Latem wybrałam się do polskiej kliniki leczenia głodówką, by oczyścić organizm. Pewnego dnia poszłam się opalać i tuż obok, na leżaku, leżała piękna dziewczyna o wyglądzie modelki.

twojacena.pl 14 godzin temu

Latem pojechałam do sanatorium, żeby zrobić sobie detoks i trochę zadbać o zdrowie. W jeden z tych słonecznych dni poszłam się poopalać i obok mnie, na leżaku, leżała prześliczna dziewczyna, taka z wyglądu modelka. Zagadałyśmy, gwałtownie złapałyśmy kontakt i zaczęłyśmy rozmawiać o tym, dlaczego jesteśmy na tym poście.

Muszę zgubić 400 gramów powiedziała. Parsknęłam śmiechem, bo byłam pewna, iż żartuje. Ale ona nie mówi to całkiem serio.
Już rok tak żyję, czuję się gruba. Mój chłopak powiedział, iż mnie zostawi, jeżeli nie schudnę Widzisz? złapała fałdkę na brzuchu. Wstyd mi choćby usiąść…
Spory kawałek dnia chodziłam potem zamyślona, nazywając ją w myślach Basia 400 gramów.

Wg filozofii jej chłopaka takich jak ja to można spokojnie zepchnąć ze skały, bo w idealnej Sparcie miejsce tylko dla chudzielców, a pulchnym bułeczkom wstęp wzbroniony.

Ostatnio trafiłam na sporą, nieznaną mi ekipę była okazja, świętowaliśmy coś w restauracji. Siedziała tam jedna wypielęgnowana pani, noga założona na nogę, rajstopy lekko błyszczące na jej zgrabnych nogach, but balansujący na palcach, a ona piła wodę z kieliszka od wina i przyciągała męskie spojrzenia. W pewnym momencie podszedł jej mąż, uśmiechnął się do facetów przy stole, ściskając im ręce na powitanie, po czym szepnął jej z wściekłością przez zaciśnięte zęby: Zakryj się! Rozwaliłaś uda na całą salę!…
Wyprostowała się, spłonęła rumieńcem, poprosiła kelnera o koc, choć siedziała obok kominka. Owinęła się i resztę wieczoru spędziła skulona jak wróbelek na gałęzi.

Raz postanowiłam poczytać biografie naszych klasyków, poetów i pisarzy, bo ciekawiło mnie, czy może w ich sposobie na życie znajdę sekret sukcesu. Ale gwałtownie odpuściłam trudno pogodzić genialność ich dzieł z ludzkimi słabościami autora.

Odpuściłam na biografii Henryka Sienkiewicza. Quo vadis i Krzyżacy to moje perełki ale kawałków jego życiorysu nie mogłam przełknąć, na przykład jak, po tym jak jego żona Maria ledwo przeżyła szóste dziecko i lekarz powiedział, iż kolejna ciąża to katastrofa, on rzucił: Po co mi ona wtedy?
Maria urodziła ich dwanaścioro…

Przeglądam czasem Instagram wypchany pięknymi lalkami Barbie. Ich dzień to fitness, solarium, zabiegi, SPA. Tworzą swoje idealne ciało, a cały przemysł tylko im w tym pomaga. Dziewczyny coraz częściej chcą być piękne, żeby je ktoś pokochał. Żeby chłopak je zauważył, wybrał. Bo ktoś im wmówił, iż ładnie to znaczy: skrajna szczupłość, brwi cienkie jak niteczki, usta jak ponton, pupa twarda jak orzech. I idą za tłumem.

A chłopakom coraz trudniej wybrać spośród rządu bliźniaczych laleczek…

Razem z mężem byliśmy na targu ogrodniczym, on kupował coś do ogródka, a ja się nudziłam i chodziłam między alejkami. Trafiłam na stoisko z ogrodowymi figurkami: lampki, wiatraczki, konewki, króliczki, liski Przechodzę obok dużych krasnali w jaskrawych czapkach dwóch facetów wybiera najładniejszego krasnala. Jeden maca, przestawia, obraca figurki, aż drugi wybucha śmiechem: No wybierz już jakiegoś, stary! Wczoraj dziwki dokładnie takim samym spojrzeniem wybierałeś
Do dziś mnie to bawi.

Dziewczyny, kochane, Basia 400 gramów, Ela Zakryj Uda, Maria Dwunastka Dlaczego siebie nie lubicie, nie cenicie, nie szanujecie? Jak można uznać takie traktowanie za miłość? Kto wmówił wam, iż szczęście z drugim człowiekiem zależy od idealnego wyglądu?

Mam mnóstwo dowodów, iż wygląd nie ma nic wspólnego z prawdziwą miłością. Moja koleżanka poznała męża na oddziale w szpitalu, w piżamie, blada, potargana, z drenem od cewnika wystającym spod nocnej koszuli a jednak to właśnie tam ktoś ją pokochał.

Popatrz na Fridę Kahlo widziałaś? A brwi widziałaś? No właśnie. A najwięksi mężczyźni epoki zabiegali o jej względy!

Parę lat temu, po niefektywnej ekstrakcji ósemki, miałam rozerwaną buzię, gorączka pod czterdziestkę, polik jak poduszka.
Leżę w domu, pluję krwią, wyglądam jak potwór, a mój mąż poi mnie kefirem, bo tylko to przechodzi przez gardło. Mam od kefiru mleczne wąsy. Patrzę w lustro i szepczę z rozpaczą: O Boże… i ryczę z przerażenia.
A on mówi: Najpiękniejsza na świecie jesteś! Teraz też! Wyjdziesz za mnie? Proszę?
Dopiero potem był pierścionek, restauracja, klęknięcie i tak. Ale najbardziej pamiętam tę pierwszą propozycję, kiedy uwierzyłam, iż dla niego piękno to coś zupełnie innego niż u innych.

To nasze niedoskonałości czynią nas wyjątkowymi, prawdziwymi. Za to nas się kocha! I w ogóle perfekcja nie istnieje. A jak nawet, to każdy ma swoją! Teraz założyłam sobie aparat na zęby, bo obiektywnie są krzywe. Mąż powiedział: Twojego uśmiechu nic nie przebije, brakiem prostoty w ogóle się nie przejmuj. Ale jeżeli chcesz, to zrób to dla siebie, nie dla mnie.

Po pierwszym synu ważyłam 118 kilo. Mąż zasypywał mnie komplementami do tego stopnia, iż nie miałam motywacji, żeby zrzucać wagę. Schudłam, bo sama chciałam, nie dla niego.
Oglądaliśmy zdjęcia, gdzie leżę z maleństwem, okrągła jak pączek, pytam go:
Czemu nigdy nie powiedziałeś, żebym schudła? Przecież wyglądałam… no, wiadomo.
Bo byłaś słodka jak pyza, chudnij, jak sama zechcesz, ja cię uwielbiam taką, jaka jesteś.

Kilka lat temu latem miałam rzut łuszczycy, plamy rozjechały mi się po ciele. Pojechaliśmy nad morze, wstydziłam się rozebrać na plaży. Mąż patrzy i mówi: Co nie tak? Wtedy zrozumiałam naprawdę tego nie widzi, nie zwraca uwagi. Dla niego i tak jestem piękna.

Nie reklamuję tu męża, reklamuję zdrowe relacje. jeżeli twój facet żąda zgodności z jakimś wyimaginowanym standardem to nie jest miłość, to potrzeba kontroli.

Jesteś cudna, jak jabłuszko na jesień jeżeli on widzi tylko robaczki, to znaczy, iż mu nie o jabłko chodzi, tylko o władzę.

Masz prawo iść za nim ze strachu przed stratą. Ale zatrzymaj się co byś straciła? Tego, kto każe ci być krasnalem pod grzybkiem?…

Każdy facet pragnie dominować, taka natura. Ale jego autorytet powinien być zbudowany na twoim szacunku, podziwie, a nie na strachu. Twoja uległość nie powinna być ślepa to twój wybór. Wybierz kogoś, za kim chcesz iść, bo jest silny, mądry, dobry i czuły. Kogoś, kto weźmie cię za rękę i pociągnie przez świat, a ty mu zaufasz, bo na to sobie zasłużył.

Ale powód, dla którego dasz się poprowadzić za rękę, naprawdę musi sobie wypracować…

Idź do oryginalnego materiału