Panie Grzegorzu, mogę z panem porozmawiać? w drzwiach gabinetu pojawiła się głowa Jasminy, jasnowłosej, zbyt głośnej i wiecznie niezadowolonej dziewczyny, która tym razem była podejrzanie uprzejma i dziwnie cicha.
Czego chcesz? mężczyzna oderwał wzrok od komputera i spod byka spojrzał na pasierbicę.
Mam do pana wielką prośbę, Jasmina bez czekania weszła do środka, zamknęła za sobą drzwi i usiadła naprzeciw zdezorientowanego Grzegorza.
Nie dostaniesz podwyżki! powiedział stanowczo Grzegorz, jakby wiedział, po co przyszła. choćby nie próbuj. Nie radzisz sobie z obowiązkami, wiecznie się spóźniasz i wszystko psujesz, rozczarowując mnie i innych. To nie pierwszy raz, kiedy rozmawiał z pasierbicą o jej lekkomyślności i konfliktach w zespole. Jasmina uwielbiała prowadzić ukryte wojny z koleżankami z pracy, których nie lubiła, i wszczynała niepotrzebne afery.
Od jakiegoś czasu Grzegorz chciał zwolnić pasierbicę, ale brakowało mu siły. Jasmina była córką jego ukochanej żony. Z Haliną poznali się piętnaście lat temu, i byli niemal szczęśliwi, dopóki Halina nie zachorowała na raka. Zmarła dwa lata temu, a Grzegorz teraz patrzył na Jasminę z dziwnym żalem, bo fizycznie tak bardzo przypominała zmarłą żonę.
Z podwyżką już się pogodziłam, burknęła Jasmina. Ale przyszłam zupełnie w innej sprawie.
Co znowu? mężczyzna uniósł brew i pochylił się ku niej.
Panie Grzegorzu, dziewczyna zaczęła sentymentalnie, wie pan, jak ciężko było mi po śmierci mamy? Była jedyną osobą, która mnie rozumiała i wspierała
Dlatego ją ciągle dręczyłaś? mężczyzna zmarszczył brwi. Pamiętał napięte stosunki między Haliną a Jasminą. Jego żona kochała córkę, ale dziewczyna była nie do okiełznania, przez co matka żyła w ciągłej nerwicy. Czemu mi to wszystko opowiadasz? Chcesz mnie wziąć na litość? Przejdź do rzeczy, bo mam masę pracy.
Panie Grzegorzu, Jasmina wierciła się w fotelu, nie mogąc zebrać się na odwagę, czy mógłby pan pomóc mi finansowo? Chcę spróbować swoich sił w biznesie, ale potrzebuję na start pieniędzy na naukę.
Nie, przerwał kategorycznie Grzegorz. Z takim podejściem nie poradzisz sobie, choćby nie skończysz nauki. Sto razy ci powtarzałem: czas wydorośleć! Ty jednak wciąż uciekasz od odpowiedzialności.
Obiecuję, iż jeżeli mi pan pomoże ze startem, wszystko się zmieni. Przysięgam! Mam dość tej niepewności. Chcę być jak inni pracować, mieć karierę, wyjść za mąż, dzieci
Hm, Grzegorz przypatrywał jej się z lekkim powątpiewaniem. Masz kogoś? Chłopaka?
Nikogo nie mam, wzruszyła ramionami Jasmina. Gdybym miała, to nie gadałabym tu z panem. Z partnerem łatwiej żyć.
To prawda Ale partnerzy bywają różni, zaczął wystukiwać rytm palcami po blacie, jakby chciał coś powiedzieć, ale się wahał. Wiesz co? Mam dla ciebie propozycję, która może ci się opłacić.
Propozycję? zdumiała się Jasmina. Nie rozumiała, co ma na myśli ojczym.
Dam ci pieniądze, ale pod jednym warunkiem, Grzegorz uśmiechnął się zagadkowo i oparł wygodniej w fotelu.
Jakim warunkiem? Jasmina napięła się. choćby w najbardziej szalonym śnie nie wyobrażała sobie, czego zechce.
Wyjdź za mnie za mąż, a dostaniesz wszystko, czego zapragniesz, powiedział to zdejmując dłonie ze stołu i patrząc jej prosto w oczy.
Za pana?! Jasmina była najpierw zaszokowana, a potem uznała, iż to żart, i wybuchła śmiechem. Panie Grzegorzu! Nie wypada tak żartować z własną pasierbicą!
Skąd wiesz, iż żartuję? Grzegorz spiorunował ją wzrokiem i było od razu widać, iż mówi poważnie. Mimo dużej różnicy wieku, oboje jesteśmy dorośli. Możemy żyć szczęśliwie.
Szczęśliwie?! Przecież pan mógłby być moim ojcem! Po co panu taka żona? obruszyła się Jasmina. Grzegorz miał czterdzieści pięć lat, był zadbany i wyglądał młodo, ale dziewczyna nie potrafiła traktować go serio jako kandydata na męża. Nie rozumiała też, czemu on zamiast dojrzałej kobiety wybrał właśnie ją.
Pewnie słyszałaś, iż zamierzam rozwinąć biznes i podpisać kontrakt z dużą spółką? Grzegorz dostrzegł pytający wyraz na twarzy Jasminy i postanowił od razu wyjaśnić. Warunkiem kontraktu jest, żebym był żonaty. Taki wymóg partnerskiej firmy. Uważają, iż człowiek z rodziną jest bardziej godny zaufania.
Ale dlaczego ja? Nie lepiej znaleźć sobie kogoś innego?
Po pierwsze, znamy się od lat i wiesz, jak kochałem twoją matkę. Po drugie, ufam, iż nie rozwalisz naszej mistyfikacji. Po trzecie, wiesz, iż potrzebujesz pieniędzy. jeżeli zgodzisz się zostać moją żoną, dam ci firmę, Grzegorz mówił jak biznesmen, traktując Jasminę jak partnera w interesach.
Chodzi o fikcyjny związek? Bez uczuć? Jasmina zapomniała o gniewie.
Tylko na papierze. Zgadzasz się czy nie? zapytał twardo.
Muszę się zastanowić.
Zastanów się, Grzegorz kiwnął głową na drzwi.
Gdy drzwi się zamknęły, na moment ogarnął go żal, iż wplątał się w takie szaleństwo. Znał charakter Jasminy była nieprzewidywalna i mogła w każdej chwili uciec z ołtarza. Teraz jednak nie było odwrotu.
Jasmina nigdy nie myślała o Grzegorzu jak o mężczyźnie, ale i ojcem go nie uważała. choćby nie adoptował jej oficjalnie. Trzymali się na dystans.
Coś jednak się w niej zmieniło po tej rozmowie. Zaczęła widzieć w Grzegorzu coś interesującego, wręcz fascynującego. Najważniejsze było jednak to, iż był bogaty.
W końcu zgodziła się. Umówili się, iż tylko zalegalizują związek, ale każde pozostanie w swoim mieszkaniu.
Po ślubie Grzegorz spełnił obietnicę: podarował Jasminie przestronne mieszkanie w Warszawie, przelał kilkaset tysięcy złotych na start, opłacił jej studia i utrzymywał ją suto.
Jasmina wywiązywała się z roli żony na pokaz chodziła z Grzegorzem na spotkania i uśmiechała się, udając szczęśliwą.
Jej życie się odmieniło uporządkowała się, nabrała powagi i z nową sympatią patrzyła na męża z umowy. Zauważyła, jak jest mądry i troskliwy, a każda wspólna podróż sprawiała, iż miała coraz mniej ochoty się rozstawać. Dopiero wtedy zaczęła rozumieć, dlaczego matka go kochała.
Przez rok Jasmina ani razu nie pożałowała swojej decyzji.
Po roku małżeństwa postanowili się rozwieść. Grzegorz już podpisał korzystny kontrakt i nie musiał dłużej udawać idealnego męża. Ale wtedy ich relacja się już zmieniła. Przestał widzieć w Jasminie rozkapryszoną dziewczynę, a ona przyzwyczaiła się do jego obecności.
Dziękuję ci, wierzę, iż teraz sobie poradzisz, powiedział Grzegorz. Jak obiecałem, masz wolność.
Jesteś pewien, iż chcesz rozwodu? zapytała Jasmina, stojąc z mężem przed urzędem.
A ty nie? spojrzał jej w oczy i dostrzegł tam autentyczny smutek.
Nie chcę, powiedziała szczerze.
Ani ja, uśmiechnął się Grzegorz, przytulił ją i spojrzał jej głęboko w oczy. Ale jeżeli zostaniesz moją żoną, to już naprawdę.
Zgadzam się.
Do urzędu już nie weszli. Rozwód rozpłynął się jak mgła o poranku w dziwnym śnie z Warszawą i nierzeczywistymi ulicami pełnymi świateł.








