– Kurczyłam palce od stóp w kozakach, żeby nie martwić mamy, iż znów trzeba kupić mi nowe buty – wspomina 41-letnia Agnieszka. – Kiedy ojciec przynosił wypłatę, razem siadałyśmy i zastanawiałyśmy się, jak rozplanować budżet, żeby starczyło na cały miesiąc. Kiedy brakowało w domu pieniędzy, czułam, iż to moja wina. Pewnego dnia na podwórku zrobiłam wyprzedaż ulubionych zabawek, żeby dołożyć do domowego budżetu – opowiada.