MAŁŻEŃSTWO Z WYLICZENIA — Panie Sergiuszu, mogę z panem porozmawiać? — w drzwiach gabinetu pojawiła…

polregion.pl 1 tydzień temu

Panie Arturze, mogę z panem porozmawiać? w drzwiach gabinetu pojawiła się jasnowłosa głowa Malwiny. Wiecznie rozkapryszona i zbyt głośna dziewczyna tym razem była podejrzanie uprzejma i spokojna.

O co ci chodzi? mężczyzna oderwał się od komputera i spojrzał spod byka na pasierbicę.

Mam do pana ogromną prośbę Malwina nie czekała aż ojczym ją zaprosi, tylko śmiało weszła do środka, zamknęła za sobą drzwi i usiadła naprzeciwko niego, zupełnie zaskoczonego całą sytuacją.

Pensji ci nie podniosę! odparł stanowczo Artur, jakby wiedział, po co Malwina przyszła. choćby nie proś. Zupełnie nie radzisz sobie z obowiązkami, wiecznie się spóźniasz i zawalasz terminy, ściągając na mnie i resztę kłopoty już nie raz rozmawiał z Malwiną o jej nieodpowiedzialnym podejściu. Nie podobały mu się te jej wieczne spięcia z zespołem, plotki, ani konflikty, które rozkręcała, gdy z kimś było jej nie po drodze.

Już od miesięcy szef firmy myślał, żeby po prostu zwolnić krnąbrną dziewczynę, ale brakowało mu do tego serca. Malwina była córką jego ukochanej żony. Z Martą Artur poznał się piętnaście lat temu, pobrali się i żyli szczęśliwie, dopóki u Marty nie wykryto nowotworu. Zmarła dwa lata temu. Od tamtej pory Artur żałował pasierbicy, bo z wyglądu Malwina przypominała mu żonę.

Co do podwyżki, już się domyślałam, iż nie dostanę parsknęła Malwina ze zniecierpliwieniem. Przyszłam z zupełnie inną sprawą.

A jaką? Artur uniósł brew i z zaciekawieniem nachylił się do przodu.

Panie Arturze zaczęła nieco niepewnie wie pan, jak mi było ciężko po śmierci mamy? Była jedyną osobą, która mnie naprawdę kochała i wspierała

I dlatego dawałaś jej się tak we znaki, co? burknął pod nosem Artur. Doskonale pamiętał, iż Marta faktycznie kochała córkę, ale Malwina była nie do okiełznania, a matka przez nią ciągle się zamartwiała. Po co mi to wszystko opowiadasz? Chcesz wzbudzić litość? Przechodź do sedna, mam mnóstwo pracy.

Panie Arturze Malwina nie mogła się zebrać w sobie, żeby wyrazić prośbę nie mógłby mi pan pomóc finansowo? Chcę spróbować sił w biznesie i potrzebuję pieniędzy na kurs.

Nie uciął stanowczo Artur przy twoim podejściu do pracy, nie nadajesz się ani do biznesu, ani do skończenia studiów. Ile razy ci powtarzałem: czas dorosnąć! Zawsze byłaś trudnym dzieckiem, a przez cały czas jesteś taka sama.

Obiecuję, jak mi pan pomoże ze startem, naprawdę się zmienię. Mam dosyć tego chaosu. Chcę być jak inni: pracować, budować karierę, wyjść za mąż, mieć dzieci

Hmmm Artur pociągnął nosem nieufnie i przyglądał się jej uważniej. Masz już kogoś? Kogoś do pomocy?

Nie mam nikogo machnęła lekceważąco ręką Malwina. Gdybym miała, nie musiałabym tu siedzieć. Z partnerem zawsze lepiej układa się życie.

Masz rację Ale partnerzy też są różni wybijając rytm palcami po biurku, zaczął się wahać, jakby chciał coś powiedzieć, ale nie miał odwagi. Wiesz co? Mam jedną propozycję, dzięki której dobrze sobie poradzisz.

Propozycję? Malwina spojrzała na niego ze zdziwieniem, zupełnie nie wiedząc, co miał na myśli.

Dam ci pieniądze, ale pod jednym warunkiem Artur zagadkowo się uśmiechnął i oparł wygodnie o fotel.

Pod jakim warunkiem? Malwina była spięta, nie miała pojęcia, o co ojczymowi chodzi.

Wyjdź za mnie, a będziesz miała wszystko, o czym możesz marzyć wyłożył swą nietypową propozycję z zupełnie poważną miną.

Za pana?! najpierw była w szoku, potem zaczęła się śmiać na głos. To chyba jakiś żart, panie Arturze! Tak się nie żartuje z pasierbicą

A kto ci powiedział, iż żartuję? patrzył na nią bardzo poważnie i od razu zorientowała się, iż nie podawał propozycji dla zabawy. Choć dzieli nas spora różnica wieku, jesteśmy jednak dorosłymi ludźmi, możemy być razem szczęśliwi.

Szczęśliwi?! Przecież pan się nadaje na mojego ojca! Po co panu coś takiego? Malwina aż się zaczerwieniła. Artur miał czterdzieści pięć lat, wyglądał młodo i elegancko, ale dla niej był tylko ojczymem. Do tego nie rozumiała, czemu postanowił prosić akurat ją przecież nie brakowało mu eleganckich kobiet wokół.

Wiesz, iż chce rozszerzyć firmę i podpisać kontrakt z jednym światowym koncernem? od razu przeszedł do rzeczy, czytając pytanie z jej twarzy. A ich warunkiem jest, żebym był żonaty. Oni uważają, iż rodzinny człowiek budzi większe zaufanie.

Ale czemu ja? Czemu nie inna?

Po pierwsze, znamy się od lat i wiesz, jak bardzo kochałem twoją mamę. Po drugie, ufam, iż nie wygadasz nikomu, iż to małżeństwo na papierze. Po trzecie, wiem, iż szukasz wsparcia. Taka umowa: wychodzisz za mnie, a ja daję ci mieszkanie, biznes i pieniądze tłumaczył Artur zupełnie jak na spotkaniu biznesowym.

Czyli taka fikcja? Żadnych prawdziwych relacji? Malwina od razu złagodniała.

Absolutnie fikcja. I co, zgadzasz się? spytał już tonem nieznoszącym sprzeciwu.

Muszę to przemyśleć.

Przemyśl rzucił i wskazał jej drzwi.

Kiedy zamknęła za sobą drzwi, Artur przez chwilę pożałował całego pomysłu. Dobrze wiedział, jak nieprzewidywalna potrafi być Malwina. Mogła się zgodzić, a potem zwiać sprzed ołtarza. Ale słowo padło i już nie było odwrotu.

Malwina nigdy nie widziała Artura jako mężczyzny, ale i jako ojca go nie traktowała nigdy jej nie adoptował ani nie próbował udawać taty. Zwykle trzymali się od siebie na dystans.

Teraz jednak coś się w niej przełamało. Od tej rozmowy zaczęła patrzeć na Artura innym wzrokiem. Był przystojny, miał charyzmę, no i był bardzo zamożny.

W końcu zgodziła się na jego propozycję. Umówili się na tylko formalny ślub i oddzielne życie.

Zaraz po ślubie Artur dotrzymał słowa: dał jej przestronne mieszkanie w Warszawie, przelał sporą kwotę na rozkręcenie firmy, opłacił studia, a do tego zapewnił życie na naprawdę dobrym poziomie.

Malwina też dotrzymywała umowy. Zawsze towarzyszyła fikcyjnemu mężowi na spotkaniach biznesowych i robiła wrażenie zakochanej młodej żony.

Po ślubie natychmiast zapomniała o dawnym roztrzepaniu. W Malwinie coś się uspokoiło, zaczęła patrzeć na Artura z zupełnie innej strony. Nagle okazał się intrygującym, troskliwym i szlachetnym człowiekiem. Każdy wspólny wyjazd budził w niej coraz większą sympatię. Wreszcie zrozumiała, za co jej mama tak kochała tego faceta.

Minął rok i ani razu nie pożałowała decyzji.

Po roku małżonkowie, którzy wciąż mieszkali osobno, postanowili się rozwieść. Artur już miał podpisany ten istotny kontrakt i nie musiał udawać przykładnego męża. Tyle iż relacja z Malwiną zdążyła się zmienić. Już nie widział w niej niepoważnej dziewczyny, a ona zaczęła przyzwyczajać się do niego, choć wcześniej nie mogła na niego patrzeć.

Dzięki, myślę, iż teraz poradzisz sobie sama. Jak obiecałem, daję ci wolność powiedział Artur.

Jesteś pewien, iż chcesz tego rozwodu? nagle spytała Malwina, stojąc u progu Urzędu Stanu Cywilnego.

A ty nie? spojrzał jej w oczy i zobaczył autentyczne smutne zdziwienie.

Nie chcę odpowiedziała szczerze Malwina.

Ja też nie uśmiechnął się Artur, podciągnął ją do siebie i spojrzał jej głęboko w oczy. Ale jeżeli mamy być razem, to już naprawdę, na poważnie.

Zgadzam się.

Do urzędu finalnie nie weszli. Zrezygnowali z rozwodu na progu, dokładnie w ostatniej chwili.

Idź do oryginalnego materiału