W Polsce wiele osób decyduje się na adopcję dzieci z domów dziecka, ale ja postanowiłam zrobić coś innego zabrałam moją babcię z domu opieki do naszego domu.
Żaden z moich znajomych czy sąsiadów nie zaakceptował tego, co zrobiłam. Wszyscy patrzyli na mnie dziwnie, niektórzy mówili wprost: Czasy są ciężkie, sama masz dzieci, a sprowadzasz jeszcze starszą osobę do siebie? Ale jestem przekonana, iż postępuję adekwatnie mam tego pewność.
Kiedyś nasza rodzina liczyła cztery osoby: ja, moje dwie córki i moja mama. Niestety, osiem miesięcy temu moja mama zmarła i zostałyśmy we trójkę. W tym czasie odkryłyśmy z córkami, iż mamy w sobie dużo energii i czasu, który możemy komuś ofiarować. Mój dawny przyjaciel ze szkoły średniej, zamiast zakładać rodzinę i budować przyszłość, niestety wpadł w nałóg alkoholowy. Co było najgorsze przejadł emeryturę swojej mamy, a kiedy przestała mu dawać pieniądze, oddał ją do domu opieki, zabrał jej mieszkanie i przepijał wszystko.
Znam tę kobietę od najmłodszych lat ona zna mnie równie dobrze. Raz w miesiącu odwiedzałam ją z córkami, zawsze przywoziłyśmy jej domowe ciasto czy drobne smakołyki. Pomysł wspólnego zamieszkania bardzo spodobał się moim córkom młodsza z nich, Małgosia, ma 4 i pół roku i aż piszczała z radości: Będziemy znowu miały babcię!
Nie sposób wyrazić słowami jej wdzięczności i euforii płakała dobrych kilka minut, zanim udało mi się ją uspokoić. Teraz mieszkamy razem już prawie dwa miesiące. Pokochaliśmy ją, a ona nas.
Co ciekawe, mimo iż babcia Stanisława przekroczyła już osiemdziesiątkę, ma w sobie niesamowite pokłady energii. Każdego ranka wstaje o szóstej i budzi nas zapachem świeżych naleśników albo racuchów.









