Krystyna odwróciła laptop ekranem w moją stronę.
Na koncie zostało tyle, iż ledwo wystarczyłoby na miesiąc.
— Gdzie są pieniądze?
Basia się rozpłakała.
Kilka lat wcześniej dałam jej pełnomocnictwo.
Mogła płacić za czesne, za wynajem i sprawy w banku, gdy ja byłam na saksach w Niemczech.
Krystyna, jej narzeczony, przekonał ją, iż moje oszczędności powinny „pracować”.
Obiecywał zainwestować je w sprzęt elektroniczny i odsprzedaż przez internet.
Na początku choćby wysyłał ładne raporty.
Potem pieniądze zaczęły znikać.
— Ile straciłyście?
Basia podała sumę.
Usiadłam na krześle, bo nogi się pod mną ugięły.
Agata przyznała, iż też brała pieniądze.
Część poszła na drogie kursy, część na wyjazdy i ciuchy.
— Rozumiałyście, iż to wszystko, co mam?
— Mogłaś jeszcze zarobić — wyrwało się Agacie.
W pokoju zrobiło się cicho.
Spojrzałam na młodszą córkę i pierwszy raz zobaczyłam nie dziecko, które trzeba ratować, tylko dorosłą osobę przyzwyczajoną, iż matka zawsze znajdzie wyjście.
— Nie — powiedziałam. — Już nie mogę po prostu „jeszcze zarobić”.
Krystyna zaczął mnie przekonywać, żebym nie szła na policję.
— Pieniądze wrócą. Trzeba tylko dołożyć jeszcze raz.
— Nie dostaniesz już ani złotówki.
Następnego dnia zniknął.
Zabrał sprzęt, dokumenty i część rzeczy Basi.
Poszłam do banku i na policję.
Okazało się, iż kilka przelewów trafiło na konta związane z oszustwem.
Odzyskać udało się tylko niewielką część.
Basia obwiniała siebie i prawie nie wstawała z łóżka.
Agata wściekała się na mnie, iż zablokowałam karty i przestałam płacić za jej życie.
Ciotka powiedziała:
— Może znowu wyjedziesz? Teraz tym bardziej są potrzebne pieniądze.
Spojrzałam na nią i zrozumiałam, jak żyłam te wszystkie lata: każdy problem oznaczał, iż muszę wyjechać i zarobić jeszcze.
— Nie. Zostaję.
Wynajęłam małe mieszkanie w Łodzi.
Basia przeprowadziła się do mnie i dostała pracę jako recepcjonistka w salonie kosmetycznym.
Agata wróciła na studia, ale teraz część kosztów pokrywała sama, pracując wieczorami.
Na początku kłóciłyśmy się bez przerwy.
Basia uważała, iż powinnam wcześniej zauważyć, co się dzieje.
— Dzwoniłaś i pytałaś tylko, czy nam wystarcza.
— A wy mówiłyście, iż wszystko dobrze.
— Bo chciałaś to usłyszeć.
Miała rację.
Łatwiej było mi wysłać pieniądze, niż przyznać, iż moje córki wyrosły bez mnie.
Po roku śledztwo znalazło Krystynę.
Pełnej kwoty nie zwrócono, ale odpowiedział za oszustwo.
Basia złożyła zeznania.
Po procesie długo siedziała na schodach sądu i płakała.
— Myślałam, iż mnie kocha.
— Może na swój sposób kochał. Ale miłość bez odpowiedzialności gwałtownie zmienia się w wygodę.
Agata skończyła kurs i dostała pracę.
Pierwszą wypłatę wydała nie na telefon, a na zakupy.
Przyniosła dwie siatki i postawiła je w kuchni.
— Tu wszystko z listy. choćby masło.
Uśmiechnęłam się.
— Brawo.
— Nie wiedziałam, iż zakupy tyle kosztują.
— Teraz wiesz.
Minęły trzy lata.
Oszczędności nie wróciły.
Domu, o którym marzyłam, nie kupiłyśmy.
Ale jednego wieczoru obie córki przyszły do mnie bez zapowiedzi.
Basia przyniosła szarlotkę, Agata kwiaty.
— Co się stało?
— Nic — odpowiedziała młodsza. — Po prostu chciałyśmy być z tobą.
Siedziałyśmy w maleńkiej kuchni, piłyśmy herbatę i wspominałyśmy dzieciństwo.
Przed wyjściem Basia mnie przytuliła.
— Mamo, już nie wyjedziesz?
— Nie.
— choćby jak znowu będzie mało pieniędzy?
— Właśnie wtedy zostanę.
Przytuliła się mocniej.
Pierwszy raz od wielu lat poczułam, iż jestem im potrzebna nie jako karta bankowa.
Tylko jako mama.















