Małmazja i UKOI – najgorętsze otwarcia 2026?

jemywlodzi.pl 3 godzin temu

Kameralny lokal z lokalną kuchnią czy elegancka restauracja z autorską interpretacją Azji? Najlepiej odwiedzić obydwa te miejsca.

Same kochamy pizzę i burgery, ale gdy pytacie o niedawno otwarte restauracje, które wyróżniają się na tle popularnych casual dining, na myśl przychodzą mi od razu te dwa miejsca. Kibicuję, nie tylko za odwagę, ale też dlatego, iż znam ludzi, którzy za nimi stoją. Poznajcie Małmazję i UKOI. W pierwszej zjemy sobie leberkę i żołądki, w drugiej popcorn z krewetek i sando.

Małmazja
UKOI – zdjęcie: MIGDAŁ Studio

Małmazja (Księży Młyn 16)

Łodzian do obiadu na Księżym Młynie na pewno przekonywać nie muszę. Latem można w ogródku, ale gdy już wrócą zimne dni, znajdziecie miłe miejsca w przytulnym wnętrzu. Za sterami Małmazji stoją szef kuchni Mateusz „Pączek” Jakubczak i Olek Magiński, człowiek do zadań specjalnych, z którym również współpracowałam w niejednej restauracji. Są takie miejsca, które mają trudną do opisania dobrą energię, którą czuć od wejścia – wiem, iż to subiektywne, ale tak właśnie czuję się w Małmazji. A jak do tego dostanę jeszcze naszą łódzką zalewajkę, leberkę czy zupę śledziową (!), robi się jeszcze lepiej.

Obiad u babci

Gdy pytam Pączka, co powiedziałby o swojej kuchni, odpowiada „obiad u babci”. Trochę się z nim zgodzę, ale muszę dodać, iż tej babci towarzyszy kucharz, który dba o odpowiednie podkręcenie domowych dań. W Małmazji ma być swojsko, lokalnie i sezonowo. Restauracja działa od środy do niedzieli. W tygodniu otwiera się od 12.00, w weekend od 9.30 możecie wpaść tu na śniadanie. Na porannym menu byłam na samym otwarciu – wielu dań nie ma już w karcie, ale wszystko bardzo dobrze smakowało.

Piątą ćwiartka

A co na obiad? Dania, których ze świecą szukać w innych miejscach. Jest wspominana zupa śledziowa, panierowana mortadela, kiszony śledź, zimne nóżki, sznytki na żuliku (m.in. z leberką, salcesonem czy tatarem), kotlety ziemniaczane z sosem szczawiowym i uwaga – cały dział z podrobami, a w nim: serca drobiowe, gęsie żołądki i wątróbka.

Jeszcze jedno ważne info – w menu są dwa dania dla psiecka do wyboru.

UKOI (Piotrkowska 125)

Ależ tu pięknie! Zacznę od wystroju, bo to pierwsze, co zobaczycie po wejściu do UKOI (a również to, co wyróżnia restaurację spośród innych miejsc w Łodzi). Za koncepcję odpowiada wrocławskie studio Cudo. Jest elegancko (ale nie onieśmielająco), jest oryginalnie, z pomysłem, a równocześnie funkcjonalnie. UKOI jest dwupoziomowy: parter dedykowany jest szybkim wizytom (od niedawna w restauracji możecie zjeść lunch za 38 zł), piętro idealnie sprawdzi się na spotkanie z przyjaciółmi, niespieszną kolację czy uroczystość. Widać nawiązania do Azji, ale w wysublimowany, nowoczesny i dyskretny sposób. UKOI zachwyca ogólną koncepcją, detalami, jak i metamorfozą, która zachodzi tu wieczorem, gdy gra świateł zastępuje dzienne oświetlenie.

zdjęcie: MIGDAŁ Studio
zdjęcie: MIGDAŁ Studio

Tym razem Azja

Założycielami UKOI są właściciele Otwartych Drzwi i Alory – dla mnie to dobra rekomendacja. Zapytacie, co mają wspólnego z azjatycką kuchnią? Mają szefa kuchni z odpowiednim doświadczeniem, ale też warto podkreślić, UKOI nie jest typową azjatycką restauracją. Ma być konceptem autorskim, czerpiącym inspiracje z różnych azjatyckich krajów, w dodatku zaprezentowanym w formie talerzykowej. Ja to kupuję.

Zdjęcia: UKOI/lodzyoueat

Byłam tuż przed otwarciem, próbowałam między innymi popcornu z krewetek, kanapki sando i długo pieczonego brzucha – wstrzeliłam się w tutejsze przeboje, bo choć menu już się zmieniło, te dania pozostały z uwagi na swoją dużą popularność. Z nowości UKOI poleca kaczkę, tuńczyka katsu i marynowany rostbef, więc jest plan na kolejną wizytę.

Zdjęcia: UKOI/lodzyoueat

Autorski bar

Pisząc o restauracji, koniecznie trzeba wspomnieć o sekcji barmańskiej. Pracuje tu mocna ekipa znana z najlepszych miejsc w mieście (nie mówię o restauracjach, raczej o cocktail barach), która przygotowała menu na miarę swoich umiejętności. Autorskie receptury, własne kordiały, wyselekcjonowane alkohole – wszystko smakuje obłędnie, również w wersji 0%. Chcecie coś na specjalne zamówienie? Nie ma problemu!

Idź do oryginalnego materiału