Dziś znowu usłyszałam, jaka to jestem zła. Naprawdę zła, aż człowiekowi by mnie szkoda było, taka to ze mnie zła kobieta przynajmniej według innych. Wszyscy wokół chcą mi to wmówić. Zła, ale i nieszczęśliwa, według nich. Bez męża, dorosły syn mieszka osobno. Zostałam sama, jak palec taka niepotrzebna nikomu.
Przyszłam do pracy w poniedziałek i znowu ta sama śpiewka sąsiadki przechwalają się, jak to prały, sprzątały, krzątały się na działce albo smażyły konfitury całe weekendy. A ja cicho siedzę i nie mówię nic, bo i co miałabym powiedzieć? Faceta nie mam, dziecko wyrosło, to siedzę cicho.
Dziś znowu wyszłam z pracy wcześniej jak co drugi piątek. Każda spojrzała na mnie wymownie przecież one wszystkie są święcie przekonane, iż spotykam się z armią kochanków. Zła jestem, no bo taka „niemoralna”.
One są dobre mężatki, kobiety zajęte domem a ja, wiadomo, ta zła.
Anita mówi mama czemu ty taka jesteś?
Jaka, mamo?
Taka niepoukładana, mogłabyś sobie znaleźć jakiegoś faceta, serio, córko.
Po co mi jakiś facet? Po co mi drugie dziecko od byle kogo, mamo? pytam ze zdziwieniem. Syn mi wystarczy Jasiek to mój skarb, a facet? Mam Darka.
Anita! krzyknęła mama. Darek to nie twój mężczyzna!
Jak nie mój? śmieję się. Zaprasza mnie na randki, daje prezenty, na wakacje zabiera, nie zawraca głowy, nie wysyła do swojej matki na wieś ani nie każe prać skarpet. Nie wymaga kolacji, nie obarcza problemami, na kanapie nie zalega.
Żyć nie umierać, prawda?
Wszystko dlatego, iż to wszystko znosi jego biedna żona.
A chcesz, żebym ja znosiła, mamo? Wiesz, mam czterdzieści parę lat, byłam dwa razy zamężna i za taką euforia uciekałam w kapciach, aż się za mną kurzyło.
Pierwszy mąż, ojciec Jaśka pamiętasz, jak mnie na ślub namawiałaś przy ledwo osiemnastu latach na karku? Bo starszy, poważniejszy, bogaty. No i miłość i szacunek, tak mówiłaś…
Pięć lat. Siedziałam jak w klatce uczyć się nie, koleżanki nie, Jaśkiem też zajmować się nie bardzo mogłam, bo mała, pewnie coś popsuję tylko harować dla niego i jego matki.
Ale byłam w złocie a jakże! Raz w miesiącu wyprowadzał mnie jak kotkę na smyczy, żeby pochwalić się żoną młoda, „porządna”, nie to, co wasze lalki. Sam takich lalek nie unikał, odwiedzał ich sporo.
Jak się rozwiodłam dziękuję babci, bo mi pomogła wszystko chciał zabrać. choćby stare majtki.
Drugi raz, mamo, z miłości wyszłam. Pamiętasz? Dzień uczyłam się jak oszalała, nocami pracowałam, żeby nie być na garnuszku u was
Anita! Jak ty możesz! Cóż ci kiedykolwiek odmówiłam? Kiedy ja, matka, odmówiłam ci zupy czy chleba?
Ty nigdy, mamo. Ale nie tylko ty byłaś… Był też ojciec, co się bał, iż jak z Jaśkiem zajadę na karku, to się na nim rozsiądę na dobre.
O czym mówisz pyta mama.
O tacie. I o Nikodemie, moim bracie, co w życiu palcem nie kiwnął, a po co, skoro mama wszystko zrobi…
Pracujesz na dwóch etatach, lecisz do domu, zakupy, gotowanie, sprzątanie, a oni? Jeden na kanapie, drugi przy komputerze…
Więc z wielkiej „miłości” wyszłam za mąż drugi raz bez niej już żyłam i wiedziałam, co tracę…
I co się zmieniło?
Nic. Doszły nowe kłopoty z Anity stałam się panią od wszystkiego. Facet leży, Anita w pracy, potem do przedszkola, bo mój syn, broń Boże, nie obciążać mężczyzny, to nie jego dzieciak. choćby gdyby był jego, to nie wypada. Mężczyzna się męczy!
Wpadam zdyszana do sklepu, niosę torby, Jasiek na rękach, bo auta przecież nie mam bo po co? Wiadomo, iż facetowi potrzebniej. On przecież nie będzie jeździł tramwajem do pracy!
Wszystkie tak żyją, Anitka, co ty się żalisz? Kolacja, pranie, prasowanie, a później nie zapomnij „dogodzić” mężowi, bo pójdzie do innej…
Nie ma pieniędzy? To twój dzieciak ma za mało. Gdyby twój był jego, może by coś od siebie dorzucił, a tak? Szukaj frajera gdzie indziej.
Co znaczy, iż nie dam na naprawę auta? To przecież moja bryka? Przecież jesteśmy rodziną.
Porównała się, ile zarabia i nic nie robi, a ile ja zapierdzielam…
To ja znowu zostaję sama.
Byłam z tym, co więcej zarabia, byłam z tym, co mniej. Różnicy żadnej tylko wszystkim dobrze, a mi najgorzej.
Wszystkie tak mają, córeczko.
Niech mają, mamo! Ja nie chcę. Nie będę.
A ty jak weekend spędziłaś? pyta mama.
Nikodem z Marysią podrzucili mi Olę i Krzysia do opieki, więc spacerowałam, smażyłam naleśniki, trochę sprzątałam, wieczorem nakarmiłam dziadka, wyprasowałam, usiadłam, położyłam się spać grubo po północy.
Rano dzieci już na nogach, znowu naleśniki, potem Nikodem przyjechał z Marysią, upiekłam kurczaka, zrobiłam sałatki, pizze. Odprowadziłam wszystkich, jeszcze trochę posprzątałam i padłam na kanapie o jedenastej.
Mamo, ja sobie nie przypominam, żebym ci zepchnęła Jaśka na kark, a sama uciekła odpoczywać.
Taka byłaś zawsze samodzielna, Anitka
A chcesz wiedzieć, jak wyglądały moje ostatnie weekendy? W piątek dzwoni do mnie Jasiek, pyta, czy wezmę Timka na weekend, bo jadą z Maryną w góry.
Pewnie, iż wezmę! Timko to kot, ulubieniec Maryny, dziewczyny Jaśka. Gdybyś nie była tak zajęta Nikodemem i jego rodziną, może byś wiedziała, co robi twój najstarszy wnuk.
Wieczorem Jasiek z Maryną przywożą kota, pizzę i wyjeżdżają. A ja najadłam się do syta pysznej pizzy i odpaliłam serial, bo nie muszę w sobotę zrywać się z łóżka.
Rano kawka, kot nakarmiony, trochę kurzu wytarłam, wrzuciłam pranie, zadzwoniłam do ciebie chciałam zaprosić na kawę, pogadać, pójść do muzeum.
Odebrał tata ocenił mnie za „nieróbstwo”, bo ty się natyrasz z wnukami, a ja sobie jak hrabina po muzeach łazę.
Chciałam się na niego obrazić, ale po co? On zawsze wie lepiej.
Poszłam na wystawę twojego ulubionego malarza, pamiętam, jak kiedyś go lubiłaś.
Potem cafe, trochę sklepów, Timko spał, więc wróciłam, pogłaskałam kota i serial znowu.
W niedzielę pospaliśmy do jedenastej, chciałam znów wyciągnąć cię na wycieczkę tramwajem wodnym, odebrała Marysia, mówiła z pełną buzią, iż jesteś zajęta, pewnie zmywałaś naczynia.
Wieczorem zadzwonił Darek, zaprosił do restauracji. Poszłam, a czemu nie? Jestem wolną kobietą, nie pytam go o żonę, o ich życie. Nie obciążamy się nawzajem swoimi zmartwieniami.
Wieczór był świetny, wyspałam się, w poniedziałek poszłam na luzie do pracy.
Próbowałam spotykać się z wolnymi facetami, mama.
Koszmar. Przylepiają się chłopaczki szukające mamusi, rozwodnicy z gromadą dzieci i żalami po byłych żonach
Jeden miał mi za złe, iż nie chcę się opiekować jego dziećmi, bo jak twierdził kobieta z natury powinna kochać dzieci, wszystkie dzieci. On będzie utrzymywał dzieci i byłą żonę, bo choćby jaka była, to matka jego pociech. Resztę pieniędzy wyda na swoje hobby, bo jest zapalonym wędkarzem. W zamian będzie mnie karmił pyszną rybą. Na pytanie, czy pomoże mojemu dziecku, bardzo się oburzył Jasiek ma ojca, więc to nie jego sprawa.
Sprawiedliwe?
No pewnie, dlatego go spławiłam Jasiek ma matkę i ojca, nie będę na siłę szukać mu taty.
Jestem zła, wyrachowana, małostkowa i leniwa chciałam, żeby jakiś biedny mężczyzna utrzymywał mnie i moje dziecko
I dlatego mam Darka.
Jestem tą „złą” w oczach innych, ale nie wstydzę się mojego życia.
Boli mnie tylko, jak żyjesz ty, mamo. Dlatego próbuję cię czasem wyrwać z domu, jak dziś ściemniłam, iż potrzebuję pomocy, żebyś choć na chwilę była dla siebie.
Mamo, ze mną wszystko w porządku. Teraz idziemy razem odpocząć, być dla siebie dla mnie, twojej córki.
Jesteś nienormalna, Anito, a co z tatą?
Co ma być? Chory jest?
Nie, ale obiad
Nie wierzę, iż nie masz obiadu przygotowanego!
Trzeba go podgrzać no i Nikodem
Mamo! Jeszcze się obrażę Pozwól mi być choć raz dobrą córką, pójdź ze mną się rozerwać. Bardzo cię proszę
W poniedziałek znów moje koleżanki w pracy będą lamentować, jak dużo mają do zrobienia.
A ja pójdę uśmiechnięta, bo wszyscy wiedzą, iż jestem ta „zła” i tylko ja jedna wiem, z czego się naprawdę cieszę.















