Krzysztof Piesiewicz, niepokorny duch. Był symbolem elit, współtwórcą „Dekalogu”. I bohaterem skandali | Spełnił się film

polityka.pl 1 dzień temu
Zdjęcie: Piotr Jaxa / Forum


Biografia Krzysztofa Piesiewicza to wstrząsające studium losu, w którym zmaterializowały się mroczne wizje z pisanych wspólnie z Kieślowskim scenariuszy. Był legendą palestry, moralistą, symbolem elit, a zarazem bohaterem jednego z największych skandali obyczajowych wolnej Polski. W historii polskiej inteligencji kilka jest biografii tak boleśnie rozdartych między wzniosłością głoszonych idei a wizerunkową katastrofą na skutek bezlitosnego osądu opinii publicznej. Piesiewicz był wybitnym adwokatem wygrywającym procesy o najwyższą stawkę, niezłomnym obrońcą opozycjonistów w czasach PRL, oskarżycielem posiłkowym w procesie zabójców ks. Jerzego Popiełuszki, a wreszcie wieloletnim senatorem i współtwórcą filmowego „Dekalogu” czy nominowanego do Oscara tryptyku „Trzy kolory”. Zasiadał w Radzie Etyki Mediów, był członkiem Amerykańskiej Akademii Filmowej, miał prestiż, pozycję, międzynarodową sławę, wielkie pieniądze, piękny dom na Żoliborzu, za sąsiadów m.in. Wajdę i Passenta.

Dla wielu był wzorem postępowania, jednak przez ostatnie 17 lat swojego życia zajmował się głównie batalią z wymiarem sprawiedliwości o odzyskanie dobrego imienia po głośnej aferze szantażowej.

Na początku września 2008 r. do domu senatora przyszły dwie kobiety – poznana pod hotelem Marriott Joanna D. oraz jej przyjaciółka Joanna Sz. (striptizerka), które przyniosły ze sobą damską bieliznę oraz akcesoria. Po wypiciu znacznej ilości wina (Piesiewicz sugerował później, iż mógł zostać odurzony) senator został nakłoniony do ubrania się w damską kwiecistą sukienkę i pomalowania ust szminką. Całość spotkania była rejestrowana ukrytym aparatem fotograficznym.

Kluczowym elementem nagrania okazała się scena przy stole, na którym usypano trzy „kreski” białego proszku. Joanna D. twierdziła początkowo, iż była to kokaina przyniesiona przez Piesiewicza z kuchni, a on sam miał nakłaniać kobiety do jej zażywania przez zwinięty stuzłotowy banknot. Natomiast senator zeznał, iż poddał się narzuconemu mu „zaimprowizowanemu spektaklowi”, i chcąc uprawdopodobnić sytuację na potrzeby gry, przyniósł z kuchni pastylkę Azantacu (leku na trawienie), którą rozkruszył nożem, i udawał, iż ją zażywa.

Idź do oryginalnego materiału