Lord Nelson zmienia banderę. Już nie jest brytyjskim żaglowcem

zaglowce.info 4 dni temu

Nadeszła chwila, na którą czekały tysiące sympatyków Lorda Nelsona. Po latach spędzonych na cumach, żaglowiec znów ruszył w drogę. Na jego flagsztoku jednak, zamiast brytyjskiego Union Jacka, powiewa teraz bandera Malezji.

Krzysztof Romański, 6.10.2026 r.

Lord Nelson to trzymasztowy bark zaprojektowany przez brytyjskiego inżyniera Colina Mudie (konstruktora m.in. indyjskich barków Tarangini i Sudarshini oraz brygantyny Young Endeavour, przekazanej Australijczykom przez królową Anglii z okazji 200-lecia europejskiego osadnictwa). Niemal 55-metrowy żaglowiec zbudowano na zamówienie Jubilee Sailing Trust (JST). Powstawał 2 lata. Stępkę położono w październiku 1984 roku w Wivenhoe w hrabstwie Essex. Wobec kłopotów finansowych stoczni, budowę miano dokończyć w Southampton. 4 lipca 1986 roku żaglowiec został uroczyście ochrzczony z udziałem księcia Andrzeja. Jednostka wciąż jednak nie była gotowa. Wobec nieporozumień pomiędzy zleceniodawcą i nowym wykonawcą, ostatni etap prac odbył się w jeszcze innej stoczni – w Cowes. Wreszcie 17 października 1986 roku statek mógł ruszyć w pierwszy rejs.

Lord Nelson był pierwszym na świecie żaglowcem w pełni przystosowanym do wypraw z osobami na wózkach. Wyposażony został w windy, mówiący kompas, koleiny na pokładzie, umożliwiające stabilizację wózków oraz przestronne prysznice i toalety. Szerokie platformy na masztach pozwalały na wciąganie na nie osób na wózkach. Na pokładzie obowiązywał specjalny system polegający na łączeniu załogantów w mieszane pary – osoba niepełnosprawna otrzymywała pełnosprawnego opiekuna. Był to tzw. buddy system. Opieki nie należy rozumieć jako wyręczania kogoś czy ciągłego nadzorowania. Pomagało się tylko wówczas, gdy było się o to poproszonym.

W 33-letniej historii żeglugi dla JST żaglowiec wielokrotnie brał udział w regatach The Tall Ships Races. Gościł też w Polsce – zarówno w Gdyni, jak i Szczecinie. Jednostka opłynęła świat w latach 2012-2014, szkoliła kolejne pokolenia żeglarzy i stała się ikoną żeglarstwa wrażliwego społecznie, łączącego edukację morską z ideą integracji i równości.

Po wycofaniu z eksploatacji z powodu kłopotów finansowych armatora (JST ostatecznie zakończyło działalność po bankructwie w 2023 roku), był plan by Lord Nelson został na stałe zacumowany w Southampton lub Ipswich, gdzie miał być atrakcją turystyczną. Po fiasku tych pomysłów, statek trafił „na sznurek” do Bristolu, a potem do Barry, po drugiej stronie Kanału Bristolskiego.

W ubiegłym roku jednostkę zakupiło stowarzyszenie Good Pirates, stworzone przez grupę żeglarzy, ludzi morza i sympatyków żaglowca pieszczotliwie nazywanego Nellie. Liderem Dobrych Piratów jest kapitan Locky Maclean, który tak tłumaczył przejęcie Lorda Nelsona:

Spędziłem życie na morzu. Od rejsów na małych jachtach po dowodzenie 72-metrowymi statkami patrolowymi z załogą liczącą do 45 osób w najbardziej odległych regionach świata. Na własne oczy widziałem, jak ocean kształtuje ludzi – jak buduje odporność, pokorę, umiejętność pracy zespołowej i przywództwo w sposób, którego nie da się osiągnąć w żadnej szkole. Żaglowiec Lord Nelson reprezentuje wszystko, w co wierzę. Jest dziedzictwem, przygodą, dyscypliną i szansą zawartymi w jednej, żywej platformie zmian. Taki statek nie tylko przemierza oceany – zmienia ludzi, którzy na nim płyną. Może szkolić przyszłych liderów, dostarczać pomoc humanitarną do miejsc, które jej najbardziej potrzebują, i służyć jako pływająca baza dla ochrony środowiska morskiego i ochrony przyrody.

Good Pirates nie zamierzali jednak ograniczyć się do kupna statku. Przez osiem miesięcy grupa wolontariuszy pracowała przy reaktywacji jednostki. Wreszcie w sierpniu br. Lord Nelson mógł po raz pierwszy od lat wyjść z portu – popłynął do Vigo w Hiszpanii, a teraz jest już na Morzu Śródziemnym.

Nowy armator ma konkretny pomysł na Lorda Nelsona, znacznie szerszy niż samo szkolenie pod żaglami. Good Pirates chcą wykorzystać bark jako pływającą bazę do działań na rzecz ochrony oceanów, pomocy humanitarnej i wsparcia społeczności wyspiarskich Pacyfiku. I nie są to tylko ambitne deklaracje właściciela. Kapitan Locky MacLean przez lata pracował przy projektach dotyczących ochrony środowiska morskiego, a jako kapitan jednostek organizacji Sea Shepherd uczestniczył także w akcjach pomocy dla społeczności dotkniętych kataklizmami na Karaibach. Po przejściu huraganu Dorian jego załoga dostarczała pomoc mieszkańcom Bahamów i instalowała urządzenia zapewniające dostęp do czystej wody.

Co istotne, obecna żegluga barku nie jest już realizowana pod banderą brytyjską. Statek zmienił rejestr na malezyjski. Powodów tej decyzji właściciel nie tłumaczy.

Krzysztof Romański

6 października 2026 r.
Zdjęcie w nagłówku: Krzysztof Romański
Idź do oryginalnego materiału