Vitigna SkinLove to marka, za którą stoi Natalia Messina – Polka, która mieszkając we Włoszech, czerpiąc z tamtejszej natury i kultury, stworzyła wyjątkowe kosmetyki dla nas, Polek. To dla mnie szczególne, bo widać w nich połączenie polskiej precyzji z włoską tradycją winorośli – rośliny, która od wieków symbolizuje wytrwałość, siłę i piękno dojrzewające w swoim tempie.
W tym artykule opowiem Ci o kosmetykach, które Natalia stworzyła z pasji i nauki, i o tym, jak wpłynęły one na moją codzienną pielęgnację oraz samopoczucie.
Czytaj dalej, bo mam Ci sporo do opowiedzenia – i czuję, iż te produkty mogą Cię zaskoczyć tak jak mnie.

Czym jest Vitis vinifera i dlaczego w ogóle o tym piszę?
Winorośl – vitis vinifera – to roślina, która od tysięcy lat towarzyszy człowiekowi. Jej korzenie sięgają basenu Morza Śródziemnego, Kaukazu i Bliskiego Wschodu, a pierwsze ślady uprawy odkryto w starożytnych osadach sprzed ponad 7 000 lat. Od tamtej pory stała się symbolem kultury, gościnności i oczywiście świętowania – obecna na stołach Rzymian, w klasztornych winnicach średniowiecznej Europy, w poezji, malarstwie … i jeszcze prawdopodobnie wielu innych dziedzinach.
Winorośl to nie tylko owoce i wino – to także skarbnica cennych składników, które od wieków były wykorzystywane do pielęgnacji ciała. Już starożytne Rzymianki stosowały maseczki z winogron i oliwy, by zachować blask i jędrność skóry.
W każdym gronie kryje się niezwykłe bogactwo natury, które współczesna nauka potrafi pięknie opisywać i są to:
polifenole, które neutralizują wolne rodniki i chronią skórę przed przedwczesnym starzeniem,
antocyjany, nadające winogronom głęboki kolor, a skórze – energię i witalność,
witamina E i C, które wspierają regenerację, rozświetlają cerę i wzmacniają jej barierę ochronną,
resweratrol — jeden z najsilniejszych antyoksydantów znanych w naturze, który działa jak tarcza przed skutkami czasu i środowiska.

W pielęgnacji vitis vinifera jest jak dyskretny, ale niezawodny sojusznik – dba o to, by skóra była gładka, elastyczna i pełna życia. Odżywia ją, nawilża i regeneruje, a jednocześnie chroni przed tym, czego nie widać gołym okiem – stresem oksydacyjnym, utratą wilgoci, mikro-uszkodzeniami.
Nie bez powodu ten składnik stał się sercem kosmetyków Vitigna SkinLove – bo tak jak winorośl potrafi przetrwać najróżniejsze warunki i wciąż rodzić owoce pełne smaku, tak też potrafi tchnąć nowe życie w naszą skórę.

I ja jestem tego żywym przykładem! Używam kosmetyków Vitigna SkinLove od trzech tygodni i widzę wyraźną różnicę w jędrności i elastyczności skóry twarzy.
Zniknęły napięcia i przestała mi schodzić skóra z nosa – z czym zmagałam się od bardzo dawna. Pielęgnuję twarz, szyję i dekolt VSL rano i wieczorem i odkryłam, iż naprawdę dobrze czuję się we własnej skórze. Co więcej, makijaż trzyma się teraz świetnie i wygląda znacznie bardziej naturalnie.

Vitigna SkinLove – polska dusza, naukowa precyzja, włoska inspiracja
Za każdą marką, która ma duszę, stoi człowiek z wizją. W przypadku Vitigna SkinLove jest nim Natalia Messina – Polka, która połączyła precyzję naukowca, wrażliwość miłośniczki piękna i doświadczenie życia we Włoszech. Z wykształcenia farmaceutka, a z pasji enolog, czyli znawczyni winorośli i sztuki tworzenia wina, Natalia potrafi wydobyć z tej niezwykłej rośliny coś więcej niż smak i aromat – potrafi uchwycić jej pielęgnacyjną esencję.
Kosmetyki, które stworzyła, wyrastają z inspiracji toskańską winnicą, miejscem dojrzewania owoców nasyconych słońcem, bogatych w antyoksydanty i witaminy. Zrodziły się z pasji do pielęgnacji, do życia, do świata nauki i natury.

Nazwa marki nie jest przypadkowa. Vitigna, po włosku winorośl, odsyła do korzeni, a SkinLove to obietnica troski i czułości dla skóry.

W tym połączeniu zaklęta jest pasja, zakorzeniona w miłości do włoskich krajobrazów i rytuałów, fascynacja chemią, która pozwala odkrywać niezwykłe adekwatności winorośli, oraz innowacja, dzięki której można wydobyć z niej maksimum dobra.
Produkty Vitigna SkinLove powstają w Polsce, ale inspiracją pozostają Włochy – szczególnie urokliwe okolice jeziora Como, gdzie mieszka Natalia. To właśnie tam rodzi się idea kosmetyków, które łączą skuteczność z piękną historią i formą.

Przejdźmy teraz do kosmetyków, które stosuję na co dzień – opowiem o każdym z nich po kolei.
Tonik Trebbiano Vitigna SkinLove
Pierwsze, co mnie w nim zachwyciło, to zapach. Delikatny, a jednocześnie tak charakterystyczny, iż od razu przeniósł mnie wspomnieniami do pewnego ośrodka termalnego we Włoszech, gdzie we wnętrzach unosiła się niezwykle podobna woń. Okazało się, iż powstała na bazie… wina.
Kiedy odkręciłam zakrętkę
toniku Trebbiano, poczułam dokładnie tę samą nutę. To zapach, który koi i niesamowicie relaksuje – jestem pewna, iż nie tylko mnie.
Ale Trebbiano to nie tylko zapach, przecież znawcy chcą znać szczegóły!

To skinimalistyczny tonik kwasowy, który delikatnie złuszcza martwy naskórek, poprawia koloryt, wygładza i rozświetla skórę. Jego sekret tkwi w połączeniu kwasów – migdałowego, salicylowego i glukonolaktonu – z antyoksydacyjnymi polifenolami i odżywczymi polisacharydami. Efekt? Skóra bardziej jednolita, promienna, a makijaż trzyma się na niej znacznie lepiej.
Uwielbiam go stosować wieczorem – na twarz, szyję i dekolt – bo mam poczucie, iż naprawdę przygotowuje moją skórę na kolejne kroki pielęgnacji. Wielofunkcyjny, subtelny i bezpieczny – to kosmetyk, który robi swoją robotę znakomicie.
Nic dziwnego, iż został wyróżniony w konkursie Doskonałość Roku 2024 magazynu „Twój Styl”. Ja również bez wahania wręczyłabym mu nagrodę!



Serum Malvasia Vitigna SkinLove
To serum od pierwszego użycia pokazało mi, iż rozumie potrzeby skóry. Ma konsystencję delikatnego mleczka – kremowe, jedwabiste, miękko rozprowadzające się po twarzy. Wchłania się błyskawicznie, nie zostawiając ani śladu tłustego filmu. Zamiast tego daje poczucie ukojenia, jakby skóra odetchnęła.
Po aplikacji moja cera staje się gładka, bardziej sprężysta i lekko rozświetlona, jak po naprawdę dobrym śnie i spacerze w świeżym powietrzu. To uczucie jest tak naturalne, iż aż trudno uwierzyć, iż efekt przychodzi z buteleczki.




Wskazówka I jeżeli potrzebujesz bardziej szczegółowych opisów co do składników
serum Malvasia, odsyłam cię na stronę producentki.



Formuła to inteligentne połączenie tego, co najlepsze: ekstrakt z winorośli vitis vinifera bogaty w antyoksydanty i resweratrol, niacynamid wyrównujący koloryt i dodający cerze blasku, witamina C – jak poranna kawa dla skóry – oraz azeloglicyna, która koi i przywraca balans.
Malvasia to dla mnie kosmetyk, który nie robi wielkiego show przy pierwszym użyciu, ale pracuje w tle, dzień po dniu wzmacniając i odbudowując skórę.
Już po kilka dniach zauważyłam, iż jest gładsza, bardziej elastyczna i równomierna. To takie ciche wsparcie, które daje pewność, iż moja skóra jest w dobrych rękach.
Powiem szczerze – moja skóra jest teraz inna w dotyku: gładka i delikatna. I jestem przekonana, iż to właśnie zasługa tego serum.


Krem Sangiovese Vitigna SkinLove
Kiedy pierwszy raz sięgnęłam po
krem Sangiovese, od razu zwróciłam uwagę na jego konsystencję – lekką, aksamitną, miękko sunącą po skórze. Rozprowadza się jak marzenie i daje natychmiastowe poczucie ukojenia, jakby skóra dostała dokładnie to, czego w danej chwili potrzebowała. Nie zostawia tłustej warstwy, a delikatne matowe wykończenie sprawia, iż twarz wygląda świeżo i gładko. To dla mnie naprawdę ważne.
Co ciekawe, nie testowałam kremu sama. Poprosiłam też mojego dorosłego syna, który od dawna ma problem z dobraniem dla siebie odpowiedniego kosmetyku. Początkowo nie był zachwycony tym pomysłem, ale po trzech dniach stosowania przyznał, iż jest pozytywnie zaskoczony. Powiedział, iż krem nie tylko nie zostawia tłustej, świecącej się warstwy, ale sprawia, iż jego skóra czuje się odżywiona i zrelaksowana.




Sangiovese to krem, który potrafi zaskoczyć – i mnie, i mojego syna. Działa wielowymiarowo, ale bez przesady, dokładnie tak, jak lubię: skinimalizm w najlepszym wydaniu.
Skinimalizm oznacza, iż nie trzeba mieć półki pełnej produktów, żeby dobrze dbać o cerę. Wystarczy kilka skutecznych kosmetyków, które potrafią zrobić wiele naraz. Sangiovese jest właśnie takim kremem.
Używam go rano, bo świetnie sprawdza się pod filtr i pod makijaż. Nie muszę się martwić, iż skóra zacznie się świecić w nieodpowiednich miejscach. Daje efekt miękkiego wygładzenia, taki naturalny „soft-focus”, za pomocą którego choćby bez makijażu wyglądam (mam taką nadzieję) na bardziej wypoczętą.
Po kilku tygodniach widzę, iż moja cera jest bardziej elastyczna, gładka i spokojniejsza.


Mój codzienny rytuał z Vitigna SkinLove
Dzięki tym trzem kosmetykom mam swój mały, codzienny rytuał. Tonik Trebbiano otwiera pielęgnację, serum Malvasia pracuje w tle, a krem Sangiovese daje mi komfort na cały dzień.
Może to kwestia lata, ale dawno nie cieszyłam się tak bardzo na tę chwilę tylko dla siebie. Nie spieszę się – ta skinimalistyczna pielęgnacja jest naprawdę dla mnie. Nie zajmuje dużo czasu, a daje efekty i wprawia mnie … w świetny nastrój. I chyba właśnie w tym tkwi sekret.



Gratuluję Ci, Natalio, z całego serca – stworzyłaś arcydzieło!
A jeżeli mogłabym mieć osobistą prośbę – marzy mi się krem do rąk i perfumy o zapachu toniku Trebbiano. Może pewnego dnia je stworzysz?
Jak zamówić kosmetyki Vitigna SkinLove
Aby zamówić kosmetyki
Vitigna SkinLove, wystarczy wejść na stronę producentki i kliknąć wybrany produkt. Można kupić także zestaw, co polecam najbardziej!
Kosmetyki są dostępne w Polsce, więc nie poczekasz na nie długo.

Planując swoją podróż
Znajdź hotel lub apartament na wakacje dzięki booking.com.
Pamiętaj, aby zawsze mieć wykupione ubezpieczenie turystyczne. Ja korzystam z najlepszej na rynku porównywarki rankomat.pl.
Bilety lotnicze możesz znaleźć i zarezerwować na booking.com.
jeżeli potrzebujesz samochodu we Włoszech, skorzystaj z najlepszej porównywarki discovercars.com lub rentalcars.com.
Potrzebujesz biletów na prom? Znajdziesz je na Direct Ferries.
Gdy kupujesz coś za pośrednictwem moich linków, zarabiam niewielką kwotę. Ty przez cały czas płacisz tyle samo, ze mną dzieli się sprzedawca. Dziękuję za twoje znaczące wsparcie.
Nie masz teraz czasu w czytanie? Nie ma sprawy! Zapisz sobie poniższe zdjęcia na Pinterest, aby przeczytać później.


Włoska poczta
Dzielę się z Tobą moimi włoskimi podróżami, mając nadzieję, iż cię zainspirują do samodzielnego poznawania jednego z najpiękniejszych państw na świecie.
Dołącz do czytelników mojego newslettera, poste italiane. Dzięki temu nie przeoczysz niczego, co się pojawiło na blogu, a także otrzymasz mnóstwo dodatkowych informacji.
Jeśli potrzebujesz pomocy w znalezieniu praktycznych informacji o Italii, zapraszam Cię do mojej grupy na FB: Moje wielkie włoskie podróże, którą wyróżnił Magazyn Glamour, jako jedna z najciekawszych grup na FB.
Zapraszam cię także na mojego
, na którym znajdziesz całą masę włoskich inspiracji!
La vita è bella! Życie jest piękne!