Przewrotne czasy
Kalina, i o rok młodsza Maja, nie miały oparcia rodzicach. Gdy przyszły na świat, była końcówka lat 70. ubiegłego wieku. Ojciec był jeszcze „kimś”, pełnił ważne funkcje partyjne, piastował stanowiska dyrektorskie. Miał wysokie uposażenie. Matka, dzięki jego kontaktom, także miała lukratywne zajęcie. Rodzina mieszkała w dzielnicy dla wybrańców, w typowym z tych lat domu jednorodzinnym. Mieli samochód, telefon, a w lecie mogli wyjeżdżać na wakacje nad Balatonem albo Morzem Czarnym.
- Mama myślała tylko o nowych strojach – wspomina Maja. – Ubierała się w „Pewexach” albo „Modzie Polskiej”, czasami wyszukiwała markowe ubrania w komisach. Pamiętam, iż używała francuskich perfum „Opium”, kupionych za bony. To był szczyt elegancji. My także wyróżniałyśmy się ładnymi, modnymi strojami. Jako pierwsze wśród koleżanek miałyśmy lalki Barbie i magnetofon kasetowy, a potem discmeny, czyli odtwarzacze CD ze słuchawkami na uszy. Ojciec dużo palił, wiecznie miał spotkania i narady, wracał do domu pijany. Zresztą oboje lubili alkohol.
W domu zawsze był pełny barek. Matka z ojcem, choćby rano, razem pili kawę, a do tego kieliszek gruzińskiej brandy Ararat albo bułgarskiej Pliski. Takie wtedy były czasy.
Dla córek styl życia rodziców nie był niezwykły. Podobnie zachowywali się inni dorośli z ich środowiska. Wiele osób bezkarnie upijało się w pracy.
Gdy dziewczynki poszły do szkoły podstawowej, trafiły do klasy dzieci z ówczesnej elity w ich mieście, prezesów, dyrektorów, lekarzy czy inżynierów. Niestety los zaczął się zmieniać dla rodziny na gorszy. Przyszedł rok 1989, w kraju rozpoczęła się nowa era.
- Ojca wyrzucili z pracy, był partyjny, stał się „trędowaty” – opowiada Maja. – Zamiast kombinować i zakładać prywatne biznesy, jak wielu jego kolegów, zaczął pić na umór. Matka z nerwów paliła, jednego papierosa za drugim. Bała się, iż ją też wyrzucą na bruk. Biegała po znajomych, którzy mogli jeszcze pomóc i błagała o wsparcie. Straciła posadę w wydziale kultury, ale upchnęli ją w jakimś archiwum. Przynajmniej były jakiekolwiek pieniądze na dom.
Lecz sytuacja materialną córek gwałtownie się pogorszyła. Straciły także dawną popularność. Młodsza Maja, brzydsza z sióstr, była lubiana, miała charakter śmieszki. Wcześniej, nie obnosiła się swoim uprzywilejowanym pochodzeniem i bogactwem. Miała wielu kolegów z różnych środowisk. Starsza siostra nie miała prawdziwych przyjaciół. Była złośliwa, uważała się za wyjątkową i lepszą od innych.
- Kalina od dziecka była jak księżniczka – przyznaje Maja. – Wdała się w rodzinę matki. Jasna blondynka z gęstymi, długimi włosami, błękitne oczy i smukła budowa ciała. Miała długie i bardzo zgrabne nogi, zawsze była wysoka. Jak byłam młodsza, wierzyłam, iż ja też wyrosnę na tak samo ładną dziewczynę, niestety geny rodziny taty przeważyły. Mam cienkie włosy w nijakim kolorze, oczy szare, nie jestem szczególnie zgrabna ani wysoka. Moim największym atutem jest uśmiech i poczucie humoru. Pogodziłam się, iż jestem ta brzydsza.
Degradacja rodziny gwałtownie następowała. Ojciec użalał się nad sobą, obwiniał wszystkich naokoło o swój stan, przepijał, co się dało. Przepadły oszczędności. Potem zaczął wynosić z domu wartościowe przedmioty. Najpierw wysprzedał kosztowności.
- Gdy mama była w pracy, tato podkradał jej piękną, złotą biżuterię – opowiada Maja. – Miała pierścionki z brylantami i rubinami z rosyjskiego złota. Szczególnie była dumna z długiego sznura rosyjskich pereł rzecznych. Gdy zauważyła, iż biżuteria znika, zaczęli się kłócić. Doszło do rękoczynów, musiałyśmy uciekać z domu. Ojciec coraz częściej robił skandale poza domem. Upijał się do nieprzytomności w tanich spelunach. Ktoś go pobił, okradł, leżał na ulicy w spodniach mokrymi od moczu. Stał się pośmiewiskiem, a my chciałyśmy, dosłownie umrzeć ze wstydu. W szkole zaczęto nas unikać, pojawiły się szykany i wyzwiska.
Brutalna rzeczywistość
Kolejnym ciosem dla dorastających sióstr okazała się choroba matki. Wieloletnia palaczka, żyjąca w ostatnich latach w ciągłym stresie, zapadła na nowotwór płuc.
- Ojciec już był chronicznym alkoholikiem – mówi Maja. – Miał ciągi po kilkanaście dni. Nie obchodził go nasz los, szukał tylko wódki. Miewał okresy kiedy myślał jaśniej. Płakał przy łóżku chorej mamy. Obiecywał z tym skończyć, a potem szedł w cug.
Dom rodziny był coraz bardziej zaniedbany i biedny. Dziewczyny uciekały do swoich pokoi na pierwszym piętrze, tam próbowały udawać, iż jest jak kiedyś. Niestety, wszystko wokół, brudne ściany, stare meble, zapach biedy, przypominało o ich upadku i niewesołej perspektywie na przyszłość.
- Mama zmarła w niecały rok od wykrycia raka – wspomina Maja. – To nas zdruzgotało. Byłyśmy wtedy w szkołach średnich. Ja wybrałam technikum ekonomiczne. Planowałam jak najszybciej iść do pracy i uciec z tego piekła. Ale Kalina poszła do ogólniaka, zawsze chciała zostać prawnikiem i nie miała zamiaru zmieniać postanowienia.
Czas bez matki był dla obu córek koszmarem. Ojciec zaczynał być niebezpieczny. Robił libacje w domu, pijani koledzy od kieliszka próbowali się zalecać do młodych dziewcząt. Siostry musiały znowu uciekać, raz wzywały policję. Po tym incydencie ich losem zainteresowała się opieka społeczna.
- Chcieli nas zabrać, ale na szczęście o sytuacji dowiedziała się ciocia Maryla, siostra mamy – opowiada Maja. – Mieszkała na Śląsku, jej syn już miał swoją rodzinę, a wujek zmarł. Była na emeryturze i postanowiła nam pomóc. Przyjechać do nas do domu, zostać i chronić nas, póki nie skończymy szkół średnich. Będę jej wdzięczna do końca życia. Ciocia Maryla nie miała z nami łatwego życia. Musiała użerać się ze szwagrem alkoholikiem, który czasami wszczynał awantury. Na początku bytności wzywała kilka razy policję, by wyrzucali z domu pijanych znajomych ojca, którzy robili z tego miejsca melinę.
Ale problemem była także Kalina.
- Siostra miała ogromne powodzenie, niestety wśród nieciekawych mężczyzn - stwierdza Maja. – Nigdy nie miała pieniędzy, a marzyła o ładnych ciuchach i kosmetykach. Spodobał jej się szastający gotówką Jarek, opowiadał, iż ma biznes samochodowy i ogromne możliwości. Dała się zaprosić na kawę, potem piwo, zaczęła przyjmować prezenty. W końcu nosiła się jak celebrytka, modne, markowe ubrania, kosztowna biżuteria i drogo pachniała. Niestety, nie miała świadomości, iż zadała się z groźnym bandytą. Dopiero potem zrozumiała, iż przemycał kradzione samochody z Zachodu, maczał palce w handlu narkotykami i nie chcę myśleć co jeszcze. Za późno siostra zrozumiała, iż popełniła ogromny błąd. Jarek uznał ją za swoją własność, zaczęło się bicie. Najpierw zażądał, by rzuciła liceum. O studiach mogła zapomnieć. Miała być pod jego, stałą kontrolą, już planował ślub. Dopiął by swego, była zastraszona, gdyby zerwała, groził jej śmiercią. Co ciocia emerytka, ja, albo alkoholik mógł mu zrobić? Narzeczony miał w mieście szerokie znajomości.
Wielka ucieczka
Ludzie w mieście znowu mieli powód do plotek i złośliwości. Traktowali Kalinę z pogardą, bo zadawała się z bandytami. Nie wiedzieli, iż jest szantażowana i bezbronna. Osaczona dziewczyna miała jednak wielkie szczęście. Jej partner miał wypadek w Niemczech, jechał kradzionym samochodem. Trafił do aresztu, powiązano go z grupą przestępczą.
- Chociaż siedział w więzieniu, przez cały czas słał listy – opowiada siostra. – Kazał Kalinie na niego czekać, była obserwowana, przez jego kumpli. Gdyby była nieposłuszna, czekała ją zemsta. Obiecywał, iż sprzeda ją do tureckiego domu publicznego, gdzieś w zachodnioeuropejskim mieście portowym. Był do tego zdolny.
Dziewczyna była przerażona i załamana. W końcu odważyła się powiedzieć całą prawdę cioci i siostrze. Były zszokowane. Maryla przysięgła ją uratować. W tym czasie Kalina wychodziła z domu tyko do szkoły. Zawsze w towarzystwie ciotki. I tak była wyrzutkiem, nie chciano się z nią zadawać. Miała na tyle rozumu, by ukończyć szkołę. Z najniższymi ocenami, ale jednak, zdała egzamin maturalny.
Ciocia nie traciła czasu. Odświeżyła kontakty towarzyskie na Śląsku. Załatwiła Kalinie wyjazd do pracy tymczasowej w Skandynawii. Dziewczyna w tajemnicy, najpierw pojechała do Katowic, stamtąd wyjechała za granicę. Dostała umówioną pracę przy opiece nad starszą panią, potem bardziej płatną, w przetwórni ryb. Radziła sobie coraz lepiej, uczyła się języka. Nie miała zamiaru wracać.
- Tato w końcu się zapił, odetchnęłam, zdałam maturę – wspomina Maja. - Sprzedałam dom, część pieniędzy dostała siostra. Wyjechałam z tego koszmarnego miejsca do cioci. Bałam się, iż pewnego dnia Jarek wyjdzie na wolność i wróci szukać Kaliny. Wściekły mógł być nieobliczalny, mógłby siłą zdobyć nowy adres Kaliny. Uciekłam, nie zostawiłam nikomu namiarów. W nowym miejscu kupiłam kawalerkę, dostałam pracę, zaczęłam i skończyłam zaoczne studia. Założyłam szczęśliwą rodzinę. Nigdy nie zapomnę traumatycznego dzieciństwa i dorastania. Jak beznadziejnych miałam rodziców. Nie wstydzę się tego, bo to prawda.
Kalinie także dopisało szczęście w obcym kraju. Opanowała język, dostała lepszą pracę w sklepie z męską odzieżą. Tam poznała Skandynawa, starszego, zamożnego, rozwodnika Olafa. Została jego żoną, urodziła mu kolejne dziecko. Miał już czwórkę.
- Siostra żyje w luksusie, pomaga Olafowi w jego firmie – opowiada kobieta. – Od kilku lat jest bardzo aktywna na portalu społecznościowym. Najpierw pokazywała piękny dom, siebie w atrakcyjnych miejscach świata. Oczywiście, na każdym zdjęciu, czy filmiku pięknie wygląda. Stać ją na różne zabiegi upiększające. Ale ostatnio zaczęła wstawiać fotografie z dzieciństwa, niektóre wykadrowane, inne trochę przerobione. Zamieszcza zdjęcia rodziców, gdy byli w lepszej formie i wypisuje o nich mocno zmodyfikowane historie. W jej wspomnieniach byli wspaniali. Tato okazał się szanowanym i cudownym ojcem. Mama uduchowioną pięknością, która żyła kulturą. Nie ma nic o alkoholu, braku zainteresowania córkami, czy biedzie i brudzie. Zapytałam Kalinę, dlaczego nie napisze prawdy? Dalej wstawia te łzawe, wymyślone historyjki. Nie rozumiem po co kłamie, co ten fikcyjny świat jej daje? Kogo chce oszukać? Przeszłości nie zmieni, powinna być dumna z siebie, iż wyszła z takiej beznadziei i teraz jest kimś, a nie zmyślać. Ale to tylko pokazuje, jakie są naprawdę media społecznościowe. Ludzie bezkrytycznie wierzą w te bajki Kaliny, dostaje lajki, pochlebne komentarze. A przecież to wszystko bajki.







