Małżeństwo z rozsądku — Czy zgadzasz się wyjść za mnie, Irino? — zapytał stanowczo pan Sergiusz, kie…

polregion.pl 1 tydzień temu

MAŁŻEŃSTWO Z ROZSĄDKU

Panie Krzysztofie, czy możemy porozmawiać? w progu gabinetu pojawiła się jasnowłosa głowa Jagody. Zawsze rozkapryszona i nazbyt głośna dziewczyna była dziś podejrzanie uprzejma i cicha.

Czego znowu chcesz? Krzysztof oderwał się od komputera i spojrzał na pasierbicę spod brwi.

Mam do pana ogromną prośbę Jagoda choćby nie czekała, aż ojczym zaprosi ją do środka. Bezczelnie przestąpiła próg, zamknęła za sobą drzwi i usiadła naprzeciw zdezorientowanego mężczyzny.

Podwyżki ci nie dam! powiedział twardo Krzysztof, jakby dokładnie wiedział, w jakiej sprawie przyszła. choćby nie proś. W ogóle nie sprawdzasz się w pracy. Zawsze się spóźniasz i nie dotrzymujesz terminów, przez co przeze mnie i innych masz spore kłopoty. Wielokrotnie już rozmawiał z pasierbicą o jej nieodpowiedzialności. Nie podobały mu się jej ciągłe konflikty z pracownikami i to, jak wszczynała biurowe intrygi.

Od kilku miesięcy właściciel firmy nosił się z zamiarem zwolnienia kłopotliwej Jagody, ale mimo wszystko nie miał serca tego zrobić. Była córką kobiety jego życia. Krzysztof poznał Marię piętnaście lat temu. Wzięli ślub i żyli szczęśliwie do czasu, gdy Marię powalił rak. Kobieta zmarła dwa lata temu, więc mężczyzna żałował zbuntowaną pasierbicę, która bardzo przypominała mu ukochaną żonę.

O podwyżkę już nie pytam, Jagoda przewróciła oczami z niezadowoleniem. Przyszłam zupełnie w innej sprawie.

To w jakiej? Krzysztof uniósł brew i pochylił się zaciekawiony.

Panie Krzysztofie… dziewczyna zaczęła żałośnie, przecież pan wie, jak bardzo cierpiałam po śmierci mamy? Była dla mnie wszystkim, jedyną, która mnie rozumiała…

To dlatego tak ją ciągle dręczyłaś? skrzywił się mężczyzna. Dobrze pamiętał relację Marii z Jagodą. Żona naprawdę ją kochała, ale dziewczyna była nie do upilnowania, przez co matka stale żyła w stresie. Po co mi to wszystko opowiadasz? Nie próbuj wzbudzać litości do rzeczy, mam masę pracy.

Panie Krzysztofie, przesuwała się niespokojnie na krześle, nie mogąc się zebrać na odwagę, by powiedzieć mu o co chodzi, czy nie mógłby pan pomóc mi finansowo…? Chcę spróbować swoich sił w biznesie, ale muszę się najpierw dobrze wykształcić, a to kosztuje.

Nie uciął twardo Krzysztof. Przy twoim stosunku do pracy nie tylko nie rozkręcisz biznesu, ale nie skończysz żadnej szkoły. Ile razy ci już mówiłem: Jagoda, czas dorosnąć! przez cały czas zachowujesz się jak zbuntowana nastolatka.

Przysięgam, jeżeli pan mi pomoże z tym przedsięwzięciem, to się zmienię! Naprawdę mam już dość tej bylejakości. Chcę żyć normalnie pracować, robić karierę, wyjść za mąż, mieć dzieci

Hm Krzysztof prychnął, oglądając ją badawczo. Masz kogoś? Jakiś chłopak?

Nikogo nie mam machnęła ręką Jagoda. Gdybym miała, to nie siedziałabym tu teraz. Z partnerem łatwiej się ustawić w życiu.

Tu masz rację… Ale partnerzy bywają różni powiedziawszy to, stukał nerwowo palcami w blat, jakby chciał coś jeszcze dodać, ale nie miał odwagi. Wiesz co? Mam pewną propozycję, która może zmienić twoje życie na lepsze.

Propozycję? Jagoda aż się zdziwiła, nie pojmując, do czego zmierza ojczym.

Dam ci pieniądze, ale pod jednym warunkiem Krzysztof uśmiechnął się tajemniczo i odchylił do tyłu na fotelu.

Jakim? nagle spięta dziewczyna nie potrafiła sobie wyobrazić, o co może chodzić.

Wyjdź za mnie, a dostaniesz wszystko, o czym marzysz powiedział nagle, splatając dłonie i patrząc na nią jak na partnera w interesach.

Za pana?! najpierw Jagoda była w szoku, po czym uznała, iż to chyba żart i wybuchła głośnym śmiechem. Panie Krzysztofie! Tak można żartować z własną pasierbicą?

Skąd pomysł, iż żartuję? jego ton wcale nie żartował. Spojrzał poważnie na dziewczynę, dając do zrozumienia, iż mówi całkiem serio. Różnica wieku nam nie przeszkadza, oboje jesteśmy dorośli i możemy być szczęśliwi.

Szczęśliwi?! Przecież pan nadaje się na mojego ojca! Po co ja panu? wykrzyknęła Jagoda. Krzysztof miał czterdzieści pięć lat, wyglądał młodo i elegancko, ale nie mogła brać tego na poważnie. Poza tym nie rozumiała, czemu, mając wokół siebie tyle poważnych kobiet, zainteresował się właśnie nią.

Wiesz, chcę rozwinąć firmę i podpisać kontrakt z dużą polską spółką odczytał jej zdziwienie i przeszedł do konkretów. Warunkiem kontraktu jest to, iż właściciel musi być żonaty. Takie zwyczaje mają nasi przyszli partnerzy. Uważają, iż człowiek z rodziną budzi większe zaufanie.

Ale dlaczego akurat ja? Może pan ożenić się z kimś innym.

Po pierwsze, znam cię od lat i wiesz, jak kochałem twoją matkę. Po drugie, ufałbym ci, iż nie rozpowiesz, iż nasz ślub to fikcja. Po trzecie wiem, iż potrzebujesz pieniędzy. Zostaniesz moją żoną, a w zamian oddam ci firmę Krzysztof mówił do niej już tonem biznesowym.

To małżeństwo na papierze? Żadnych relacji? Jagoda przeszła z gniewu do rzeczowości.

Wyłącznie na papierze. No więc, zgadzasz się? zapytał surowo.

Muszę się zastanowić.

Zastanów się rzucił Krzysztof, wskazując jej drzwi.

Kiedy zamknęły się za nią drzwi, przedsiębiorca na chwilę zawahał się, czy dobrze robi. Doskonale znał temperament Jagody. Ta zwariowana dziewczyna mogła się zgodzić, a potem z dnia na dzień wszystko odwołać. Ale decyzja już zapadła.

Jagoda nigdy nie traktowała Krzysztofa jak ojca, ale też nigdy nie była mu bliska. Formalnie choćby jej nie przysposobił. Unikali się nawzajem, niemal wcale nie rozmawiali.

Po tej rozmowie coś się jednak w Jagodzie zmieniło. Zaczęła patrzeć na ojczyma inaczej był przystojny i miał charyzmę. A najważniejsze, był bogaty.

Ostatecznie Jagoda się zgodziła. Ustalili, iż ślub będzie tylko formalnością: zamieszkają osobno, żadnych zobowiązań.

Zaraz po ślubie Krzysztof dotrzymał słowa. Kupił jej nowe, przestronne mieszkanie w Warszawie, dał kapitał w wysokości dwustu tysięcy złotych na rozkręcenie działalności, opłacił studia, a także regularnie przelewał jej na konto pieniądze.

Jagoda również wywiązywała się z umowy zawsze pojawiała się u boku męża podczas oficjalnych spotkań, udając szczęśliwą żonę.

Po ślubie dziewczyna zupełnie się zmieniła. Jagoda spoważniała, stała się bardziej odpowiedzialna, zaczęła patrzeć na Krzysztofa z zupełnie innej perspektywy. Dostrzegła jego inteligencję, troskę i szczodrość. Z każdym wyjazdem coraz ciężej było jej się z nim rozstawać. Dopiero teraz rozumiała, za co jej mama tak go kochała.

Przez rok Jagoda nie żałowała swojej decyzji ani razu.

Po roku uzgodnili rozwód. Biznesmen podpisał już najważniejszy kontrakt, nie musiał już dłużej udawać przykładnego męża. Jednak w tym czasie relacja między nim a Jagodą zdążyła się odmienić. Nie widział już w niej problematycznej dziewczyny, ona zaś zdążyła się do niego przyzwyczaić.

Dziękuję ci. Myślę, iż od dzisiaj poradzisz sobie sama powiedział Krzysztof. Jak obiecałem, daję ci wolność.

Jesteś pewien, iż chcesz rozwodu? niespodziewanie zapytała Jagoda, stojąc obok męża przed Urzędem Stanu Cywilnego.

A ty nie? spojrzał jej głęboko w oczy, dostrzegając szczere żal i nostalgię.

Ja nie chcę… wyszeptała szczerze Jagoda.

Ja też nie… uśmiechnął się lekko Krzysztof i objął ją ramieniem, patrząc prosto w oczy. Ale jeżeli zostaniesz moją żoną, to tylko na serio.

Zgadzam się…

Tak więc w progu urzędu zmienili zdanie. Nie rozwiedli się tym razem wybrali siebie naprawdę.

Idź do oryginalnego materiału