Kilka par klocków, nici, wzór i ogrom cierpliwości. Krakowskiej koronki klockowej nie da się nauczyć w jedno popołudnie. Wymaga skupienia, logicznego myślenia i, jak mówią same koronczarki, samozaparcia. W tym roku mija dziesięć lat, odkąd ta tradycja trafiła na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Choć koronka ma w Krakowie długą historię, dziś zajmuje się nią zaledwie około dwudziestu osób. To niewiele, ale wystarczająco, by tradycja wciąż żyła.