Mamo, uśmiechnij się Arina nie lubiła, gdy do ich domu przychodziły sąsiadki i prosiły mamę, żeby z…

twojacena.pl 1 tydzień temu

Mama, uśmiechnij się

Weronika nigdy nie lubiła, kiedy sąsiadki przychodziły do nich i prosiły mamę o zaśpiewanie piosenki.

Aniu, zaśpiewaj, masz taki piękny głos, a jak potrafisz tańczyć! Mama zaczynała śpiewać, sąsiadki wtórowały, a czasem wszystkie razem tańczyły na podwórku.

W tamtym czasie Weronika mieszkała z rodzicami na wsi, w swoim domu. Był też młodszy brat, Staś. Mama była pogodna i gościnna, a gdy sąsiadki już wychodziły, mówiła:

Zapraszam następnym razem, miło spędziłyśmy czas one obiecywały wrócić.

Weronice jednak nie podobało się ani to śpiewanie, ani taniec mamy, wręcz się wstydziła. Chodziła wtedy do piątej klasy i pewnego dnia powiedziała:

Mamo, proszę, nie śpiewaj i nie tańcz Wstydzę się choć choćby sama nie rozumiała, dlaczego tak czuje.

I dzisiaj, będąc dorosłą i sama będąc mamą, nie potrafi tego wyjaśnić. Wtedy mama odpowiedziała:

Weroniko, nie wstydź się, gdy śpiewam, powinnaś się cieszyć. Przecież nie będę zawsze taka wesoła, póki jeszcze młoda

Weronika wtedy choćby nie pomyślała, iż w życiu nie zawsze jest wesoło.

Gdy córka była w szóstej klasie, a Staś w drugiej, z dnia na dzień opuścił ich ojciec. Spakował się i odszedł na zawsze. Weronika nie wiedziała, co się wydarzyło między rodzicami. Dopiero później, jako nastolatka, zapytała mamę:

Mamo, dlaczego tata nas zostawił?

Dowiesz się, jak dorośniesz odpowiedziała mama.

Anna nie miała siły wyznać córce, iż przyłapała męża w ich własnym domu z inną kobietą, Zosią, która mieszkała kilka domów dalej. Weronika i Staś byli wtedy w szkole, a ona wróciła przypadkiem z pracy, bo zapomniała portfela z pieniędzmi.

Drzwi były otwarte, co ją zdziwiło mąż powinien przecież być w pracy, był dopiero jedenasta rano. Wchodząc do sypialni, zobaczyła przykrą scenę. Zdezorientowała się, a Jan i Zosia patrzyli na nią z uśmiechem, jakby pytali: co ty tu robisz

Wieczorem, gdy mąż wrócił do domu, była awantura. Dzieci bawiły się na podwórku i niczego nie słyszały.

Spakowałam ci rzeczy, zabierz je i odejdź. Nigdy ci nie wybaczę zdrady.

Jan wiedział, iż żona mu nie przebaczy, ale próbował jeszcze porozmawiać.

Aniu, szatan mnie podkusił, może zapomnimy o tym? Mamy dzieci

Powiedziałam ci wyraźnie wyjdź to były jej ostatnie słowa. Wyszła na dwór.

Jan zabrał swoje rzeczy i odszedł, a Anna stała schowana za rogiem domu i cicho patrzyła. Nie chciała go więcej widzieć, jego zdrada zbyt mocno ją zabolała.

Damy sobie radę, jakoś przeżyjemy z dziećmi myślała przez łzy. Nigdy mu nie przebaczę.

Nie przebaczyła. Została sama z dwójką dzieci. Wiedziała, iż będzie ciężko, ale jak bardzo dopiero później przekonała się na własnej skórze. Pracowała na dwa etaty: w dzień sprzątała w szkole, a nocami w piekarni. Nie wysypiała się, a uśmiech zniknął z jej twarzy.

Chociaż ojciec ich zostawił, Weronika i Staś mieli z nim kontakt mieszkał z Zosią cztery domy dalej. Zosia miała syna w wieku Stasia, choćby chodzili razem do klasy. Anna nie zabraniała dzieciom odwiedzać ojca. Dzieci bawiły się razem, ale jeść wracały zawsze do domu. Zosia ich nie gościła, tylko pozwalała się bawić.

Czasem też syn Zosi przychodził z Weroniką i Stasiem do ich domu, a sąsiedzi przyglądali się zdziwieni. Anna karmiła wszystkie dzieci i nigdy nie miała nic przeciwko pasierbowi męża. Weronika już nigdy więcej nie widziała uśmiechu mamy. Była dobra i troskliwa, ale zamknęła się w sobie.

Czasami Weronika wracała ze szkoły i bardzo chciała, żeby mama z nią porozmawiała, więc opowiadała jej o tym, co działo się w szkole.

Mamo, wyobraź sobie, iż Romek przyniósł na lekcję kota, a ten miauczał podczas lekcji. Pani nie wiedziała, co się dzieje, i myślała, iż to Romek; dopiero jak się przyznaliśmy, iż w torbie siedzi kot, pani wyrzuciła go z klasy razem z kotem i wezwała jego mamę do szkoły.

Tak rozumiem… powiedziała tylko mama.

Weronika widziała, iż jej mamę nic już nie cieszy. Często słyszała w nocy płacz matki stojącej długo przy oknie, zapatrzonej w jeden punkt. Gdy Weronika dorosła, zrozumiała.

Mama była bardzo zmęczona i ciągle niewyspana, bo ciężko pracowała, a do tego pewnie brakowało jej witamin. Starała się dla mnie i dla Stasia. Zawsze byliśmy zadbani, nasze rzeczy były czyste i wyprasowane tak często wspominała Weronika.

Wtedy jednak mówiła:

Mamusiu, uśmiechnij się, tak dawno nie widziałam twojego uśmiechu.

Anna bardzo kochała swoje dzieci, ale nie była zbyt wylewna. Rzadko przytulała, od czasu do czasu jednak chwaliła za dobre wyniki w nauce i to, iż nie sprawiali jej kłopotów. Dobrze gotowała, w domu zawsze panował porządek.

Weronika czuła matczyną miłość, gdy mama zaplatała jej warkocze. Gładziła ją wtedy po głowie, smutna, z opuszczonymi ramionami. Anna wcześnie zaczęła tracić zęby, usuwała je, ale nie robiła nowych protez.

Po ukończeniu szkoły Weronika choćby nie pomyślała, żeby gdzieś wyjechać na studia nie chciała zostawiać mamy samej, wiedziała, iż na naukę potrzeba pieniędzy. Zatrudniła się jako sprzedawczyni w sklepie nieopodal domu. Chciała pomóc matce, Staś gwałtownie rósł i potrzebował nowych ubrań oraz butów.

Pewnego dnia do sklepu wszedł Michał. Nie był stąd, pochodził z sąsiedniej wsi. Weronika od razu mu się spodobała, choć był od niej o dziewięć lat starszy.

Jak się nazywasz, śliczna? zapytał z uśmiechem. Jesteś tu nowa? Nigdy cię wcześniej nie widziałem, choć często przejeżdżam przez tą wieś.

Weronika. Też jeszcze pana tu nie widziałam.

Jestem z wioski osiem kilometrów stąd. Michał jestem.

Tak się poznali. Od tej pory Michał często przyjeżdżał autem po Weronikę, odwoził ją po pracy do domu albo zabierał na spacery. Zaprosił ją choćby do siebie, gdzie mieszkał z chorą matką. Był po rozwodzie, żona z córką wyjechała do miasta, nie chciała opiekować się teściową.

Michał miał duże gospodarstwo i porządny dom. Ugościł ją bogato na stole twaróg, mięso, ciasta i cukierki. Weronice spodobało się u niego w domu. Mama leżała w swoim pokoju.

Weronika, wyjdziesz za mnie? zaproponował kiedyś Michał. Bardzo mi się podobasz. Ale od razu powiem: trzeba opiekować się moją mamą, ale zawsze będę pomagać.

Weronika milczała, ucieszyła się, ale nie dała tego po sobie poznać nie bała się obowiązków przy chorej matce Michała. Michał lekko drżał w oczekiwaniu.

Trzeba się zgodzić, przynajmniej będę miała pod dostatkiem mięsa i twarogu pomyślała, a na głos odpowiedziała: Dobrze, zgadzam się Michał bardzo się ucieszył.

Weroniczko, bardzo się cieszę. Kocham cię Szczerze nie wierzyłem, iż młoda dziewczyna zgodzi się zostać żoną starszego, rozwiedzionego faceta. Obiecuję ci szczęśliwe życie.

Michał pomagał we wszystkim w gospodarstwie, był pracowity i troskliwy. Po ślubie Weronika przeprowadziła się do jego domu na wsi. Szczęśliwie już i tak nie chciała mieszkać sama z mamą Staś dorósł, studiował w technikum samochodowym w powiecie i do domu wracał tylko na weekendy czy na święta.

Mijał czas. Weronika naprawdę była szczęśliwa u boku męża. Urodziła dwóch synów, rok po roku. Nie pracowała zawodowo w domu było dużo zajęć, a dzieci i gospodarka wymagały troski. Teściowa zmarła po dwóch latach wspólnego mieszkania. Gospodarstwo było duże, więc choć Michał pracował, większość rzeczy robił własnoręcznie. Często zabraniał żonie nosić ciężkie wiadra:

Po co się tak męczysz? Ja wszystko przyniosę, twoją działką jest tylko wydoić krowę, nakarmić kury i kaczki, a świniami sam się zajmę.

Weronika wiedziała, iż mąż ją kocha i o nią dba. Kochał synów nad życie. Choć w jej rodzinnym domu nie było dużego gospodarstwa, wszystkiego się gwałtownie nauczyła. Michał był mężem szczodrym.

Weronika, może zawieziemy mamie mięsa, twarogu i mleka? Przecież musi kupować, a u nas własne, swojskie jedzenie.

Anna zawsze odbierała paczki z wdzięcznością, ale i tak nigdy się nie uśmiechała. choćby bawiąc się z wnukami, była poważna. Jeździli do niej często. Weronice było żal mamy, nie wiedziała, jak ją przywrócić do życia.

Może powinnaś pójść do księdza, porozmawiać z nim podsunął Michał. Weronika chwyciła się tego pomysłu.

Ksiądz obiecał modlitwę za Annę i poradził:

Proś Boga, żeby twoja mama spotkała jeszcze dobrego człowieka na swojej drodze Weronika więc modliła się i prosiła.

Pewnego dnia Anna poprosiła córkę:

Weroniko, pożyczysz mi trochę pieniędzy? Chcę sobie zrobić zęby, nie mam wszystkich i czuję się źle.

Oczywiście, mamo. Zapłacę za wszystko! ucieszyła się Weronika, ale wiedziała, iż matka i tak nie pozwoli jej na więcej.

Dała jej potrzebną sumę. Anna od razu obiecała oddać pieniądze. Przez jakiś czas Weronika nie odwiedzała mamy, rozmawiały przez telefon. Michał był zajęty, pomagał swojemu wujkowi Karolowi, który postanowił przeprowadzić się ze Sztumu na wieś. Nie wyszło mu z żoną, dzieci dorosły, a żona wyrzuciła go z domu. Michał pomagał mu załatwiać dokumenty na nowy dom w sąsiedniej wsi.

Czasem Michał wpadał do wujka i Weronika była tam z nim kilka razy. Pewnego dnia mąż wrócił do domu i powiedział:

Wiesz co, mam wrażenie, iż wujek Karol zamierza się ożenić. Byłem ostatnio u niego, słyszałem, iż rozmawia przez telefon Tak wywnioskowałem z rozmowy.

I dobrze poparła Weronika Jeszcze młody facet, niech nie siedzi sam w takim dużym domu, gospodyni mu potrzebna.

Wkrótce pojawił się u nich sam Karol.

Chciałem was zaprosić do siebie. Spotkałem swoją szkolną miłość. Jutro ją przeprowadzam, a pojutrze zapraszam was do nas.

Za dwa dni Michał z Weroniką, wzięli prezenty i poszli w odwiedziny. Gdy Weronika weszła do domu, aż zamarła. Przed nią stała jej mama Anna! Zarumieniła się od razu, ale z szerokim uśmiechem. Anna wypiękniała, Weronika od razu dostrzegła, jak się zmieniła.

Mamo! Ale się cieszę Dlaczego nic nie powiedziałaś?

Bałam się mówić wcześniej. Jakby nie wyszło, nie chciałam robić wam nadziei.

Wujku Karol, a czemu pan nie wspomniał?

Bałem się, iż Anna zmieni zdanie Ale teraz jesteśmy szczęśliwi.

Michał i Weronika bardzo się ucieszyli, iż Anna spotkała szczęście z Karolem teraz rozpromieniała i ciągle się uśmiechała.

Dziękuję, iż przeczytałeś tę historię. Życzę ci powodzenia i dużo życzliwości na co dzień.

Idź do oryginalnego materiału