Malta w 7 dni – gotowy plan podróży bez auta

manawpodrozy.pl 10 godzin temu

Malta to niewielka wyspa położona na Morzu Śródziemnym, której powierzchnia jest zbliżona do wielkości Krakowa. Jak łatwo się domyślić, sprawia to, iż niemal wszędzie jest tutaj blisko. Choć Malta nie imponuje rozmiarem, nadrabia to ogromną różnorodnością. W jednym miejscu możemy wędrować szlakami trekkingowymi wzdłuż klifów, w innym zwiedzać zabytkowe miasta i starożytne ruiny. Nie brakuje tu także przepięknych plaż, nadmorskich promenad oraz urokliwych zatok idealnych na spokojny odpoczynek.

Malta to kraj kontrastów – pięknych widoków i zatłoczonych miast

Swoją różnorodność Malta zawdzięcza wpływom wielu kultur i narodów, które przez wieki sprawowały nad nią władzę. Najpierw byli to Arabowie, a następnie joannici, po których pozostały monumentalne fortyfikacje i przepiękne miasta. W XIX wieku Malta znalazła się pod panowaniem brytyjskim — do dziś pamiątką po tym okresie są ruch lewostronny, czerwone budki telefoniczne oraz język angielski jako jeden z języków urzędowych. Malta uzyskała niepodległość dopiero w 1964 roku i od tego czasu rozwija się jako samodzielne państwo. Archipelag składa się z ośmiu wysp, z których trzy są zamieszkane: największa Malta, znacznie mniejsze Gozo oraz najmniejsze w zestawieniu — Comino.

Stolicą Malty jest Valetta
Mdina to pierwsza stolica Malty
Bajeczne Blue Grotto powinno znaleźć się w Waszym planie zwiedzania

Malta w 7 dni – czyli nasz plan podróży

Na Maltę wybraliśmy się z dwójką naszych dzieci — 5-letnią Tosią i 9-miesięczną Hanią. Na wyspie spędziliśmy łącznie 8 dni, jednak jak to zwykle bywa, dni przylotu i wylotu znacząco ograniczają możliwości zwiedzania. W praktyce na eksplorowanie Malty mieliśmy więc pełne 7 dni.

Nasz plan podróży przygotowaliśmy z myślą przede wszystkim o zwiedzaniu i aktywnym poznawaniu wyspy. Co ważne, całość realizowaliśmy, poruszając się wyłącznie komunikacją publiczną, bez wynajmowania samochodu — dokładnie tak, jak robi to wiele osób planujących wyjazd na Maltę. Plan został więc ułożony tak, aby był realny do wykonania autobusami i promami, także podczas podróży z dziećmi.

Siedem dni to idealny czas, by zobaczyć najważniejsze miasta i atrakcje Malty, bez ciągłego pośpiechu i spędzania większości dnia w drodze. jeżeli jednak zakochacie się w tej wyspie — a to bardzo możliwe, na jej pełną eksplorację z pewnością będziecie potrzebować znacznie więcej czasu.

Ramla Bay to najpiękniejsza plaża na Gozo
Malta oferuje piękne szlaki trekkingowe

Jak dostać się na Maltę? Loty z Polski i inne opcje

Na Maltę najłatwiej dostać się samolotem. Z wielu lotnisk w Polsce — m.in. z Katowic, Krakowa, Wrocławia, Poznania czy Warszawy — oferowane są bezpośrednie loty tanimi liniami lotniczymi. Dzięki temu, przy odrobinie szczęścia, można znaleźć bilety już za około 100 zł w jedną stronę. Lot z Polski na Maltę trwa średnio około 3 godzin.

Alternatywą, znacznie rzadziej wybieraną, jest prom z Sycylii. Ta włoska wyspa oddalona jest od Malty o niecałe 100 km, a połączenia promowe funkcjonują głównie z portu w Pozzallo. Jest to jednak opcja raczej dla osób planujących dłuższą podróż po południowych Włoszech.

Z Polski na Maltę dolecimy w ok. 3 godziny
Gozo widziane z pokładu samolotu

Lotnisko na Malcie jest niewielkie, ale dzięki temu bardzo łatwe w obsłudze. Już po przylocie zwróciliśmy uwagę na dużą uprzejmość personelu, który chętnie pomagał nam, widząc iż podróżujemy z dziećmi. Na lotnisku znajduje się punkt komunikacji publicznej, w którym można kupić karty uprawniające do nielimitowanych przejazdów autobusami, a także oficjalny punkt taksówek. Co ciekawe, zamawiając taxi na lotnisku, od razu poznajemy stałą cenę przejazdu do konkretnej lokalizacji na wyspie.

Na lotnisku działają również wypożyczalnie samochodów, jednak warto pamiętać, iż lotnisko w miejscowości Luqa jest jedynym portem lotniczym w całym państwie, dlatego w godzinach szczytu potrafi być tu dość tłoczno.

Na lotnisku można kupić od razu karty uprawniające do nieograniczonego poruszania się komunikacją publiczną

Jak poruszać się po Malcie bez samochodu? Autobusy, promy i taxi

Tak jak wspominaliśmy wcześniej, Malta to niewielka wyspa, dlatego poruszanie się po niej nie powinno sprawiać większych problemów. My zdecydowaliśmy się na komunikację publiczną i szczerze mówiąc — nie zawiedliśmy się. Wyspa jest bardzo dobrze skomunikowana, a autobusami można dojechać do wszystkich najważniejszych atrakcji, zarówno tych położonych w miastach, jak i poza nimi.

Jednorazowy bilet autobusowy (kupowany u kierowcy), istotny przez 2 godziny, kosztuje 2 euro poza sezonem oraz 2,50 euro w okresie letnim. Przy kilkudniowym pobycie zdecydowanie warto jednak rozważyć zakup karty uprawniającej do nielimitowanych przejazdów autobusami na całej Malcie oraz na Gozo. My wybraliśmy kartę 7-dniową, której koszt wynosi 25 euro dla osoby dorosłej oraz 7 euro dla dziecka (dzieci do 2 lat podróżują bezpłatnie). Dostępna jest również karta 4-dniowa w cenie 19 euro dla dorosłych i 5 euro dla dzieci. Przy intensywnym zwiedzaniu taka karta bardzo gwałtownie się zwraca i znacząco upraszcza logistykę.

Na Malcie jest gęsta sieć komunikacji publicznej, która dowozi do prawie wszystkich atrakcji na wyspie
Główny dworzec Malty znajduje się w Valettcie

Przy siedmiodniowym pobycie i realizowaniu planu bez wynajmowania samochodu komunikacja publiczna sprawdziła się u nas najlepiej. Pozwoliła dotrzeć do wszystkich zaplanowanych miejsc bez stresu związanego z ruchem lewostronnym czy szukaniem miejsc parkingowych.

Podczas korzystania z autobusów bardzo pomocna jest oficjalna aplikacja Malta Public Transport (Tallinja), która umożliwia sprawdzanie tras i połączeń. Dobrze sprawdzają się również Mapy Google, z których korzystaliśmy najczęściej. Trzeba jednak pamiętać, iż autobusy na Malcie nie zawsze jeżdżą zgodnie z rozkładem — i co ważne, nie chodzi wyłącznie o opóźnienia. Zdarza się, iż autobus potrafi przyjechać kilka minut wcześniej, dlatego warto być na przystanku z niewielkim zapasem czasu.

Podróżując z dziećmi, bez problemu przewoziliśmy w autobusach wózek dziecięcy. Bardzo pozytywnie zaskoczyło nas także podejście Maltańczyków — są uprzejmi i pomocni, często ustępują miejsca osobom podróżującym z dziećmi oraz pomagają przy wnoszeniu i ustawieniu wózka w autobusie. Dzięki temu poruszanie się po Malcie z dzieckiem było dla nas naprawdę komfortowe.

W autobusach na Malcie jest miejsce dla wózków dziecięcych
Po Gozo również można poruszać się komunikacją publiczną

Inną opcją zwiedzania wyspy jest wynajem samochodu, jednak trzeba pamiętać, iż na Malcie obowiązuje ruch lewostronny, a lokalne drogi — szczególnie w miastach — są wąskie i często bardzo zatłoczone. Dodatkowym wyzwaniem bywa parkowanie, które w większych miejscowościach potrafi być naprawdę problematyczne.

Na Malcie funkcjonuje również możliwość poruszania się promem. Najbardziej popularne trasy łączą Vallettę ze Sliemą oraz Vallettę z Birgu (Trzema Miastami). Koszt rejsu to około 3 euro w jedną stronę lub 4,80 euro w obie strony. Aby dostać się na Gozo, należy skorzystać z promu odpływającego z Ċirkewwy, dostępny jest również szybki prom z Valletty. Dodatkową atrakcją są tradycyjne maltańskie łodzie kursujące między Trzema Miastami a Vallettą — koszt przejazdu to około 3 euro od osoby w jedną stronę.

Dobrą wiadomością jest także bardzo dobra dostępność taksówek Bolt i Uber. Choć z tego rozwiązania nie korzystaliśmy, kilkukrotnie sprawdzaliśmy ceny przejazdów — czas oczekiwania zwykle nie przekracza kilku minut, a same przejazdy nie są szczególnie drogie.

Alternatywą są również autobusy typu hop on hop off, czyli piętrowe pojazdy kursujące pomiędzy najważniejszymi atrakcjami wyspy. Trzeba jednak mieć na uwadze ich wysoką cenę — jednodniowy bilet kosztuje około 25 euro od osoby, co przy samodzielnym zwiedzaniu i podróżowaniu we własnym tempie raczej się nie opłaca.

Gdzie najlepiej nocować na Malcie i gdzie szukać noclegów?

Szukając noclegu na Malcie, zwracaliśmy uwagę na kilka kluczowych kwestii. Przede wszystkim zależało nam na dobrej lokalizacji pod komunikację publiczną, tak aby móc poruszać się po wyspie autobusami bez zbędnych przesiadek i długiego dojazdu. Z tego względu skupiliśmy się na miastach takich jak Gżira, Sliema oraz Msida.

Tego typu lokalizacja sprawdzi się szczególnie dobrze dla osób:

  • planujących zwiedzanie Malty komunikacją publiczną,
  • chcących mieć dobry dojazd do większości atrakcji,
  • szukających tańszej alternatywy dla noclegu w Valletcie, która potrafi być wyraźnie droższa.

Z perspektywy czasu wiemy jednak, iż jeszcze lepszym wyborem byłaby Floriana. To właśnie tam znajduje się główny dworzec autobusowy Malty, z którego odjeżdżają połączenia praktycznie we wszystkich kierunkach wyspy. Dla osób planujących intensywne zwiedzanie Malty autobusami Floriana może być jedną z najbardziej praktycznych baz noclegowych.

Luzzu to tradycyjna łódź maltańska
Saliny na Gozo robią ogromne wrażenie

Drugim ważnym kryterium był dla nas aneks kuchenny. Podróżując z dziećmi, możliwość samodzielnego przygotowywania posiłków okazała się ogromnym ułatwieniem i jednocześnie pozwoliła nam znacząco obniżyć koszty wyjazdu. Trzecim aspektem — co tu ukrywać — była oczywiście cena noclegu. Ostatecznie znaleźliśmy czteroosobowy apartament w cenie nieco poniżej 1500 zł za 8 noclegów. Nie była to najtańsza opcja, ponieważ w mniej dogodnych lokalizacjach w tym samym okresie można było znaleźć noclegi choćby za około 1000 zł, jednak dla nas kluczowa była dobra komunikacja.

Warto też wspomnieć o jednej rzeczy, na którą nie zawsze zwraca się uwagę przed wyjazdem. Gżira, podobnie jak Sliema, potrafi być dość głośna, zwłaszcza w okolicach głównych ulic. jeżeli więc komuś zależy przede wszystkim na ciszy i spokoju, a Maltę planuje zwiedzać samochodem, może śmiało szukać noclegu w północno-zachodniej części wyspy, na południu lub we wschodnich rejonach Malty. W tych miejscach jest spokojniej, a noclegi bywają tańsze, choć kosztem wygody dojazdu.

Nasz nocleg znaleźliśmy na Booking.com — był to czteroosobowy apartament z aneksem kuchennym, dobrze skomunikowany z resztą wyspy i wygodny przy podróży z dziećmi. jeżeli ktoś szuka sprawdzonej opcji w tej lokalizacji, poniżej zostawiamy link do miejsca, w którym nocowaliśmy. LINK

Malta w 7 dni – plan dzień po dniu

Poniżej opisujemy nasz tygodniowy plan zwiedzania Malty dzień po dniu. Całość została zaplanowana tak, aby była realna do zrealizowania komunikacją publiczną, bez wynajmowania samochodu, również podczas podróży z dziećmi. Tempo zwiedzania staraliśmy się dopasować tak, aby pogodzić poznawanie najważniejszych atrakcji z czasem na odpoczynek.

Dla lepszej orientacji przygotowaliśmy również mapę z zaznaczonymi atrakcjami, które udało nam się zobaczyć podczas tego wyjazdu. Znajdziesz ją poniżej — może być dobrą bazą do zaplanowania własnej trasy lub modyfikacji naszego planu w zależności od dostępnego czasu i preferencji.

Dzień 1 – przylot i Narodowe Akwarium Malty (Qawra)

Na Maltę przylecieliśmy przed południem. Z lotniska do naszego noclegu dostaliśmy się bezpłatnym transferem, który był oferowany przez Booking.com. Warto jednak wiedzieć, iż z lotniska do różnych części wyspy można także dotrzeć komunikacją publiczną — kursują tam szybkie linie autobusowe oznaczone symbolem TD. Są to ekspresowe autobusy, które zatrzymują się wyłącznie na głównych przystankach, dzięki czemu pozwalają gwałtownie dostać się do popularnych miejsc na Malcie.

Po krótkim odpoczynku w noclegu wyruszyliśmy autobusem w kierunku Qawry, gdzie odwiedziliśmy Narodowe Akwarium Malty. To świetne miejsce szczególnie dla rodzin z dziećmi. W środku można zobaczyć m.in. gatunki ryb charakterystyczne dla Morza Śródziemnego, rekiny, płaszczki, a także ekspozycje poświęcone lokalnej faunie morskiej. Całość jest nowoczesna i dobrze zorganizowana, a dużym plusem jest możliwość swobodnego poruszania się z wózkiem dziecięcym.

Narodowe Akwarium Malty

W Narodowym Akwarium Malty spędziliśmy niecałe dwie godziny, co okazało się optymalnym czasem na spokojne zwiedzanie. Tuż obok akwarium znajduje się promenada nadmorska, z której można dostrzec m.in. Wyspy św. Pawła. Według tradycji to właśnie w tym miejscu rozbił się statek, którym podróżował św. Paweł, a jego trzymiesięczny pobyt na Malcie zapoczątkował przyjęcie chrześcijaństwa na wyspie. Dodatkowym atutem tego miejsca jest plac zabaw, który pozwolił Tosi rozładować energię po podróży.

Po wizycie w Qawrze wróciliśmy bezpośrednim autobusem do Sliemy, skąd przeszliśmy pieszo nadmorską promenadą. Spacer z pięknym widokiem na Valettę okazał się idealnym zakończeniem pierwszego dnia i doprowadził nas prosto do noclegu w Gżirze, który znajdował się tuż przy promenadzie.

W oddali wyspa św. Pawła
Qawra

Dzień 2 – Valletta, Birgu i Cospicua (Trzy Miasta)

Drugi dzień rozpoczęliśmy bardzo wcześnie. Już przed godziną 7 rano wyruszyliśmy autobusem do Valletty — przystanek znajdował się zaledwie 50 metrów od naszego apartamentu, co po raz kolejny potwierdziło, iż wybór lokalizacji pod komunikację publiczną był strzałem w dziesiątkę.

Valletta to naprawdę niewielkie miasto — jej wymiary to około 1,2 × 0,8 km, a liczba mieszkańców nie przekracza 6 tysięcy osób. Jest to również najbardziej na południe wysunięta stolica Europy. Mimo niewielkich rozmiarów pełni jednak ogromną rolę administracyjną, historyczną i kulturową.

Fontanna Trytona wita turystów w Valettcie
Pomnik założyciela miasta
Valetta to miasto, które jest często zatłoczone
Valetta – widok z Górnych Ogrodów Barakka

Po wyjściu z autobusu od razu trafiliśmy pod Fontannę Trytona, znajdującą się jeszcze poza murami miasta. Stamtąd przeszliśmy przez główną bramę Valletty i rozpoczęliśmy spacer po niemal pustych o tej porze ulicach. Poranek to zdecydowanie najlepszy moment na zwiedzanie stolicy — miasto dopiero się budzi, a wąskie uliczki są niemal puste.

Podczas porannego spaceru zobaczyliśmy m.in.:

  • ruiny Opery Królewskiej,
  • Pałac Wielkiego Mistrza, dawną siedzibę joannitów,
  • Bibliotekę Narodową, jeden z najbardziej reprezentacyjnych budynków Valletty,
  • oraz Górne Ogrody Barrakka, do których wróciliśmy jeszcze później w ciągu dnia.
Budynek Parlamentu Malty
Ruiny Opery w Valettcie
Górne Ogrody Barakka
Górne Ogrody Barakka
Valetta

Spacerując po mieście, zwróciliśmy uwagę na charakterystyczne dla Malty kolorowe, zamknięte balkony – gallarijas. Ich popularność wynika m.in. z arabskich wpływów architektonicznych oraz potrzeby ochrony przed słońcem i wiatrem, przy jednoczesnym zachowaniu prywatności. Uzupełnieniem maltańskich ulic są kolorowe drzwi z ozdobnymi kołatkami, które dawniej pełniły także funkcję symboliczną i informowały o statusie właściciela domu. Dziś są jednym z najbardziej rozpoznawalnych motywów na wyspie.

Z Górnych Ogrodów Barrakka zeszliśmy schodami w dół w kierunku portu (winda w tym czasie jeszcze nie funkcjonowała — koszt przejazdu to 1 euro). To właśnie stąd odpływają promy do tzw. Trzech Miast, czyli Birgu (Vittoriosa), Senglei oraz Cospicui — historycznych miejscowości położonych naprzeciwko Valletty, które odegrały kluczową rolę w dziejach Malty.

Winda z Górnych Ogrodów Barakka
Z Valetty do Trzech Miast kursują promy

Promem udaliśmy się do Birgu, jednego z najbardziej malowniczych i jednocześnie znacznie spokojniejszych niż Valletta miast. Spacerując wąskimi uliczkami, dotarliśmy pod potężny Fort św. Anioła, który przez wieki pełnił funkcję obronną i był siedzibą joannitów. Ogromna liczba fortyfikacji na Malcie nie jest przypadkowa — wyspa miała strategiczne położenie na Morzu Śródziemnym i przez stulecia była narażona na ataki, m.in. ze strony Imperium Osmańskiego.

Z Birgu przeszliśmy również na spacer po uliczkach Cospicui, która zachowała bardziej lokalny, mniej turystyczny charakter. Po kilku godzinach zwiedzania wróciliśmy promem z powrotem do Valletty.

Birgu
Fort św. Anioła
Cospicua
Cospicua
Między Trzema Miastami a Valettą można płynąć tradycyjną łodzią

Po powrocie do stolicy ponownie udaliśmy się do Górnych Ogrodów Barrakka, tym razem już z konkretnym celem. Codziennie, od poniedziałku do soboty, odbywa się tu honorowa salwa armatnia — o godzinie 12:00 oraz 16:00. My trafiliśmy na pokaz o 16:00, który przyciąga sporo turystów, ale zdecydowanie warto zobaczyć go przynajmniej raz. Salwa oddawana jest z murów obronnych w kierunku portu i nawiązuje do dawnych tradycji wojskowych Valletty, a widok na Grand Harbour i Trzy Miasta tylko potęguje wrażenie.

Kolejnym punktem dnia była konkatedra św. Jana — z zewnątrz dość surowa, jednak wewnątrz absolutnie zachwycająca. Bogato zdobiona posadzka z nagrobkami rycerzy joannitów, złocenia i barokowe detale sprawiają, iż jest to jedno z najpiękniejszych wnętrz sakralnych na Malcie. Bilet wstępu kosztuje 15 euro, ale zdecydowanie warto go kupić. W katedrze znajduje się również słynny obraz „Ścięcie św. Jana Chrzciciela” autorstwa Caravaggia — jedyne dzieło artysty podpisane jego nazwiskiem.

Honorowa salwa armatnia
Konkatedra św. Jana – z zewnątrz jest surowym budynkiem
Wnętrze katedry to ogromny przepych
W konkatedrze św. Jana można zobaczyć dzieła Caravanniego

Następnie udaliśmy się do kościoła anglikańskiego św. Pawła, wyróżniającego się ogromną kopułą, widoczną z wielu punktów miasta. Kolejnym przystankiem był Fort św. Elma, który odegrał kluczową rolę podczas Wielkiego Oblężenia Malty w 1565 roku. Tuż obok fortu znajduje się niewielka, klimatyczna wioska rybacka, która ciekawie kontrastuje z potężnymi murami obronnymi.

W pobliżu fortu znajduje się również Siege Bell Memorial — dzwon, który codziennie w południe bije ku czci Maltańczyków poległych podczas II wojny światowej, kiedy to Malta była jednym z najbardziej bombardowanych miejsc w Europie.

Fort Elmo
Wioska Rybacka
Siege Bell Memorial

Valletta jest miastem ciasnym, zwartym i intensywnym, ale to właśnie nadaje jej wyjątkowego klimatu. Pełno tu restauracji, kawiarni i małych knajpek, a jednocześnie mieszczą się tu najważniejsze instytucje państwowe — siedziba parlamentu, rządu, ministerstw oraz liczne ambasady.

Na koniec praktyczny tip: jeżeli w Valletcie szukacie nieco tańszego jedzenia, warto zajrzeć do hali targowej Is-Suq tal-Belt. Działa tam kilka lokali serwujących różne kuchnie, w tym oczywiście maltańską. To właśnie tam można spróbować m.in. tradycyjnego gulaszu z królika (fenek) — uznawanego za narodowe danie Malty.

Gulasz z królika

Dzień 3 – Marsaxlokk, Basen św. Piotra i Għar Dalam

Trzeci dzień przypadł na niedzielę, dlatego już wczesnym rankiem wyruszyliśmy do Marsaxlokk — niewielkiej miejscowości rybackiej na południu Malty, słynącej z niedzielnego targu. Dojazd zrealizowaliśmy komunikacją publiczną, z przesiadką w Valletcie przy Fontannie Trytona, skąd odjeżdżają autobusy w niemal każdy rejon wyspy.

Niedzielny targ w Marsaxlokk to przede wszystkim ryby i owoce morza — często sprzedawane bezpośrednio z rybackich łodzi. Oprócz tego można tu kupić owoce, lokalne produkty i maltańskie przysmaki, takie jak kremy pistacjowe, chałwy, cannoli czy różnego rodzaju wypieki z nadzieniem z ricotty, znane z maltańskich pastizzerii. Nie brakuje też mniej lokalnych akcentów, jak stoiska z chińszczyzną — czego, nie robi się dla turystów Mimo to targ ma swój autentyczny klimat i zdecydowanie warto go zobaczyć.

Marsaxlokk to malownicza wieś rybacka

Marsaxlokk to jednak przede wszystkim wieś rybacka, znana z kolorowych łodzi luzzu, których jest tu najwięcej na całej Malcie. Luzzu to tradycyjne maltańskie łodzie rybackie, malowane na intensywne kolory — najczęściej żółty, niebieski, czerwony i zielony. Ich najbardziej charakterystycznym elementem są namalowane na dziobie oczy Ozyrysa (lub Horusa), które według wierzeń miały chronić rybaków przed niebezpieczeństwami morza. Dziś stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Malty.

Tradycyjny targ rybny w Marsaxlokk
Marsaxlokk

Z Marsaxlokk wyruszyliśmy pieszo w kierunku Basenu św. Piotra (St. Peter’s Pool). Spacer w jedną stronę to nieco ponad 2 kilometry. Warto zaznaczyć, iż nie dojeżdża tu komunikacja publiczna, dlatego dojście pieszo jest jedną z najprostszych opcji. Basen św. Piotra to naturalna formacja skalna — rodzaj skalnego basenu z krystalicznie czystą wodą, popularnego miejsca kąpieli i skoków do wody. Surowy, skalisty krajobraz w połączeniu z intensywnie turkusowym kolorem morza robi ogromne wrażenie, choć warto pamiętać, iż miejsce to nie jest przystosowane dla wszystkich (brak plaży i infrastruktury).

Basen św. Piotra to miejsce, które warto zobaczyć w pobliżu Marsaxlokk

Po powrocie do Marsaxlokk zrobiliśmy przerwę obiadową, a następnie ruszyliśmy pieszo w stronę Birżebbuġy (Birzebbuga). To właśnie tam znajdują się jedne z najstarszych zabytków na Malcie. Odwiedziliśmy megalityczną świątynię Borg in Nadur — jedną z kilku tego typu świątyń rozsianych po wyspie. Maltańskie świątynie megalityczne mają choćby 6 tysięcy lat, co czyni je starszymi niż piramidy w Egipcie i jednymi z najstarszych wolnostojących budowli na świecie.

Niedaleko świątyni znajduje się jaskinia Għar Dalam, miejsce o ogromnym znaczeniu archeologicznym. To właśnie tutaj odkryto najstarsze ślady życia na Malcie, w tym szczątki prehistorycznych zwierząt, takich jak karłowate słonie, nosorożce czy jelenie. Jaskinia pozwala zajrzeć w bardzo odległą przeszłość wyspy i lepiej zrozumieć jej historię sprzed tysięcy lat.

Warto pamiętać o jednej bardzo praktycznej kwestii: do świątyni i do jaskini obowiązuje jeden wspólny bilet wstępu, jednak nie można go kupić bezpośrednio przy świątyni. Najpierw należy udać się do jaskini Għar Dalam albo zakupić bilet online — o czym dobrze wiedzieć wcześniej, aby uniknąć niepotrzebnego cofania się.

Megalityczna świątynia na Malcie
Jaskinia Ghar Dalam
Jaskinia Ghar Dalam

Dzień 4 – Gozo i Comino

Czwarty dzień przeznaczyliśmy na wycieczkę na Gozo — drugą pod względem wielkości wyspę Republiki Malty. Ze względów logistycznych zdecydowaliśmy się na zorganizowaną wycieczkę wykupioną przez Get Your Guide. Przy podróży z dziećmi i bez samochodu była to dla nas najwygodniejsza opcja. Pod tym LINKIEM możecie podejrzeć tę wycieczkę.

Rano spod naszego noclegu odebrał nas bus organizatora, który zawiózł nas do portu w Ċirkewwie. Stamtąd, po kilkunastominutowej przeprawie promowej, dotarliśmy na Gozo. Na miejscu czekał na nas jeep z przewodnikiem mówiącym po polsku — jeden samochód tylko dla naszej czwórki. Dzięki temu mogliśmy zwiedzać wyspę we własnym tempie, bez presji dużej grupy.

Na Gozo można dostać sie tylko drogą morską
Z Malty na Gozo kursuje regularnie prom
Po Gozo poruszaliśmy się terenowym jeepem

Pierwszym przystankiem była Ramla Bay, jedna z najpiękniejszych plaż na Gozo, znana z nietypowego, pomarańczowo-czerwonego piasku. To rzadko spotykany kolor, który wyróżnia ją na tle innych maltańskich plaż. Miejsce robi wrażenie zarówno krajobrazowo, jak i kontrastem kolorów piasku, skał i morza.

Kolejnym punktem były saliny na północnym wybrzeżu wyspy, w rejonie Xwejni Bay. To naturalne baseny wykute w skale, które od wieków służą do pozyskiwania soli morskiej. Proces jest prosty, ale niezwykle efektowny — do zagłębień dostaje się woda morska, która następnie odparowuje pod wpływem słońca, pozostawiając sól zbieraną manualnie. Geometryczne kształty salin i ich położenie tuż przy morzu tworzą bardzo fotogeniczny krajobraz.

Ramla Bay
Ramla Bay
Saliny na Gozo

Następnie odwiedziliśmy bazylikę Ta’ Pinu — jedno z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych na Malcie. Świątynia położona jest na otwartej przestrzeni, z pięknymi widokami na okolicę. choćby dla osób niezwiązanych religijnie jest to miejsce warte zobaczenia ze względu na architekturę.

Po drodze dotarliśmy również na najwyższe klify Gozo, znane jako Ta’ Ċenċ Cliffs. To jedno z najbardziej spektakularnych widokowo miejsc na wyspie — strome, surowe klify opadające wprost do morza robią ogromne wrażenie i pokazują zupełnie inne, bardziej dzikie oblicze Gozo.

Bazylika Ta’ Pinu
Bazylika Ta’ Pinu
Bazylika Ta’ Pinu
Najwyższe klify na Gozo

Kolejnym przystankiem była stolica wyspy — Victoria, często nazywana również Rabatem. Obie nazwy funkcjonują równolegle: Victoria to nazwa oficjalna, nadana w czasach brytyjskich, natomiast Rabat jest nazwą historyczną i wciąż powszechnie używaną przez mieszkańców. Najważniejszym punktem miasta jest Cytadela — ufortyfikowane „miasto w mieście”, górujące nad całą okolicą. Spacer po murach cytadeli pozwala zobaczyć panoramę całego Gozo, a samo miejsce jest jednym z najbardziej charakterystycznych punktów wyspy.

W trakcie zwiedzania mieliśmy również okazję spróbować lokalnych maltańskich smaków w jednej z restauracji, co było miłym przerywnikiem w intensywnym dniu pełnym atrakcji.

Cytadela w Rabacie
Cytadela w Rabacie

W drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze o Comino. Z pokładu łodzi mogliśmy zobaczyć słynną Blue Lagoon, znaną z krystalicznie czystej, turkusowej wody, a także jaskinie południowo-zachodniej części wyspy, do których wpływają mniejsze jednostki. choćby krótki postój pozwala poczuć wyjątkowy klimat tej maleńkiej wyspy.

Czy Gozo da się poznać w jeden dzień? Oczywiście, iż nie. W ciągu jednego dnia można jedynie zapoznać się z wyspą, zobaczyć jej największe atrakcje i poczuć klimat. Na spokojne, głębsze odkrywanie Gozo — bez pośpiechu i w swoim tempie — potrzeba co najmniej kilku dni.

Blue Lagon
Comino

Dzień 5 – Blue Grotto, klify Dingli i Buskett Gardens

Piąty dzień rozpoczęliśmy wcześnie rano od wizyty w Blue Grotto — i to był strzał w dziesiątkę. Właśnie przed południem najlepiej widać to miejsce, ponieważ promienie słońca wpadają wprost do grot i nadają wodzie intensywny, błękitny kolor. Dojazd zorganizowaliśmy komunikacją publiczną — najpierw autobusem do Valletty, a następnie bezpośrednim autobusem w kierunku Blue Grotto. Na punkcie widokowym spędziliśmy długie minuty zupełnie sami, co tylko spotęgowało wrażenia.

Blue Grotto to jedna z największych atrakcji Malty
Rejs łódką do Blue Grotto to niezwykłe przeżycie
Łódź do Blue Grotto zabiera 9 osób

Z punktu widokowego zeszliśmy następnie w dół do niewielkiej wioski Wied iż-Żurrieq, skąd odpływają łódki płynące pod Blue Grotto i wpływające do okolicznych jaskiń. Nie mieliśmy pewności, czy rejs się odbędzie — w poprzednich dniach łodzie nie wypływały ze względu na wzburzone morze. Tym razem pogoda dopisała. Okazało się, iż rejsy ruszają od godziny 9:30, a nam udało się załapać na drugą łódź wypływającą tego dnia. Koszt rejsu wynosił 10 euro dla osoby dorosłej i 5 euro dla dziecka.

Sam rejs trwa około 25 minut, ale zdecydowanie warto się na niego zdecydować. Możliwość zobaczenia niezwykłego koloru wody w Blue Grotto z bliska oraz wpływanie do kilku jaskiń to doświadczenie, które naprawdę robi wrażenie. Magia w czystej postaci.

Klify przy Blue Grotto

Po wizycie w Blue Grotto autobusem udaliśmy się w kierunku zatoki Għar Lapsi. Wysiedliśmy jednak na przystanku oddalonym od zatoki o około 1,5 km. Po krótkiej analizie sytuacji zrezygnowaliśmy z zejścia do zatoki i zamiast tego skierowaliśmy się na szlak prowadzący w stronę klifów Dingli.

Był to jeden z najpiękniejszych, a jednocześnie najrzadziej uczęszczanych szlaków, jakie przeszliśmy na Malcie. Trasa była momentami zarośnięta, co tylko potwierdzało, iż nie jest zbyt popularna — ani wśród turystów, ani wśród Maltańczyków. A szkoda, bo widoki były spektakularne. Po drodze mogliśmy podziwiać m.in. klif Xagħra oraz fragmenty monumentalnego Victoria Lines — systemu murów obronnych, którego początki sięgają epoki brązu. Uważa się, iż są to jedne z najstarszych struktur obronnych na świecie.

klif Xagħra
Bajeczny trekking do klifów Dingli

Widoki na klify Dingli zapierają dech w piersiach. Są to najwyższe klify na Malcie, osiągające wysokość około 250 metrów n.p.m.. To idealne miejsce, by po prostu usiąść na jednym z kamieni i przez chwilę podziwiać surowe piękno maltańskiego wybrzeża.

Z jednego z punktów widokowych postanowiliśmy zdobyć najwyższy punkt Malty – Ta’ Dmejrek, wznoszący się na 253 m n.p.m. Choć wysokość nie robi wielkiego wrażenia na papierze, podejście okazało się całkiem wymagające. Szczyt nie jest w żaden sposób oznakowany, więc całą drogę wspomagaliśmy się GPS-em. W pobliżu działa również kamieniołom, co rodzi podejrzenia, iż najwyższy punkt Malty z czasem… mógł się nieco obniżyć

Następnie asfaltową drogą udaliśmy się w stronę kaplicy św. Marii Magdaleny (St. Mary Magdalene Chapel)najwyżej położonej kaplicy na Malcie. Została zbudowana w XVII wieku i do dziś jest popularnym punktem widokowym. Obok kaplicy znajduje się kilka ławeczek, co czyni to miejsce idealnym na chwilę odpoczynku i kontemplację widoków.

Klify Dingli
Kaplica św. Marii Magdaleny
Ta’ Dmejrek zdobyty!

Spod kaplicy autobusem pojechaliśmy do Buskett Gardens — jednego z najbardziej zielonych miejsc na Malcie. To teren dawnego lasu łowieckiego, uważany za najbardziej zalesiony obszar wyspy, z pozostałościami pierwotnej roślinności. Nas szczególnie zachwyciły drzewa cytrusowe — pomarańcze, mandarynki i cytryny rosnące niemal na wyciągnięcie ręki. Niestety, sam teren sprawiał wrażenie nieco zaniedbanego, podobnie jak górujący nad ogrodami Pałac Verdala, który w tej chwili pełni funkcję letniej rezydencji prezydenta Malty i nie jest dostępny do zwiedzania.

Buskett Garden

Dzień 6 – Mdina, Rabat i środkowa Malta

Szósty dzień rozpoczęliśmy z samego rana od wizyty w Mdinie. Tym razem pieszo podeszliśmy do Msidy, skąd bezpośrednim autobusem dojechaliśmy do Rabatu. Choć dziś są to dwa osobne miasta, historycznie były ze sobą ściśle ze sobą powiązane.

Mdina była pierwszą stolicą Malty i przez wieki pełniła funkcję administracyjnego oraz religijnego centrum wyspy. Rabat natomiast stanowił jej przedmieścia — to tam mieszkali rzemieślnicy i osoby, które nie mogły osiedlać się za murami ufortyfikowanego miasta. w tej chwili oba miejsca niemal się ze sobą zlewają i najlepiej zwiedzać je podczas jednego spaceru.

Mdina – brama wjazdowa
Mdina nazywana jest miastem ciszy

Mdina znana jest jako „Miasto Ciszy” (Silent City). Trudno jednoznacznie stwierdzić, skąd wzięła się ta nazwa — teoretycznie obowiązuje tu zakaz ruchu samochodowego, choć podczas naszego pobytu na głównym placu miasta znajdował się spory parking. Mimo to, będąc w Mdinie wcześnie rano, jeszcze przed godziną 8, faktycznie można doświadczyć jej najbardziej klimatycznej odsłony. Ulice były niemal puste, panowała cisza, a spacer wąskimi uliczkami miał w sobie coś wyjątkowego.

Jednym z pierwszych miejsc, które odwiedziliśmy, była katedra św. Pawła (St. Paul’s Cathedral). Została wzniesiona w XVII wieku, według tradycji w miejscu, gdzie znajdowała się rezydencja rzymskiego namiestnika Publiusza, który po przybyciu św. Pawła na Maltę przyjął chrześcijaństwo. Katedra zachwyca barokowym wnętrzem, marmurową posadzką oraz bogatymi zdobieniami. Udało nam się wejść do środka wcześnie rano bezpłatnie — później wstęp stał się płatny (10 euro od osoby).

W Mdinie tak naprawdę nie trzeba realizować konkretnej listy atrakcji. Największą przyjemnością jest po prostu spacer. Przeszliśmy niemal wszystkie uliczki, co chwilę zatrzymując się, by podziwiać architekturę, detale budynków oraz widoki z murów obronnych. Całość zajęła nam około 3 godzin, wliczając w to przerwę na kawę w jednej z kameralnych kawiarni.

Po Mdinie można poruszać się konno
Katedra św. Pawła w Mdinie

Z Mdiny naturalnie przeszliśmy do Rabatu. Tam odwiedziliśmy bazylikę św. Pawła, związaną z pobytem apostoła na Malcie. Katakumby, które zwiedziliśmy znadjują się pod niewielkim kościołem św. Katalda położonym tuż obok bazyliki. Są to mniejsze, kameralne katakumby, które pozwalają lepiej zrozumieć, jak wyglądały pierwsze chrześcijańskie pochówki na wyspie. Dopiero później dotarliśmy do położonych nieco dalej znacznie większych i bardziej rozbudowanych katakumb św. Pawła i św. Agaty, które również warto uwzględnić w planie zwiedzania

Rabat bardzo pozytywnie zaskoczył nas także pod względem gastronomicznym. W okolicach bazyliki znajduje się sporo restauracji i kawiarni, które są wyraźnie tańsze niż te w Mdinie czy Valletcie, a przy tym bardziej lokalne i mniej turystyczne.

Bazylika św. Pawła w Rabacie
Wnętrze bazyliki w Rabacie
Rabat
Katakumby w Rabacie
Katakumby w Rabacie

Z Rabatu pojechaliśmy następnie do Narodowego Parku Malty – Ta’ Qali National Park. Na jego terenie znajduje się Ta’ Qali Crafts Village, czyli nowoczesna wioska rzemieślników. W przeciwieństwie do dawnych lat, w tej chwili jest to bardzo zadbana, nowoczesna przestrzeń z nowymi budynkami, w których działają lokalni twórcy — m.in. producenci szkła, ceramiki i biżuterii. Całość pokazuje współczesne oblicze maltańskiego rzemiosła.

Po zwiedzeniu wioski rzemieślników przeszliśmy się alejkami samego parku, który okazał się przyjemnym, zielonym miejscem na krótki spacer i odpoczynek od zwiedzania miast.

Wracając autobusem do Msidy, przejeżdżaliśmy przez Mostę, obok słynnej Rotundy w Moście. To jedna z największych kopuł w Europie i jedna z największych samonośnych kopuł na świecie. Kościół zasłynął z wydarzenia z czasów II wojny światowej, kiedy bomba przebiła kopułę i spadła do wnętrza świątyni, nie wybuchając — do dziś uznawane jest to za cud. Po intensywnym, ale bardzo klimatycznym dniu wróciliśmy autobusem do Msidy, kończąc zwiedzanie środkowej części Malty.

Wioska Rzemieślników
Narodowy Park Malty

Dzień 7 – Golden Bay, Għajn Tuffieħa, Gnejna Bay i Popeye Village

Ostatni dzień okazał się — naszym zdaniem — najpiękniejszym z całego wyjazdu. Kochamy naturę, a tego dnia było jej pod dostatkiem. Z samego rana z Msidy udaliśmy się autobusem w kierunku Golden Bay, która według wielu przewodników uchodzi za najpiękniejszą plażę na Malcie.

Po dotarciu na miejsce zamiast od razu schodzić na plażę, ruszyliśmy na krótki trekking. Trasa prowadziła wzdłuż wybrzeża, wokół zatoki Għajn Tuffieħa, a następnie w kierunku Gnejna Bay. Łącznie przeszliśmy około 5 kilometrów, a widoki były po prostu bajeczne — złociste klify, turkusowe morze, dzikie ścieżki i cisza przerywana jedynie szumem fal. To jeden z tych fragmentów Malty, który najlepiej po prostu zobaczyć na własne oczy, bo żadne zdjęcia nie oddają klimatu tego miejsca.

Ghajn Tuffieha – jedno z piękniejszych miejsc na Malcie
Malta to świetne miejsce na trekking
Ghajn Thuffieha

Przy Għajn Tuffieħa trafiliśmy również na słynną huśtawkę z widokiem na zatokę. w okresie podobno ustawiają się tu kolejki, natomiast my mieliśmy ją… całkowicie dla siebie. Między Golden Bay a Għajn Tuffieħa znajduje się także jedna z wielu maltańskich wież strażniczych, będących częścią dawnego systemu obronnego wyspy. Niestety ta konkretna wieża jest dziś dość zaniedbana, choć przez cały czas ciekawie wpisuje się w krajobraz.

Po trekkingu zeszliśmy na plażę Golden Bay. Turystów było już sporo, ale trudno się dziwić — szeroka, piaszczysta plaża i łatwy dojazd robią swoje. My również postanowiliśmy zamoczyć nogi w Morzu Śródziemnym. Temperatura wody? Dla porównania — jak Bałtyk w lipcu (my byliśmy na Malcie w styczniu). Przy plaży znajduje się kilka kawiarni i restauracji z widokiem na zatokę, idealnych na chwilę odpoczynku.

Golden Bay

Z Golden Bay pojechaliśmy autobusem do Popeye Village. Było już dość późno, dlatego nie wchodziliśmy na teren wioski (wstęp jest płatny). To tematyczny park zbudowany jako plan filmowy do musicalu „Popeye” z 1980 roku, który dziś pełni funkcję atrakcji turystycznej — szczególnie popularnej wśród rodzin z dziećmi. Zamiast tego wybraliśmy coś, co interesowało nas bardziej — spektakularne widoki na klify Popeye Village.

Przeszliśmy się krótkim trekkingiem po klifach, z których roztaczają się niesamowite panoramy na zatokę Anchor Bay. Co najważniejsze — było tu zupełnie pusto, bez tłumów turystów, co tylko spotęgowało wrażenia. Dzika przyroda, strome zbocza i otwarte morze — bajka w najlepszym wydaniu. Na koniec pieszo dotarliśmy do Mellieħy, skąd bezpośrednim autobusem wróciliśmy do Sliemy

Poppeye Village
Poppeye Village
Klify Poppeye

Dzień 8 – Sliema, Valletta i powrót do domu

Ósmy dzień był u nas dniem bonusowym. Wiedzieliśmy, iż przed wylotem nie ma sensu planować intensywnego zwiedzania, dlatego postawiliśmy na spokojne zakończenie wyjazdu.

Rano wybraliśmy się na spacer promenadą wzdłuż morza w Sliemie, który był idealnym podsumowaniem całego pobytu na Malcie. Widok na morze, lekki wiatr i brak pośpiechu — dokładnie tego nam było trzeba po kilku dniach intensywnego zwiedzania. Następnie udaliśmy się jeszcze na krótki spacer po Valletcie, żeby po raz ostatni poczuć klimat stolicy.

Tego dnia znaleźliśmy też czas na restaurację i lokalne jedzenie. Zjedliśmy tradycyjny gulasz z królika (fenek) — narodowe danie Malty — i po prostu cieszyliśmy się chwilą, bez planu, bez mapy, bez gonitwy. Taki dzień „na luzie” okazał się idealnym zwieńczeniem całej podróży.

Na lotnisko dostaliśmy się bezpośrednim autobusem TD3, który odjeżdża m.in. z okolic promenady w Gżirze. Ponieważ nasza 7-dniowa karta autobusowa nie była już ważna, musieliśmy kupić bilety bezpośrednio u kierowcy. Koszt przejazdu wynosił 3 euro za osobę dorosłą, natomiast dzieci podróżowały bezpłatnie. I tak, bez stresu i na spokojnie, zakończyliśmy naszą maltańską przygodę.

Pałac Wielkiego Mistrza

Kiedy najlepiej jechać na Maltę? Pogoda i najlepszy sezon na zwiedzanie

Jeśli naszym planem zwiedzania mielibyśmy się z kimś podzielić, to zdecydowanie polecilibyśmy późną jesień, zimę lub wczesną wiosnę. To właśnie wtedy Malta pokazuje swoje najlepsze oblicze dla osób, które chcą zwiedzać, chodzić pieszo i aktywnie spędzać czas, a nie tylko leżeć na plaży.

W miesiącach takich jak listopad, grudzień, styczeń, luty czy marzec temperatury w ciągu dnia oscylują zwykle w granicach 15–20°C, co jest idealne do spacerów po miastach, trekkingów wzdłuż klifów i zwiedzania bez ciągłego szukania cienia. Nie ma też ryzyka upałów, które latem potrafią skutecznie odebrać przyjemność ze zwiedzania.

Dodatkowym plusem podróżowania poza sezonem są:

  • mniejsze tłumy w najpopularniejszych miejscach,
  • niższe ceny noclegów i lotów,
  • spokojniejsza atmosfera, szczególnie w miastach takich jak Valletta, Mdina czy Marsaxlokk.

Minusem może być chłodniejsza woda w morzu, ale jeżeli – tak jak my – stawiacie na zwiedzanie i naturę, to bilans wychodzi zdecydowanie na plus.

W styczniu jest idealna pogoda na zwiedzanie Malty

Ile kosztuje taki wyjazd na Maltę?

Jednym z największych zaskoczeń tego wyjazdu były dla nas koszty. Malta często uchodzi za kierunek drogi, a tymczasem – przy rozsądnym planowaniu – da się ją zwiedzić naprawdę budżetowo.

Podróżując:

  • tanim lotem,
  • nocując w apartamencie z aneksem kuchennym,
  • poruszając się komunikacją publiczną,
  • i nie jedząc codziennie w restauracjach,

udało nam się zamknąć cały wyjazd w bardzo rozsądnych kwotach. Dodatkowo wiele atrakcji, takich jak miasta, klify, szlaki trekkingowe czy punkty widokowe, jest całkowicie bezpłatnych.

Dokładne zestawienie naszych kosztów (loty, nocleg, jedzenie, transport i atrakcje) pokazaliśmy w osobnej rolce na Instagramie — jeżeli interesuje Was realny budżet rodzinnego wyjazdu na Maltę, warto tam zajrzeć.

Czy Malta w 7 dni to dobry pomysł?

Z perspektywy czasu możemy powiedzieć jedno: tak, to bardzo dobry pomysł. Siedem dni pozwala zobaczyć najważniejsze miejsca na Malcie, zajrzeć na Gozo, pospacerować po klifach, poczuć klimat miast i jednocześnie nie spędzać całego wyjazdu w biegu.

Trzeba jednak pamiętać, że:

  • to plan intensywny, ale realny,
  • Malta ma znacznie więcej do zaoferowania niż da się zobaczyć w tydzień,
  • na spokojniejsze odkrywanie wyspy warto mieć 10–14 dni.

Jeśli jednak macie do dyspozycji tydzień i chcecie zobaczyć przekrój Malty — miasta, naturę, historię i wyspy — ten plan sprawdzi się bardzo dobrze, choćby bez wynajmowania samochodu i przy podróżowaniu z dziećmi.

Jeśli planujesz podróż na Maltę i masz pytania dotyczące tego planu — śmiało daj znać w komentarzu lub wiadomości. Chętnie pomożemy dopasować trasę do Twojego stylu podróżowania.

Valetta to obowiązkowy punkt do zwiedzania na mapie Malty

Jeśli znalazłeś na naszym blogu poszukiwane przez Ciebie informacje, kolejną inspirację na wycieczkę, czy odpowiedź na nurtujące Ciebie pytanie, to będziemy niezwykle wdzięczni, gdy wrzucisz nam napiwek do naszej blogowej świnki skarbonki (kliknij w poniższy obrazek). Dziękujemy!!!

Idź do oryginalnego materiału