– Ludka, zwariowałaś na stare lata! Przecież masz już wnuki w szkole, jaka ślubna ceremonia? – takie słowa usłyszałam od siostry, gdy powiedziałam jej, iż wychodzę za mąż. Ale ile można zwlekać? Za tydzień bierzemy z Tolkiem ślub cywilny, muszę dać znać siostrze – pomyślałam. Na uroczystość raczej nie przyjedzie, mieszkamy na przeciwległych krańcach Polski. I nie zamierzamy robić hucznej imprezy z okrzykami „Gorzko!” w wieku 60 lat – cicho podpiszemy i usiądziemy tylko we dwoje. Bez ślubu mogłoby zostać, ale Tolek się upiera: on kawaler z krwi i kości, w drzwiach przepuszcza, dłoń podaje, płaszcz pomaga zakładać. Bez pieczątki w dowodzie nie zamieszka – tak mi powiedział: „Co, dzieciakiem jestem? Poważnego życia chcę”. A dla mnie Tolek rzeczywiście jak chłopak, choć siwy. W pracy do niego pełen szacunek, zawsze po imieniu i nazwisku, a jak ze mną, to nagle młodnieje o czterdzieści lat. Łapie w objęcia i tańczy środkiem ulicy. Aż mi głupio! „Ludzie patrzą, będą się śmiać” – mówię, a on: „Jakie ludzie? Widzę tylko ciebie!”. I faktycznie, gdy jesteśmy razem, świat dla mnie nie istnieje – tylko ja i on.

naszkraj.online 19 godzin temu
Ludka, zwariowałaś na stare lata! Twoje wnuki już chodzą do szkoły, a ty o ślubie myślisz? takie słowa usłyszałam od mojej siostry, gdy powiedziałam jej, iż wychodzę za mąż. A na co tu czekać? Za tydzień z Tolkiem idziemy do urzędu stanu cywilnego, więc trzeba było powiadomić siostrę. Wiadomo, na uroczystość nie przyjedzie, bo mieszkamy […]
Idź do oryginalnego materiału