Książulo, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich twórców zajmujących się tematyką gastronomiczną, w ostatnim czasie poszerzył swoją działalność. W sklepach Żabka pojawiła się mrożona pizza sygnowana jego nazwiskiem. Produkt kosztuje około 25 zł.
Pojawienie się pizzy spotkało się z dużym zainteresowaniem, ale również z krytyką. W dyskusji postanowiła zabrać głos Kamila, właścicielka Łódzka Bagieta.
"Książulo był u nas jakiś czas temu"
Właścicielka łódzkiego lokalu przypomniała, iż Książulo wcześniej odwiedził Łódzką Bagietę i ocenił serwowane tam jedzenie. Jak relacjonuje Kamila, twórca pozytywnie wypowiadał się m.in. o mięsie, sosach, farszu pieczarkowym, doprawieniu, bułce oraz wielkości bagiety. Jednocześnie miał zwrócić uwagę na jej cenę.
Każdy ma prawo do swojej opinii
- podkreśla właścicielka.
Z czasem zaczęła jednak zastanawiać się, czy wszystkie lokale są oceniane według tych samych kryteriów.
https://tulodz.pl/wiadomosci-lodz/jedni-zachwyceni-inni-narzekaja-na-ceny-wizyta-recenzenta-podzielila-gosci/ZfRjbxdSZ8tavg9mN0WlKamila zwróciła uwagę na różnice w ocenach poszczególnych produktów i lokali pojawiających się w materiałach Książula. W swoim wpisie przywołała m.in. sytuację, w której jej zdaniem cena bagiety była istotnym elementem oceny, podczas gdy znacznie droższy tost oferowany w lokalu Magdy Gessler został oceniony pozytywnie.
Właścicielka zastanawia się więc, czy takie porównania są rzeczywiście wymierne.
Jeszcze większe zdziwienie wzbudziło w niej pojawienie się własnego produktu Książula.
Nie chcę choćby rozprawiać o jej cenie. Bardziej zastanawia mnie fakt, iż osoba, która tak mocno ocenia smak, jakość i produkty innych, sama wypuszcza produkt, którego skład, delikatnie mówiąc, pozostawia sporo do życzenia
- napisała.
Po filmie pojawiły się negatywne oceny
Kamila wróciła również do wizyty Książula w Łódzkiej Bagiecie i tego, co wydarzyło się po publikacji materiału. Jak twierdzi, zaledwie kilka minut po publikacji filmu lokal otrzymał na Google siedem ocen na jedną gwiazdkę. W internecie miały pojawiać się również obraźliwe komentarze dotyczące właścicieli lokalu.
Właścicielka podkreśla, iż część osób, które komentowały działalność Łódzkiej Bagiety, prawdopodobnie nigdy wcześniej nie odwiedziła lokalu.
W swoim wpisie Kamila zwróciła szczególną uwagę na jeden z komentarzy dotyczących jej życia prywatnego. Jak napisała, wśród obraźliwych wpisów znalazło się również hasło "nie rozmnażajcie się". Właścicielka przyznała, iż był to dla niej szczególnie bolesny komentarz, ponieważ - jak ujawniła - walczy z niepłodnością.
Osoba, która to napisała, oczywiście nie mogła o tym wiedzieć. Ale właśnie o to chodzi. Nigdy nie wiemy, w co trafimy, pisząc drugiemu człowiekowi takie rzeczy
- napisała.
Jej zdaniem dyskusja o jakości jedzenia w pewnym momencie przekroczyła granicę i zaczęła dotyczyć wyglądu oraz życia prywatnego właścicieli.
Kamila zaznacza jednocześnie, iż sama publikacja materiału Książula nie zaszkodziła Łódzkiej Bagiecie pod względem biznesowym. - Wręcz przeciwnie - przyznała.
Właścicielka podkreśliła jednak, iż za lokalem stoi cały zespół, którego praca - jej zdaniem - nie powinna być sprowadzana do krótkiej recenzji czy pojedynczego komentarza w internecie.
"Szanujmy swoją pracę"
Kamila zaznacza, iż sama nie miała problemu z wizytą Książula w lokalu. Jak podkreśla, przyjechał, spróbował jedzenia i wyraził swoją opinię. Jej zdanie zmieniło się dopiero po obejrzeniu kolejnych materiałów oraz w związku z pojawieniem się produktu sygnowanego przez twórcę.
Zastanawiam się, czy sami stosujemy wobec siebie takie same standardy, jakie stosujemy wobec innych
- podsumowała.
Właścicielka Łódzkiej Bagiety apeluje przy tym o większy szacunek dla pracy osób działających w gastronomii i ostrożność w formułowaniu internetowych komentarzy.
Do sprawy zdążył już odnieść się influencer.
To nie jest kooperacja reklamowa z Żabką. To nie jest promocja Żabki, choć mimochodem jest. To jest mój produkt, do którego mam prawa, i po prostu zdecydowałem się go puścić do Żabki
- zapewnił.













