Kota „Marcelego” trzy razy oddawano jako niebezpiecznego. Zabrałem go do domu — i już pierwszego dnia ledwo go nie straciłem, gdy postanowił uciec.

naszkraj.online 1 tydzień temu
Kota, którego nazwaliśmy Andrzejem, już trzykrotnie oddawano jako niebezpiecznego. W końcu to ja go zabrałem i omal nie straciłem już pierwszego dnia, kiedy postanowił uciec. Jeszcze podpis na karcie w schronisku nie zdążył zaschnąć, a dłonie miałem już lepkie ze strachu jakby pot zdradzał, jak bardzo się pomyliłem. W schronisku, gdzieś na obrzeżach Poznania, pachniało […]
Idź do oryginalnego materiału