modelek, z którymi wymieniasz krótkie, wspierające spojrzenia. Po mieście można po prostu spacerować albo jeździć rowerem — czego raczej nie robi się w Nowym Jorku.
Jedno jest pewne: podczas tygodnia mody w każdym z tych miejsc przeżywa się prawdziwy emocjonalny rollercoaster. A zmęczenie po całym dniu jest bardzo charakterystyczne — to jedyny rodzaj zmęczenia, który można nazwać po prostu „fashion week”.
Jak Twoim zdaniem zmieniła się idea tygodni mody na przestrzeni ostatniej dekady?
Zauważyłam, iż wraz z wiekiem zmienia się też sposób, w jaki patrzę na tygodnie mody. Kiedyś najważniejsza była dla mnie liczba pokazów w okresie — nieważne jakich, liczył się wynik na końcu. Dziś podchodzę do tego zupełnie inaczej.
Bardziej zależy mi na pokazach, które mogą otworzyć drzwi do kolejnych ciekawych projektów i współprac. jeżeli miałabym wskazać moment przełomowy dla branży modelek, to zdecydowanie była nim pandemia. Wtedy zmienił się sposób organizacji castingów — wstępna selekcja zaczęła odbywać się jeszcze przed zaproszeniem modelki na spotkanie.
Dzięki temu kolejki znacznie się skróciły, a czasem zniknęły całkowicie. Modelki rzadziej tracą czas na castingi, na których projektant choćby nie zdąży na nie spojrzeć. jeżeli jesteś zaproszona, wiesz, iż ktoś już wcześniej wybrał właśnie ciebie.
Oczywiście ten system nie zawsze działa idealnie, ale projektanci i klienci gwałtownie go polubili. Mniej dziewczyn na castingu, bardziej sprecyzowana wizja pokazu czy sesji i — co ważne — większy szacunek dla czasu modelki.
Sama idea tygodnia mody pozostaje jednak taka sama: pokazanie trendów na kolejny sezon. Być może zmieniło się jedynie to, iż moda coraz bardziej stara się być bliżej ludzi i bardziej dla nich dostępna.
Rebel
Kiedy można powiedzieć, iż fashion week był dla modelki udany?
Myślę, iż to dość względne pytanie, bo wiele zależy od tego, czego dana dziewczyna oczekuje od fashion weeku. Dla mnie to przede wszystkim szansa, żeby w pełni wykorzystać ten czas.
Oczywiście ważne są pokazy, które mogą otworzyć przede mną kolejne możliwości zawodowe w przyszłości. Ale równie istotne są spotkania z ludźmi i poznawanie osób z branży, które pomagają budować relacje i poszerzać kontakty biznesowe.
Fashion week to wyjątkowy moment, kiedy w jednym miejscu spotykają się kreatywni ludzie z całego świata, więc warto korzystać z tej okazji i chłonąć tę energię.
Z którym projektantem lub marką pracowało Ci się w tym sezonie najciekawiej?
To trudne pytanie, bo może zabrzmi to trochę banalnie, ale naprawdę doceniam możliwość pracy z każdym artystą na planie.
W mojej pracy najbardziej fascynuje mnie właśnie spotkanie różnych osobowości i wrażliwości. Otaczanie się tak kreatywnymi ludźmi jest niesamowite. Słuchanie ich historii, obserwowanie sposobu myślenia i wyciąganie z tego wniosków dla siebie. Każda taka rozmowa coś zostawia.
Oczywiście szczególne miejsce ma dla mnie mój debiut dla Isabel Marant. To doświadczenie, za które czuję ogromną wdzięczność. Isabel i Beka mają w sobie niezwykłą energię, bardzo bliską mojej, dlatego za każdym razem, gdy słyszę nazwę Isabel Marant, na mojej twarzy pojawia się uśmiech.
Ogromny podziw mam też dla Emanueli Alt. To niesamowita kobieta z taką charyzmą i wyczuciem, iż naprawdę trudno przejść obok niej obojętnie. A co najważniejsze — jest bardzo ludzka wobec każdej modelki i dba o jej komfort. Czasem śmieję się, iż kiedy będę „duża”, chciałabym być trochę taka jak ona.
Rebel
Czy jest pokaz lub dom mody, w którym marzysz, by pojawić się na wybiegu?
Myślę, iż jak większości dziewczyn w tej branży, marzy mi się praca dla domu mody Chanel.Odkąd zaczęłam pracować jako modelka, zawsze podziwiałam ten dom mody i jego historię. Kiedy myślę o Paryżu, w mojej głowie od razu pojawia się Chanel.
Mam wrażenie, iż jest z nim trochę jak z winem — im starszy, tym piękniejszy i bardziej wyjątkowy się staje. Jest w tej marce coś ponadczasowego, coś, co z każdym rokiem nabiera jeszcze większej głębi.
Co w praktyce daje modelce udział w tygodniach mody i obecność w głośnym pokazie?
Tak jak wcześniej wspomniałam, możliwość pojawienia się na szeroko komentowanym pokazie mody daje modelce szansę dotarcia do znacznie szerszej grupy klientów.Taki moment potrafi naprawdę dużo zmienić — nie tylko pod względem rozpoznawalności, ale czasem także… stawek, co oczywiście bardzo cieszy.
Myślę, iż większy rozgłos daje dziewczynie przestrzeń do realizowania jeszcze ciekawszych projektów. Modelki z wybiegów często stają się bardzo pożądane w branży, a to otwiera drzwi do nowych współprac. Oczywiście nie zawsze działa to tak samo w przypadku każdej dziewczyny, ale przy wsparciu dobrej agencji i odpowiednim prowadzeniu kariery naprawdę może przynieść świetne efekty.
fot. Spotlight Launchmetrics / Ralph Lauren
Jak wygląda Twój typowy dzień podczas fashion weeku?
Każdego wieczoru dostawałam mój chart z planem na kolejny dzień. zwykle były to już wyselekcjonowane castingi — takie, które moja agencja uznała za ważne dla mojego wizerunku i rozwoju w branży.
Właściwie cały dzień układałam właśnie pod ten plan. Czasem udawało się spokojnie zjeść śniadanie i zrobić trening, ale bywało też tak, iż o siódmej rano dzwonił telefon z informacją, iż muszę natychmiast pojawić się w zupełnie innym miejscu.
Czasu fashion weeku raczej nie nazwałabym stałym rytmem pracy — wręcz przeciwnie, w tych dniach nic nie jest stałe. Od momentu, kiedy wsiadasz do samolotu do Nowego Jorku, aż do chwili, gdy wracasz z Paryża do domu, jesteś adekwatnie cały czas na standby.
fot. Spotlight Launchmetrics / Anna Sui
Wokół pracy modelek wciąż krąży wiele stereotypów dotyczących diety. Czy „waciki nasączone wodą” mają jeszcze rację bytu?
Na co dzień w moim otoczeniu nie widzę już takich sytuacji, ale może wynika to z tego, iż pracuję głównie z modelkami, które są w tej branży od lat. Trochę żartobliwie nazywamy się „dinozaurami”, bo dobrze wiemy, jak ten świat funkcjonuje.
Myślę jednak, iż dziewczyny, które dopiero zaczynają, są bardziej podatne na sugestie dotyczące wymiarów. W jakimś stopniu branża się zmienia i staje się mniej restrykcyjna, ale są miejsca, gdzie wymagania wciąż są bardzo konkretne. Wystarczy spojrzeć na Paryż — jeżeli chcesz pracować przy pokazach z najwyższej półki, wymiary przez cały czas muszą się zgadzać.
Na szczęście od dawna nie słyszałam już historii o wacikach czy innych absurdalnych metodach. Sama prowadzę bardzo aktywny tryb życia, więc kwestie centymetrów raczej mnie nie dotyczą — chyba iż zbliżają się święta Bożego Narodzenia albo upragnione wakacje. Wtedy sobie pozwalam, bo kiedy, jak nie wtedy.
Warto jednak pamiętać, iż wiele dziewczyn zaczyna tę pracę w bardzo młodym wieku, często jeszcze w trakcie dojrzewania. To moment, kiedy ciało naturalnie się zmienia, więc presja potrafi być trudna.
Dziś patrzę na to trochę inaczej i wychodzę z założenia, iż jesteśmy tylko ludźmi i biologii nie da się oszukać. Podczas miesiączki czy po długich lotach nasze ciało może wyglądać inaczej i to jest zupełnie normalne. Dlatego jeżeli jakaś dziewczyna aspirująca na modelkę to czyta, chciałabym powiedzieć jedno: dbaj o siebie i bądź dla siebie wyrozumiała.
fot. Spotlight Launchmetrics / Isabel Marant
Czy podczas tegorocznego sezonu tygodni mody coś szczególnie Cię zaskoczyło?
Najbardziej zaskoczyła mnie chyba moja własna cierpliwość i to, jak bardzo nauczyłam się panować nad emocjami.Każdy sezon przynosi inne doświadczenia, inne obserwacje i zupełnie nową energię. Z perspektywy modelki zauważyłam też coś interesującego — wzrost przestał mieć aż tak duże znaczenie jak kiedyś. Był moment, kiedy 175 cm wydawało się absolutnym minimum, a dziś widać, iż branża powoli się otwiera i te granice stają się bardziej elastyczne.
Interesujące są też różnice między miastami podczas tygodni mody. W Nowym Jorku często widzi się te same, stałe twarze — modelki, które regularnie pracują przy pokazach.W Mediolanie proporcje wydawały się już bardziej wyrównane — mniej więcej pół na pół między nowymi a bardziej rozpoznawalnymi dziewczynami.Natomiast Paryż naprawdę mnie zaskoczył. Miałam wrażenie, iż choćby około 70% obsady stanowiły zupełnie nowe twarze, a reszta to modelki, które branża zna od lat.
fot. Spotlight Launchmetrics / Emporio Armani
Twoja złota myśl?
Gdybym miała powiedzieć coś dziewczynom, które marzą o tej pracy, to przede wszystkim: nie poddawajcie się i naprawdę wierzcie w siebie. W tej branży ogromne znaczenie ma też znalezienie dobrej agencji — takiej, która będzie was wspierać, popychać do przodu i wierzyć w was choćby wtedy, kiedy same jeszcze tego w sobie nie widzicie.
fot. Spotlight Launchmetrics / 7 for All Mankind
