Dzieli je dwadzieścia minut pociągiem, a charakterem są jak rodzeństwo, które nie znosi, gdy się je porównuje. Piza jest głośna, turystyczna, skupiona wokół jednego krzywego słupa, na który zjeżdża cały świat. Lukka jest cicha, zamknięta w pierścieniu murów, jakby specjalnie nie chciała, żeby ją odkryto. I właśnie dlatego najlepiej zobaczyć je razem — w jeden dzień, na zmianę, jak dwa różne nastroje tego samego regionu.
To część naszego przewodnika po Toskanii — odcinek o tym, co w Pizie i Lukce zobaczyć poza tym, co wszyscy znają. A znają głównie jedno.
Dwa miasta, jeden dzień
- Piza Lukka: pociąg ok. 30 minut, kursuje często
- Piza — Piazza dei Miracoli (UNESCO od 1987)
- Lukka — ok. 4,2 km kompletnie zachowanych murów
- Oba centra to strefy ZTL — auto zostaw przed murami
Piza: plac, na którym stoją cztery cuda
Krzywa Wieża jest tylko jednym z czterech arcydzieł na Piazza dei Miracoli — Placu Cudów, wpisanym na listę UNESCO już w 1987 roku. Obok niej stoją: Duomo, monumentalna katedra rozpoczęta w 1063 roku jako manifest morskiej potęgi Pizy; Battistero, baptysterium słynące z akustyki tak doskonałej, iż strażnik co pół godziny demonstruje echo, śpiewając kilka nut, które wiszą w powietrzu kilkanaście sekund; oraz Camposanto Monumentale, marmurowy cmentarz-krużganek z 1277 roku. Dopiero we czwórkę robią wrażenie, którego sama wieża nie udźwignie.
O samej Krzywej Wieży — dlaczego się przechyla i jak ją uratowano — pisaliśmy osobno, więc tu tylko skrót: ma około 57 metrów, pochyła niemal o cztery stopnie, a na jej szczyt prowadzi blisko trzysta schodów. Po latach pracy inżynierów (1990–2001) przestała się przewracać i stoi bezpieczna, dalej krzywa, dalej absurdalnie fotogeniczna.
Z całej czwórki najbardziej zaskakuje Battistero. To największe baptysterium Włoch, a jego prawdziwą atrakcją jest dźwięk: dzięki podwójnej kopule pojedyncza nuta zaśpiewana przez strażnika wisi w powietrzu kilkanaście sekund, zamieniając się w niesamowity, narastający akord. Pokaz trwa kilkadziesiąt sekund i odbywa się co pół godziny — warto wstrzelić się w jego porę. Bilety na obiekty placu są czasowe, więc dobrze kupić je z wyprzedzeniem i tak ułożyć dzień, by nie stać w kolejce w największym skwarze.
Piza poza wieżą — miasto, które się omija
Większość ludzi robi zdjęcie „podpieram wieżę” i wraca na dworzec. Szkoda, bo prawdziwa Piza zaczyna się parę ulic dalej. Piazza dei Cavalieri to drugi plac miasta, dziś siedziba prestiżowej Scuola Normale, z fasadą Palazzo della Carovana ozdobioną sgraffiti przez Giorgia Vasariego w latach 60. XVI wieku. Nad rzeką stoi Santa Maria della Spina — maleńki gotycki kościół jak rzeźbiona szkatułka, nazwany od relikwii ciernia z korony Chrystusa.
Wzdłuż Arno ciągną się Lungarni, nabrzeża z pałacami, gdzie miasto naprawdę oddycha. A przy dworcu, na ścianie kościoła, jest Tuttomondo — wielki mural, który Keith Haring namalował w 1989 roku, jedno z nielicznych jego stałych dzieł publicznych na świecie. jeżeli trafisz tu 16 czerwca, zobaczysz Luminarę di San Ranieri: dziesiątki tysięcy świec rozświetlają oba brzegi rzeki w wigilię święta patrona, a kilka dni później dzielnice z północy i południa Arno stają do Gioco del Ponte — historycznej „bitwy o most”.
Bo Piza to przede wszystkim miasto uniwersyteckie — z prestiżową Scuola Normale założoną przez Napoleona i jednym z najstarszych uniwersytetów Włoch. Stąd pochodził Galileusz, który — wedle anegdoty — badał spadanie ciał właśnie ze sławetnej wieży. Wśród arkad Camposanto, na cmentarnych ścianach, do dziś widać ślady średniowiecznych fresków, a samo miasto żyje rytmem studentów, nie autokarów. Wystarczy odejść dwieście metrów od Placu Cudów, by zobaczyć Pizę, której większość zwiedzających nigdy nie pozna. A dla wielu podróżnych jest ona po prostu pierwszą bramą do Toskanii — to tu ląduje główne lotnisko regionu.
Do Pizy przyjeżdża się po jedno zdjęcie. Zostaje się dla całej reszty.
Lukka: miasto, po którego murach się spaceruje
Lukka ma coś, czego nie ma żadne inne miasto Toskanii: kompletny, nienaruszony pierścień renesansowych murów o obwodzie około 4,2 kilometra. Zbudowano je między XVI a XVII wiekiem, a gdy przestały być potrzebne do obrony, zamieniono ich koronę w park. Dziś to ukochany deptak lukkańczyków — szeroka aleja kilka metrów nad miastem, po której spaceruje się, biega i jeździ rowerem dookoła całej starówki. „Idę na Mury” znaczy tu po prostu: idę odetchnąć.
W środku czeka Piazza dell’Anfiteatro — owalny plac, który dokładnie odrysowuje kształt rzymskiego amfiteatru sprzed niemal dwóch tysięcy lat; kamienice dosłownie wrosły w jego dawne mury. Niedaleko stoi Torre Guinigi, ceglana wieża z ogrodem na szczycie, gdzie nad miastem rosną dęby ostrolistne — średniowieczny symbol odrodzenia. Katedra San Martino kryje Volto Santo, czczony drewniany krucyfiks owiany legendą, oraz delikatny nagrobek Ilarii del Carretto dłuta Jacopa della Quercia z początku XV wieku — młodej kobiety przedstawionej jak śpiąca, z pieskiem u stóp.
Sercem życia w murach jest Via Fillungo — główna, wąska ulica handlowa, oś starówki, przy której od stuleci kupuje się, plotkuje i pije kawę. Niedaleko stoi San Michele in Foro, kościół wzniesiony dokładnie na miejscu rzymskiego forum, z fasadą tak wysoką i bogato rzeźbioną, iż zdaje się większa od samej świątyni; na jej szczycie archanioł Michał rozkłada metalowe skrzydła. Lukka jest płaska, zwarta i przyjazna nogom — to miasto, po którym po prostu się chodzi, bez listy „atrakcji do odhaczenia”.
I jeszcze jedno nazwisko, które przylgnęło do Lukki na zawsze: Giacomo Puccini. Kompozytor urodził się tu w 1858 roku, a jego dom rodzinny jest dziś muzeum z fortepianem, przy którym pisał. Latem jego opery wystawia się pod gołym niebem nad jeziorem Massaciuccoli w pobliskim Torre del Lago — to Puccini Festival, jedyny na świecie festiwal w całości poświęcony jednemu kompozytorowi. Wieczór z Toscą czy Madame Butterfly nad wodą, kilkanaście kilometrów od jego domu, to jedno z tych przeżyć, dla których warto zaplanować podróż wokół konkretnej daty.
Jak je połączyć
To najłatwiejsza para w całej Toskanii. Pociąg regionalny pokonuje dzielący je dystans w jakieś pół godziny i kursuje często, a stacja w Lukce leży kilka minut pieszo od starówki. Najwygodniej obrać jedną bazę i zrobić oba miasta bez samochodu — tym bardziej iż oba centra to strefy ZTL, więc autem i tak zostawisz je przed murami. Jak ogarnąć jazdę, parkowanie i strefy bez mandatu, rozkładamy w przewodniku Toskania samochodem. A jeżeli układasz większą trasę, stąd blisko już do Chianti i do Sieny.
Najlepszy plan jest leniwy. Rano Piza, póki światło jest miękkie, a Plac Cudów jeszcze nie pęka w szwach; w południe pociąg do Lukki; popołudnie i wieczór na murach, z lodami i bez biletów. Albo na odwrót. Każde z miast da się „zaliczyć” w trzy godziny, ale dopiero gdy się w nich zostanie dłużej, pokazują, czym naprawdę są: Piza miastem nauki i rzeki, Lukka miastem muzyki i kamiennego pierścienia. Dwa charaktery, jeden bilet kolejowy między nimi.
Na talerzu też się różnią. W Lukce spróbuj tordelli — miejscowych pierożków z mięsem w sosie — i słodkiego buccellato, pierścienia z anyżem i rodzynkami, który lukkańczycy kupują na każdą okazję. W nadmorskiej okolicy Pizy króluje za to ryba i owoce morza. W obu miastach obowiązuje ta sama, prosta zasada: jedz tam, gdzie jedzą miejscowi, i nie szukaj restauracji z menu na pięć języków tuż przy zabytku.
Powiązane na blogu
Toskania — przewodnik po regionie
Krzywa wieża w Pizie
Toskania samochodem
Siena — co zobaczyćNajczęściej zadawane pytania
Czy warto jechać do Pizy tylko dla Krzywej Wieży?
Wieża to tylko jedno z czterech arcydzieł Piazza dei Miracoli. Warto zostać dłużej i zobaczyć Piazza dei Cavalieri, Santa Maria della Spina, Lungarni i mural Haringa — to zupełnie inna, spokojniejsza Piza.
Ile czasu zajmuje przejazd z Pizy do Lukki?
Pociągiem regionalnym około 30 minut; połączenia kursują często, więc oba miasta spokojnie zwiedzisz w jeden dzień, bazując w jednym z nich.
Co zobaczyć w Lukce?
Spacer po koronie murów, owalną Piazza dell’Anfiteatro, Torre Guinigi z dębami na szczycie, katedrę San Martino z Volto Santo oraz dom rodzinny Pucciniego.
Czy można wjechać autem do centrum Pizy i Lukki?
Nie — oba historyczne centra to strefy ZTL z ograniczeniami i kamerami. Samochód zostawia się na parkingach przed murami i zwiedza pieszo.




