Mamo, czemu tak wcześnie? Zmarzniesz! zawołałam przez okno. Obróciła się, pomachała łopatą z uśmiechem: Dla was, nicponie, się staram. A następnego dnia mamy już nie było. Do tej pory nie umiem spokojnie przejść obok naszego podwórka Ilekroć widzę tę ścieżkę, serce mi ściska tak, jakby ktoś chwycił je w garść. To wtedy, drugiego stycznia, zrobiłam […]