Kot przez przypadek natknął się na telefon… Urządzenie pachniało człowiekiem i było niezwykle ciep…

newsempire24.com 4 godzin temu

Kot nieoczekiwanie natrafił na telefon

Kot, wędrując wąskimi uliczkami Łodzi, natknął się na przedmiot pachnący ludzkim ciepłem. Był zadziwiająco przyjemny, jak grzejnik w zimowy wieczór. Mrucząc pod nosem, rudzielec objął telefon łapami i położył się na nim i nagle, od tego ledwie wyczuwalnego kociego muśnięcia, telefon rozbłysł światłem i wibrowaniem.

Milena nie zdążyła się jeszcze cieszyć swoim nowym telefonem marki polskiej, lśniącym niczym bańka na choinkę. Ledwo go kupiła za półtora tysiąca złotych, już miał defekt przegrzewał się choćby od najkrótszego dotyku. Jakby tego było mało, Milena zgubiła go podczas wieczornego spaceru po Piotrkowskiej.

Szkoda Był cudowny: szeroki wyświetlacz, potężna bateria a to właśnie przez nią zguba stała się faktem. Teraz choćby już nie sposób oddać sprzętu telefonu zwyczajnie nie ma.

Milena, zrezygnowana, nazwała siebie głąbem, odgrzebała w szufladzie stary telefon z klawiaturką i wystukała własny numer. W słuchawce monotonne sygnały, ale nikt nie odbierał.

Aby się trochę uspokoić, Milena nalała sobie kropel waleriany do kubka, położyła się i próbowała odtworzyć w myślach, gdzie jeszcze była tego dnia. Może jeżeli przejdzie tę trasę jeszcze raz, odnajdzie telefon. I wtedy, spod poduszki, rozbrzmiało znajome brzęczenie ktoś do niej dzwonił. Na ekranie wyświetlił się jej numer.

Halo? Słucham? zapytała.

W odpowiedzi tylko szeleszczenie, ciche westchnienia a potem:

Miau

Milena natychmiast rozłączyła się. Ktoś sobie żartuje, pomyślała. Szkoda, iż nie miała blokady teraz ktoś bawi się jej telefonem, i to ją rozzłościło. Ale już po chwili znów zadzwonił telefon.

Znów szelest, delikatne oddechy i w odpowiedzi na jej głos znowu miauknięcie.

Przestańcie do mnie wydzwaniać! krzyknęła nerwowo.

Ale połączenia nie ustawały. Zmęczona i ciekawa, Milena założyła płaszcz i wyszła na zimową ulicę. Hałasy dochodziły z zewnątrz więc żartowniś pewnie stoi gdzieś blisko miejsca, gdzie zgubiła telefon. Postanowiła przejść tę trasę jeszcze raz.

Szedłszy, od czasu do czasu dzwoniła na swój numer. Nagle, gdy już nie miała żadnej nadziei, usłyszała znajomy dźwięk dzwonka. Milena ruszyła za odgłosem, gotowa przeczytać komuś za żarty i cudzy telefon.

W tym czasie kot, wtulony w zupełnie nowy, ciepły gadżet, z fascynacją patrzył jak ten zaczyna świecić i melodyjnie brzęczeć. Obwąchał, a telefon nie przestawał mówić, więc kot grzecznie mu odpowiedział.

Smartfon ucichł nagle. Kot dotknął łapką i znów rozmowa, i coraz więcej ciepła. Na dworze było zimno, a ten tajemniczy przedmiot przemieniał się w źródło szczęścia. Kot szturchnął raz jeszcze.

I wtedy telefon zaczął grać hejnał mariacki. Kot przestraszony uderzył jeszcze mocniej, ale dzwonek rozlegał się dalej, ogłaszając światu swoje istnienie pod starym kasztanem.

Zanim kot się zorientował, nie był już pod tym drzewem sam.

Cała odwaga Mileny ulotniła się, gdy ujrzała żartownisia pod kasztanem siedział rudzielec, patrzący spod łba i zadziornie okładający telefon łapą, jakby chciał mu zakneblować głośnik. Gdy tylko Milena podeszła bliżej

Kot rzucił się do niej jak do starej znajomej. Mruczał, ocierał się o dłonie, witał z czułością nie do odparcia. Milena stała zdumiona wielkością tej kociej tkliwości.

Puszysty rudelek ocierał się o jej policzki, jakby chciał pocałować. Czuła, jak bardzo jest wyziębiony nie dziwnego, iż grzał się na jej przegrzanym telefonie.

Zguba w kieszeni, kot na ramieniu, Milena wracała przez Piotrkowską, rozważając, czy możliwa jest miłość od pierwszego wejrzenia. Tak bardzo się spodobała temu rudzielcowi! Po takim wylewie uczuć nie potrafiła go zostawić pod drzewem.

A kot, szczęśliwy jak nigdy, wił się w jej objęciach, ocierał o usta i podbródek, choć Milena udawała, iż się odsuwa naprawdę jednak czuła, iż wzruszenie ściska jej serce. Ulica, a taki domowy, czuły kot.

Tajemnica tej czułości była prosta

Kot był upojony zapachem waleriany, którą godzinę temu Milena nalała sobie na uspokojenie.

Idź do oryginalnego materiału