Grażyna stała przy umywalce, dłonie zanurzone w lodowatej wodzie. Za oknem widać było, jak wieczorny zmierzch powoli otula warszawską kamienicę. Z salonu dochodził śmiech, a głos Elżbiety dominował nad wszystkimi czysty, dzwoniący, pewny siebie. Ten śmiech prześladował ją od pięciu lat. Spojrzała w swoje odbicie w szybie bladą twarz, czerwone oczy, drżące usta. To nie […]