Krajowa Rada Drobiarstwa odpowiada na zarzuty ws. ferm poza kontrolą. „System działa”

rdc.pl 1 godzina temu

Pod koniec marca ukazał się artykuł dziennikarzy śledczych z The Bureau of Investigative Journalism Agaty Aransay Skrzypczyk i Andrew Wasleya poruszający problem braku transparentności polskich ferm drobiu, który ma wynikać z luk w polskim prawie. Takie działania mają być furtką do funkcjonowania ferm bez koniecznych zezwoleń. To zaś prowadzi do poważnych konsekwencji zdrowotnych i środowiskowych.

Na doniesienia medialne dotyczące tego problemu stanowczo odpowiedziała Krajowa Rada Drobiarstwa – Izba Gospodarcza. W przesyłanym do Polskiego Radia RDC oświadczeniu zaznaczyli, iż to nie pierwszy raz, kiedy poprzez dezinformację próbuje się zbudować negatywny obraz sektora oraz ograniczyć zainteresowanie polskimi produktami drobiowymi.

„Stanowczo podkreślamy, iż fermy drobiu, tak jak i wszystkie inne podmioty zajmujące się produkcją żywności w Polsce i w UE, nie działają w próżni regulacyjnej, a w oparciu o surowe wymagania wynikające z przepisów krajowych i unijnych oraz pod nadzorem i kontrolą adekwatnych organów. Wszystkie podmioty są objęte obowiązkiem rejestracji, pozostają pod stałym nadzorem weterynaryjnym i funkcjonują w ramach łańcucha dostaw, który wymaga pełnej identyfikowalności produkcji – od gospodarstwa aż po zakład przetwórczy i rynek końcowy” – napisano.

KRD podkreśliła, iż „produkcja żywności pozostaje stale objęta nadzorem i systemem kontroli, a instytucje odpowiedzialne za weryfikację wymagań są audytowane przez adekwatne organy UE”.

Przypomniano również, iż w Polsce nadzór nad produkcją drobiarską sprawuje Inspekcja Weterynaryjna, która prowadzi zarówno kontrole planowe, jak i interwencyjne. „Jeżeli pojawia się sygnał o nieprawidłowościach, jest on weryfikowany – i to jest dowód na to, iż system działa” – napisano.

Śledztwo ws. polskich ferm drobiu

Agata A. Skrzypczyk była naszym gościem w „Popołudniu RDC”, gdzie opowiadała o kulisach śledztwa. Jak zauważyła, luka prawna polega na tym, iż marszałkowie wydają pozwolenia, ale nie wiedzą o fermach, które o nie nie wystąpiły, a inspektoraty kontrolują tylko zgłoszone hodowle.

Marszałek wydaje pozwolenia. I w momencie jego wydania Wojewódzkie Inspektoraty Ochrony Środowiska mają listę tych ferm drobiu z pozwoleniami i to one na trzy lata minimum te fermy kontrolują. Natomiast jest bardzo interesująca luka prawna, iż o ile te tych ferm nie ma na liście, to po prostu wojewódzkie inspektoraty o nich nie wiedzą – powiedziała.

Skrzypczak wskazała również na poważne konsekwencje zdrowotne i środowiskowe wynikające z funkcjonowania ferm bez odpowiednich pozwoleń. Są to m.in.:

  • skażenie mięsa bakteriami,
  • zwiększona antybiotykooporność,
  • zanieczyszczenie środowiska,
  • zanieczyszczenie wody.

Mam wrażenie, iż nagłaśniając ten problem, stajemy po prostu w ochronie konsumentów i nie tylko konsumentów, ale też środowiska – dodała.

Skrzypczyk powiedziała również, iż do tej pory świadomość władz w Polsce tego problemu była niewystarczająca.

Nasze Ministerstwo Klimatu i Środowiska i marszałkowie chyba po prostu nie uświadamiali sobie skali tego problemu aż dotąd, bo wygląda na to, iż działania nasze i mieszkańców gminy Mordy przynoszą na tyle pozytywne skutki, iż inspektoraty zaczynają się tym interesować i sami próbują zrozumieć, ile tych ferm faktycznie bez pozwolenia funkcjonuje – zauważyła dziennikarka.

Idź do oryginalnego materiału