Przez lata zdarzało mi się, iż spód do szarlotki po upieczeniu był twardawy, a ciasteczka traciły swoją kruchość i delikatność. Składniki odmierzałam dokładnie, piekarnik działał bez zarzutu, a jednak czegoś brakowało. Dopiero drobna zmiana przed zagniataniem sprawiła, iż ciasto zaczęło wychodzić kruche i lekkie.