Małżeństwo z rozsądku — Czy mogę z panem porozmawiać, panie Sergiuszu? — blond głowa Iriny pojawiła …

polregion.pl 4 godzin temu

MAŁŻEŃSTWO Z ROZSĄDKU

Panie Andrzeju, czy mogę z panem chwilę porozmawiać? w drzwiach gabinetu pojawiła się jasnowłosa głowa Jadwigi. Wiecznie roszczeniowa i zbyt głośna córka przybrana zachowywała się dziś podejrzanie uprzejmie i cicho.

Czego chcesz? mężczyzna oderwał się od pracy przy komputerze i spojrzał spod byka na pasierbicę.

Mam do pana ogromną prośbę Jadwiga nie czekała, aż ojczym zaprosi ją do środka. Z tupetem przekroczyła próg, zamknęła drzwi i usiadła naprzeciwko zdezorientowanego mężczyzny.

Nie dostaniesz podwyżki! powiedział stanowczo Andrzej, jakby przeczuwał jej zamiary. choćby nie próbuj prosić. Zupełnie nie radzisz sobie z obowiązkami. Zawsze się spóźniasz, zawalasz terminy, przez ciebie mam problemy ja i inni.

Już niejednokrotnie Andrzej rozmawiał z pasierbicą o jej nieodpowiedzialności. Nigdy nie podobało mu się, jak Jadwiga wszczyna kłótnie z pracownikami i knuje intrygi przeciwko tym, z którymi jej się nie układało.

Od miesięcy właściciel firmy rozważał zwolnienie niesfornej dziewczyny, ale brakowało mu odwagi. Jadwiga była córką jego ukochanej żony. Z Barbarą spotkał się piętnaście lat wcześniej. Wzięli ślub i żyli szczęśliwie do czasu, gdy u Barbary wykryto raka. Odeszła dwa lata temu, a Andrzej do dziś żałował rozkapryszonej pasierbicy, która bardzo przypominała mu zmarłą żonę.

Co do podwyżki, to już dawno wszystko zrozumiałam burknęła Jadwiga. Przyszłam z całkiem innej sprawy.

Z jakiej niby? mężczyzna podniósł brew i pochylił się z zainteresowaniem.

Panie Andrzeju… zawahała się dziewczyna przecież pan wie, jak mi było ciężko po śmierci mamy? Była jedyną osobą, która mnie naprawdę kochała i zawsze mnie wspierała

I dlatego ciągle ją dręczyłaś, tak? Andrzej zmarszczył brwi. Pamiętał dobrze relacje Barbary z Jadwigą. Żona kochała córkę, choć dziewczyna była trudna i często przysporzała matce nerwów. Do czego zmierzasz? Po co wzruszasz mnie tymi wspomnieniami? Przechodź do rzeczy. Mam masę roboty.

Panie Andrzeju… kręciła się na krześle Jadwiga, wahając się, czy zadać to pytanie. Czy mógłby mi pan pomóc finansowo? Chcę spróbować swoich sił w biznesie, ale potrzebuję pieniędzy na szkolenia.

Nie uciął mężczyzna. Z twoim podejściem ani w biznesie, ani na uczelni sobie nie poradzisz. Powtarzałem ci sto razy: Jadwiga, pora dorosnąć! A ty jak byłaś krnąbrną nastolatką, taką zostałaś.

Przysięgam, jeżeli mi pan pomoże ze startem, zmienię się. Naprawdę! Mam już dość tej niepewności. Chcę normalnego życia. Pracy, kariery, męża, dzieci

Hmm Andrzej prychnął niedowierzająco i spojrzał na nią z ukosa. Masz kogoś na oku? Jakiś kandydat do pomocy?

Nie mam nikogo machnęła ręką Jadwiga. Gdybym miała, nie siedziałabym tutaj. Z partnerem zawsze łatwiej sobie radzić w życiu.

Tu akurat się zgadzam… Ale partnerzy bywają różni Andrzej zaczął nerwowo stukać palcami po blacie, jakby miał coś istotnego do powiedzenia, ale nie mógł się odważyć. Wiesz co? Mam propozycję, dzięki której nie będziesz musiała się martwić o przyszłość.

Propozycję? zdziwiła się Jadwiga. Nie wiedziała, do czego jej ojczym zmierza.

Dam ci pieniądze, ale pod jednym warunkiem Andrzej uśmiechnął się tajemniczo i oparł wygodnie na fotelu.

Jakim warunkiem? dziewczyna zesztywniała. choćby w najgorszych snach nie przypuszczała, o co zaraz poprosi jej ojczym.

Wyjdź za mnie, a dostaniesz wszystko, o czym marzysz rzucił z kamienną powagą, splatając dłonie i patrząc na nią jak na partnera w interesach.

Za pana?! najpierw była osłupiała, potem roześmiała się głośno, sądząc, iż to żart. Panie Andrzeju! Żartuje pan sobie chyba…

Niby dlaczego uważasz, iż żartuję? nie spodobała mu się jej reakcja. Spojrzał na nią surowo i Jadwiga zrozumiała, iż mówi całkiem serio. Różnica wieku jest spora, ale jesteśmy dwojgiem dorosłych ludzi, którzy mogą być razem szczęśliwi.

Szczęśliwi?! Pan mógłby być moim ojcem! Po co by panu taka żona jak ja?! oburzyła się. Andrzej miał czterdzieści pięć lat. Wyglądał młodo i elegancko, ale Jadwiga absolutnie nie traktowała tej propozycji poważnie. Nie rozumiała, skąd u ojczyma taki pomysł, skoro wokół niego kręciło się wiele poważnych kobiet.

Chyba wiesz, iż planuję poszerzyć działalność i podpisać wielki kontrakt? Andrzej odczytał pytanie z jej twarzy i postanowił wyjaśnić powody nietypowej propozycji. Warunkiem umowy z partnerami jest to, iż muszę być żonaty. U nich rodzinny człowiek budzi większe zaufanie i uchodzi za poważnego.

Ale czemu akurat ja?! Nie lepiej ożenić się z inną kobietą?

Po pierwsze, znamy się od lat i wiesz, jak kochałem twoją matkę. Po drugie, mam pewność, iż nie rozpowiesz całemu światu, iż nasze małżeństwo jest fikcyjne. Po trzecie, wiem, iż potrzebujesz pieniędzy. jeżeli zostaniesz moją żoną, przekażę ci własny biznes Andrzej mówił z Jadwigą jak z bratnią duszą, z partnerem.

Mówi pan o ślubie na papierze? Żadnych zobowiązań? Jadwiga była już bardziej rzeczowa.

Wyłącznie na papierze. Więc co postanawiasz? zapytał chłodno Andrzej.

Muszę się zastanowić.

Przemyśl to skinął głową i wskazał jej drzwi.

Gdy zamknęły się za nią drzwi, przez moment żałował tej decyzji. Wiedział, jak trudna i humorzasta potrafi być Jadwiga. Mogła się zgodzić, ale równie dobrze uciec sprzed ołtarza. Było jednak za późno na wycofanie się.

Jadwiga nigdy nie myślała o ojczymie jako o mężczyźnie. Jako ojca też go zresztą nie traktowała, bo Andrzej oficjalnie jej nie adoptował. Oboje trzymali się na dystans i rozmawiali rzadko.

Coś się jednak w niej zmieniło. Po rozmowie spojrzała na Andrzeja inaczej. Był przystojny, miał klasę i to, co większość kobiet docenia najbardziej pieniądze.

W końcu zgodziła się na jego warunki. Ustalili, iż ograniczą się tylko do ślubu w urzędzie, a mieszkać będą osobno.

Po ceremonii Andrzej spełnił wszystkie obietnice. Kupił Jadwidze przestronne mieszkanie w Warszawie, dał jej środki na rozkręcenie firmy, opłacił studia i zapewnił pełne utrzymanie.

Jadwiga dotrzymywała z kolei swoich zobowiązań. Pojawiała się z mężem na wszystkich spotkaniach biznesowych, udając szczęśliwą żonę.

Od chwili ślubu porzuciła dawne, rozrywkowe życie. Spoważniała i zaczęła patrzeć na Andrzeja zupełnie inaczej. Wydawał jej się teraz mądry, troskliwy, hojny. Dobrze się z nim rozumiała, każde wspólne wyjście przybliżało ich do siebie, aż pewnego dnia zrozumiała, dlaczego jej matka go kochała.

Przez rok ani razu nie pożałowała tej decyzji.

Po roku postanowili się rozwieść. Kontrakt został podpisany, legendę wzorowego męża można było zakończyć. Ale wtedy ich relacje się zmieniły. Andrzej przestał widzieć w niej kapryśną dziewczynę, a Jadwiga coraz bardziej przyzwyczajała się do towarzystwa mężczyzny, którego wcześniej nie znosiła.

Dziękuję ci. Wierzę, iż teraz już poradzisz sobie sama powiedział Andrzej. Tak jak obiecałem, daję ci wolność.

Jesteś pewien, iż chcesz rozwodu? spytała Jadwiga, stojąc przed urzędem stanu cywilnego.

A ty nie? spojrzał na nią i zauważył w jej oczach szczery żal.

Nie chcę odpowiedziała bez wahania.

Ja też nie chcę uśmiechnął się Andrzej, po czym objął ją i poważnie spojrzał w oczy. Ale jeżeli zostaniesz moją żoną, to już na dobre.

Zgadzam się.

Do urzędu stanu cywilnego już nie weszli. Zmienili zdanie jeszcze na schodach.

Idź do oryginalnego materiału