Kupiłeś telefon i nie działa? Zapomnij o zwrocie w 14 dni. Oto brutalna prawda o takich zakupach

warszawawpigulce.pl 2 godzin temu

Portale ogłoszeniowe i aplikacje sprzedażowe przeżywają oblężenie. Kupujemy tam wszystko: od używanych ubranek dla dzieci, przez telefony, aż po części samochodowe. Często kierujemy się niższą ceną i przekonaniem, iż „system nas chroni”. Prawdziwy dramat zaczyna się, gdy paczka przychodzi, a w środku znajdujemy zniszczoną kurtkę, niedziałającą konsolę lub… nic. Wtedy zwykle piszemy do sprzedawcy: „Chcę dokonać zwrotu w ciągu 14 dni”. W odpowiedzi czytamy: „Jestem osobą prywatną, zwrotów nie przyjmuję, widziały gały co brały”. Czy sprzedawca ma rację? W większości przypadków niestety tak. Prawo konsumenckie, które tak dobrze chroni nas w starciu z firmami, w relacjach sąsiedzkich (C2C – Consumer to Consumer) praktycznie nie istnieje.

Fot. Warszawa w Pigułce

Złudzenie „Prawa do namysłu”

To największy szok dla kupujących. Słynne „14 dni na odstąpienie od umowy bez podania przyczyny” (wynikające z ustawy o prawach konsumenta) obowiązuje wyłącznie w relacji Konsument – Przedsiębiorca.

Jeśli kupujesz używany rower od „Jana Kowalskiego”, który sprzedaje go, bo sprząta garaż, nie jesteś konsumentem w rozumieniu prawa, a on nie jest przedsiębiorcą. Jest to zwykła umowa cywilnoprawna dwóch osób fizycznych. W takiej relacji nie masz prawa do zwrotu towaru tylko dlatego, iż Ci się nie podoba, nie pasuje rozmiar lub zmieniłeś zdanie. Sprzedawca prywatny musiałby wykazać się nadzwyczajną dobrą wolą, by przyjąć taki zwrot, ale żaden przepis go do tego nie zmusza. Klikając „Kup teraz” lub przelewając pieniądze, zawierasz umowę ostateczną.

Rękojmia – ostatnia deska ratunku (często podcięta)

Czy to oznacza, iż osoba prywatna może bezkarnie sprzedać Ci bubel? Nie do końca. Kodeks cywilny przewiduje instytucję rękojmi za wady (art. 556 i kolejne K.c.), która obowiązuje również w transakcjach prywatnych. Zgodnie z nią, sprzedawca odpowiada za wady fizyczne (usterki) i prawne (np. towar kradziony) rzeczy sprzedanej.

Teoretycznie więc, jeżeli telefon miał być sprawny, a nie działa w nim głośnik, masz prawo żądać od sprzedawcy prywatnego naprawy, wymiany, obniżenia ceny lub odstąpienia od umowy (zwrotu pieniędzy). Jest jednak gigantyczne „ALE”.

Magiczne zaklęcie: „Wyłączam rękojmię”

Przepisy pozwalają osobom prywatnym na modyfikację lub całkowite wyłączenie odpowiedzialności z tytułu rękojmi (art. 558 § 1 K.c.). Przedsiębiorca nie może tego zrobić konsumentowi, ale „Kowalski Kowalskiemu” – jak najbardziej.

Wystarczy, iż w opisie ogłoszenia znajdzie się zdanie: „Sprzedaż prywatna, wyłączam rękojmię”, „Nie przyjmuję zwrotów i reklamacji” lub „Sprzedaję jako uszkodzone/niesprawdzone”. jeżeli kupisz przedmiot z takim opisem, dobrowolnie zrzekasz się praw do dochodzenia roszczeń za wady. choćby jeżeli towar rozpadnie się po dniu używania, nie masz prawnych podstaw do żądania zwrotu pieniędzy. Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, gdy sprzedawca podstępnie zataił wadę (np. zakleił pęknięcie taśmą i zamalował, pisząc „stan idealny”). Udowodnienie podstępu w sądzie jest jednak trudne i kosztowne.

Ryzyko transportu – moment, w którym tracisz kontrolę

Kolejna pułapka dotyczy wysyłki. W relacji ze sklepem (B2C), sprzedawca odpowiada za paczkę, dopóki jej nie odbierzesz. W relacji prywatnej (C2C) obowiązuje art. 548 Kodeksu cywilnego.

Zgodnie z nim, ryzyko przypadkowej utraty lub uszkodzenia rzeczy przechodzi na kupującego z chwilą wydania jej przez sprzedawcę przewoźnikowi (kurierowi). Oznacza to, iż jeżeli Jan Kowalski uczciwie zapakował sprawną wazę w karton, nadał ją w Paczkomacie, a kurier ją potłukł – Jan Kowalski jest „czysty”. Wywiązał się z umowy. To Ty, jako kupujący, musisz teraz walczyć o odszkodowanie z firmą kurierską. Sprzedawca nie ma obowiązku zwracać Ci pieniędzy, bo towar został zniszczony w czasie, gdy ryzyko spoczywało już na Tobie. Może Ci ewentualnie przekazać (cesją) prawo do reklamacji na poczcie, ale nie musi oddawać gotówki z własnej kieszeni.

„Działało jak wysyłałem” – słowo przeciwko słowu

Najtrudniejsze sprawy dotyczą elektroniki. Kupujesz używaną kartę graficzną. Po podłączeniu – czarny ekran. Sprzedawca twierdzi: „U mnie działała, pewnie Pan zepsuł przy montażu albo kurier rzucał paczką”.

W sądzie cywilnym ciężar dowodu spoczywa na powodzie (czyli na Tobie). Musiałbyś powołać biegłego, który stwierdzi, iż awaria powstała przed wysyłką (np. „zimne luty” czy ślady pieczenia w piekarniku). Koszt opinii biegłego często przewyższa wartość sprzętu. Bez twardych dowodów (np. filmu z otwierania paczki i pierwszego podłączenia), odzyskanie pieniędzy jest w praktyce niemożliwe, jeżeli sprzedawca idzie w zaparte.

Oszustwo (Art. 286 K.k.) – kiedy iść na Policję?

Czym innym jest spór o stan techniczny („miało być w stanie bardzo dobrym, a jest zmechacone”), a czym innym ewidentne oszustwo. Jeśli:

  • Zapłaciłeś, a kontakt się urwał i paczka nie dotarła.
  • Otrzymałeś w paczce cegłę, ziemniaki lub puste pudełko.
  • Towar jest podróbką, a był sprzedawany jako oryginał (oszustwo co do autentyczności).

Wtedy mamy do czynienia z przestępstwem z art. 286 Kodeksu karnego (oszustwo). Kwota nie ma znaczenia – oszustwo jest przestępstwem choćby przy 10 złotych (nie ma tu granicy „niskiej szkodliwości” jak przy kradzieży). Taką sprawę należy zgłosić na Policję. Wydrukuj korespondencję, potwierdzenie przelewu i ofertę. Policja ma narzędzia (po numerze konta bankowego), by ustalić dane sprawcy. Często samo wezwanie na komendę sprawia, iż oszust „przypomina sobie” o zwrocie pieniędzy, by uniknąć wyroku.

Programy Ochrony Kupujących – parasol z dziurami

W 2026 roku większość dużych platform ogłoszeniowych (Vinted, OLX, Allegro Lokalnie) oferuje własne systemy „Ochrony Kupującego” lub „Przesyłki z Ochroną”. Polegają one na tym, iż pieniądze nie trafiają od razu do sprzedawcy, ale są zamrażane na koncie operatora do momentu, aż odbierzesz paczkę i potwierdzisz, iż „wszystko OK”.

To najlepsze zabezpieczenie, ale nie idealne. Systemy te zwykle działają sprawnie w przypadku niedotarcia paczki lub rażącej niezgodności (np. inne buty niż na zdjęciu). Jednak w sprawach subtelnych (np. „telefon szybciej się rozładowuje niż w opisie”, „sukienka brzydko pachnie”), obsługa portalu często umywa ręce, odsyłając strony do dogadania się lub na drogę sądową. Warto dokładnie czytać regulaminy tych usług – często wyłączają one odpowiedzialność serwisu za wady ukryte.

Zaliczka czy zadatek? Pułapka rezerwacji

Często przy zakupie droższych rzeczy (samochód, meble) sprzedawca prywatny żąda wpłaty na poczet rezerwacji. Ważne, jak nazwiecie ten przelew w tytule.

  • Zaliczka: Jest zwrotna. jeżeli do transakcji nie dojdzie (z winy którejkolwiek strony), sprzedawca musi oddać Ci 100% wpłaconej kwoty.
  • Zadatek: Jest bezzwrotny (zabezpiecza sprzedawcę). jeżeli Ty się rozmyślisz – tracisz pieniądze. jeżeli sprzedawca się rozmyśli (sprzeda komuś innemu) – musi Ci oddać dwukrotność wpłaconego zadatku.

Co to oznacza dla Ciebie? – Zasady bezpiecznego kupowania od „Kowalskiego”

Zakupy z drugiej ręki to świetny sposób na oszczędność i ekologię, ale wymagają zasady ograniczonego zaufania. Oto Twój niezbędnik bezpieczeństwa:

  • Dokumentuj wszystko: Rób zrzuty ekranu ogłoszenia (często znikają po zakupie). Ustalaj szczegóły (stan techniczny, wady) w wiadomościach na czacie portalu, a nie przez telefon. To Twój materiał dowodowy.
  • Uważaj na „wyłączenie rękojmi”: Czytaj dokładnie opis. jeżeli widzisz dopisek „brak zwrotów”, „sprzedaż prywatna – wyłączam rękojmię” – miej świadomość, iż kupujesz bilet w jedną stronę. Ryzyko bierzesz na siebie.
  • Korzystaj z płatności przez portal: Unikaj przelewów „z góry” bezpośrednio na konto bankowe nieznajomego lub kodem BLIK podawanym przez telefon. Systemy płatności zintegrowane z platformami ogłoszeniowymi dają szansę na odzyskanie pieniędzy, jeżeli towar nie dotrze.
  • Odbiór osobisty to król: Przy drogiej elektronice (laptop, telefon) lub delikatnych rzeczach, zawsze dąż do odbioru osobistego. Możesz sprawdzić sprzęt na miejscu. jeżeli sprzedawca unika spotkania, mimo iż jest z Twojego miasta – to czerwona flaga.
  • Unikaj „okazji życia”: iPhone 16 za połowę ceny rynkowej? Nowy Thermomix za 2000 zł? To w 99,9% oszustwo. Nikt nie rozdaje pieniędzy za darmo.

W transakcjach prywatnych nie jesteś „klientem”, któremu „się należy”. Jesteś równorzędną stroną umowy. Prawo nie będzie Cię niańczyć, dlatego Twoją najlepszą ochroną jest zdrowy rozsądek i ostrożność.

Idź do oryginalnego materiału