Makijaż coraz rzadziej kojarzy się z wielkim wyjściem, a coraz częściej z codziennym rytmem: szybkim spojrzeniem w lustro, tuszem do rzęs przed pracą, błyszczykiem wrzuconym do torebki i podkładem kupionym przy okazji zwykłych zakupów. Z badania przeprowadzonego na zlecenie Kaufland Polska wynika, iż kosmetyki kolorowe stały się dla wielu Polek nie luksusem „od święta”, ale prostym sposobem na poczucie świeżości, pewności siebie i kontaktu ze sobą w dniu, który często pędzi szybciej, niż byśmy chciały.
Jeszcze niedawno zakupy kosmetyczne miały w sobie coś z osobnego wydarzenia. Wizyta w drogerii, wybieranie odcienia podkładu, testowanie pomadki na dłoni, decyzja: „wezmę, należy mi się”. Makijaż bywał małą nagrodą, przygotowaniem do ważnego spotkania albo elementem kobiecego „ogarnięcia się” przed wyjściem.
Dziś coraz częściej wygląda to inaczej. Tusz do rzęs trafia do koszyka obok pieczywa, błyszczyk obok jogurtu, puder między owocami a nabiałem. I być może właśnie w tej zwyczajności najlepiej widać zmianę. Makijaż przestaje być czymś wyjątkowym, a staje się częścią codziennego dbania o siebie – prostym, szybkim gestem, który pomaga wielu kobietom poczuć się lepiej we własnej skórze.
Z badania przeprowadzonego w kwietniu 2026 roku na zlecenie Kaufland Polska wynika, iż aż 68% kobiet kupuje kosmetyki kolorowe co najmniej raz na 2-3 miesiące, a 33% sięga po nie minimum raz w miesiącu. To pokazuje, iż produkty do makijażu coraz mocniej wpisują się w codzienny rytm życia Polek.
Makijaż jako mikrogest troski o siebie
Psychologicznie makijaż nie musi oznaczać ukrywania siebie. Oczywiście, bywa maską – szczególnie wtedy, gdy kobieta czuje, iż „musi” wyglądać dobrze, żeby zasłużyć na akceptację. Ale coraz częściej może być też czymś zupełnie innym: małym rytuałem powrotu do siebie.
Jedna warstwa tuszu, odrobina podkładu, pomadka w torebce. To nie zawsze jest komunikat: „chcę się komuś podobać”. Czasem to raczej: „chcę poczuć, iż jestem obecna”, „chcę spojrzeć na siebie łagodniej”, „chcę mieć w tym dniu choć jeden moment, który należy do mnie”.
W świecie, w którym kobiety często funkcjonują pomiędzy pracą, domem, relacjami, obowiązkami i nieustannym byciem dla innych, taki drobny gest może mieć większe znaczenie, niż się wydaje. Nie chodzi o perfekcję. Chodzi o poczucie wpływu. O to, iż choćby w szybkim poranku można zrobić coś, co daje odrobinę świeżości, lekkości i sprawczości.
Nie pełen glam, tylko codzienna gotowość
Współczesny makijaż coraz rzadziej oznacza pełną stylizację zarezerwowaną na specjalną okazję. Bardziej przypomina szybkie „ustawienie siebie” na dzień. Nie musi zajmować pół godziny. Nie musi być spektakularny. Ma być praktyczny, wygodny i dopasowany do życia, które nie zawsze daje czas na długie rytuały.
Badanie pokazuje, iż podejście do makijażu różni się w zależności od wieku. Najbardziej aktywne zakupowo są kobiety w wieku 45-54 lat, które regularnie uzupełniają kosmetyczkę. Z kolei dla najmłodszych konsumentek, w wieku 18-24 lata, makijaż jest przede wszystkim elementem codziennego looku. Blisko 59% z nich deklaruje, iż to podstawa codziennej stylizacji, a nie coś zarezerwowanego wyłącznie na wyjścia czy większe wydarzenia.
To interesująca zmiana pokoleniowa. Dla młodszych kobiet makijaż często jest częścią ekspresji, zabawy stylem, budowania tożsamości. Dla kobiet dojrzalszych bywa bardziej praktyczny – pomaga zachować poczucie zadbania, świeżości, czasem także ciągłości ze sobą sprzed lat. W obu przypadkach może być czymś więcej niż kolorem na twarzy. Może być językiem, którym kobieta mówi coś o sobie – czasem światu, a czasem tylko sobie samej.
Kosmetyczka Polek: klasyka, która daje szybki efekt
Choć trendy beauty zmieniają się błyskawicznie, codzienna kosmetyczka Polek pozostaje dość konsekwentna. Wygrywają produkty, które dają widoczny efekt w krótkim czasie. Według badania najczęściej kupowane są:
- tusze do rzęs – 74%
- pomadki i błyszczyki – 67%
- podkłady – 60%
- pudry – 50%
To zestaw, który wiele mówi o codziennych potrzebach kobiet. Tusz do rzęs „otwiera” spojrzenie i gwałtownie dodaje twarzy wyrazistości. Pomadka albo błyszczyk potrafią w kilka sekund odświeżyć wygląd. Podkład daje poczucie wyrównania, a puder bywa kosmetycznym kołem ratunkowym w dni, które zaczynają się wcześnie i kończą zbyt późno.
To nie są już tylko produkty do „upiększania”. Dla wielu kobiet to narzędzia szybkiego uporządkowania siebie przed wejściem w świat. Małe przedmioty, które pomagają poczuć: „jestem gotowa”.

Beauty przy okazji, czyli życie bez dodatkowych wypraw
Zmienia się nie tylko to, jak kobiety myślą o makijażu, ale też gdzie go kupują. Drogerie wciąż pozostają najważniejszym miejscem zakupów – wskazuje je 80% badanych, a drogerie internetowe 51%. Jednak coraz większą rolę zaczynają odgrywać także sieci handlowe i markety.
Już 21% respondentek kupuje kosmetyki kolorowe w sieciach handlowych i marketach, a 52% kobiet robiących tam zakupy uważa je za dobre miejsce na tę kategorię produktów. To bardzo praktyczna odpowiedź na współczesny styl życia. Nie zawsze mamy czas, by planować osobną wyprawę po tusz czy puder. Czasem chcemy po prostu kupić to, czego potrzebujemy, przy okazji codziennych zakupów.
W tym sensie makijaż staje się bliższy zwykłej trosce o siebie niż luksusowi. Tak jak kupujemy ulubioną herbatę, krem, zdrową przekąskę czy coś na kolację, tak coraz częściej dorzucamy do koszyka kosmetyk, który ma nam ułatwić dzień.
Marki własne i nowa codzienność wyboru
Ciekawie wypada też otwartość Polek na kosmetyki marek własnych dostępnych w sieciach handlowych. Z badania wynika, iż 41% kobiet deklaruje gotowość do ich zakupu, a wśród klientek marketów ten odsetek rośnie do niemal 57%.
To pokazuje, iż współczesna konsumentka coraz częściej szuka nie tylko znanego logo, ale sensownego połączenia jakości, dostępności i wygody. Chce produktów, które są łatwe do znalezienia, proste w użyciu i dopasowane do jej codzienności. Nie zawsze chodzi o wielką obietnicę. Czasem wystarczy, iż kosmetyk dobrze spełnia swoje zadanie i jest pod ręką wtedy, kiedy naprawdę go potrzebujemy.
W ten trend wpisuje się nowa linia makijażowa marki własnej Bevola, dostępna od 11 maja w sieci Kaufland. W ofercie znalazły się produkty do twarzy, oczu, ust i paznokci, m.in. podkłady, korektory, pudry, róże, bronzery, rozświetlacze, tusze do rzęs, cienie, kredki, eyelinery, pomadki, błyszczyki, lakiery oraz spray utrwalający makijaż z 3% kwasu hialuronowego i ekstraktem z aloesu. Wybrane produkty są wegańskie oraz przebadane dermatologicznie i okulistycznie.

Najciekawsze w tej zmianie nie jest jednak samo miejsce zakupu. Najciekawsze jest to, iż makijaż coraz częściej traci ciężar „obowiązku wyglądania dobrze”, a zyskuje znaczenie codziennego wyboru. Może być lekki, szybki, niedoskonały. Może być dla nastroju, dla energii, dla poczucia, iż wśród wielu spraw do załatwienia kobieta zauważyła także siebie.
Bo makijaż – ten codzienny, prosty, wrzucony do koszyka między pieczywem a jogurtem – mówi dziś mniej o wielkim wyjściu, a więcej o zwyczajnym życiu. O kobietach, które nie zawsze mają czas na długie rytuały, ale wciąż chcą mieć przy sobie małe narzędzia dobrego samopoczucia.
I może właśnie dlatego ten trend będzie się umacniał. Nie dlatego, iż kobiety muszą wyglądać lepiej. Ale dlatego, iż coraz częściej chcą wybierać dla siebie rzeczy, które są dostępne, praktyczne i po prostu wpisane w ich codzienność.










