Kiedy byłem młody, moja paczka znajomych była pełna najróżniejszych pasji i drobnych intryg. Wśród nas był pewien para Marek i Dagna. Marek słynął z poczucia humoru, a Dagna dorównywała mu energią i swoją żywiołową naturą. Jednak między nimi często dochodziło do sprzeczek o drobiazgi. Pewnego razu zorganizowałem u siebie w mieszkaniu imprezę, na którą Marek czekał na Dagnię przy przystanku tramwajowym.
Jak zwykle Dagna spóźniała się, a Marek cierpliwie na nią czekał. W tłumie zwrócił uwagę na dziewczynę o podobnym stylu i kręconych włosach jak jego ukochana. Postanowił zrobić jej psikusa podszedł, objął ją od tyłu w żartobliwy sposób, chcąc się trochę podroczyć. Ku swojemu zaskoczeniu, okazało się, iż to nie była Dagna. Dziewczyna pisnęła przestraszona, a Marek gwałtownie zrozumiał swoją pomyłkę.
Sytuacja wymknęła się spod kontroli; Dagna zadzwoniła choćby na policję, szukając pomocy. Ostatecznie sprawa się wyjaśniła, a Marek wyszedł z komisariatu w towarzystwie obcej dziewczyny o imieniu Aniela. Przez te krótkie 45 minut, które spędzili razem, zdążyli dobrze się poznać i gwałtownie znaleźli wspólny język. Cztery miesiące później Marek i Aniela wzięli ślub. Teraz mają dwóch synów, którzy już przerosli ojca.
Dagna przez jakiś czas próbowała odzyskać Marka, była niemiła dla Anieli, ale w końcu się poddała. Ostatecznie jej życie także ułożyło się szczęśliwie. Marek często wspomina tamten dzień i uważa, iż to los postawił Anielę na jego drodze.
Życie potrafi zatoczyć niespodziewane kręgi, a przypadki często prowadzą nas tam, gdzie powinniśmy się znaleźć. Cenię sobie dzisiaj te niespodzianki, które odmieniają nasz los bo czasem wystarczy drobny błąd, by odkryć własne szczęście.






