Orientalne flakony, marketingowa aura luksusu z Dubaju i ceny znacznie niższe niż u francuskich domów mody – tak marka Gulf Orchid Fragrances weszła na polski rynek. Produkty, dystrybuowane przez firmę The Rich Supplements (właściciela sklepu TheGloow.com), pojawiły się w sieciach Hebe i Super-Pharm. Problem w tym, iż w części państw Unii Europejskiej zapachy tej marki były wycofywane z obrotu z powodu naruszeń przepisów dotyczących bezpieczeństwa konsumentów.
W innych państwach UE kwestie składu i zgodności z regulacjami budziły na tyle poważne wątpliwości, iż produkty trafiały na listy ostrzeżeń systemu Safety Gate (dawniej RAPEX). Kosmetyki stanowią dziś ok. 36 proc. wszystkich alertów bezpieczeństwa w UE, a zdecydowana większość dotyczy obecności zakazanych substancji zapachowych – w tym Lilialu (Butylphenyl Methylpropional), zakazanego od 2022 r. jako składnik o działaniu reprotoksycznym. Wcześniej zakazano również m.in. Lyralu (HICC) ze względu na silne reakcje alergiczne.
W konsekwencji w 2025 roku Unia Europejska zakazała stosowania szeregu substancji zapachowych, powszechnych w perfumerii arabskiej. Celem takich działań jest wzmocnienie ochrony konsumentów oraz dostosowanie ram regulacyjnych do aktualnego stanu wiedzy naukowej.
Uwagę regulatorów przyciąga również segment tzw. „dupe’ów”, czyli zapachów inspirowanych luksusowymi perfumami. Gulf Orchid, marka powstała w 2021 r. w Dubaju, działa właśnie w tym obszarze. Produkcja takich zapachów jest możliwa dzięki technologii GCMS, pozwalającej analizować i odtwarzać kompozycje przy użyciu tańszych komponentów. Choć sam zapach nie zawsze podlega ochronie prawno-autorskiej, europejskie sądy wielokrotnie wskazywały na ryzyka naruszeń znaków towarowych i zasad uczciwej konkurencji.
Jednak większe kontrowersje budzi kwestia zdrowotna. W ostatnich latach Unia Europejska znacząco zaostrzyła przepisy dotyczące substancji CMR (rakotwórczych, mutagennych i reprotoksycznych) oraz alergenów zapachowych. Od września 2025 r. zakazano kolejnych 21 substancji, a od 2026 r. zaczną obowiązywać ostrzejsze wymogi dotyczące m.in. Citralu, Geranialu i Neralu – składników powszechnie stosowanych w perfumerii orientalnej. Zakazowi lub surowym ograniczeniom w Unii Europejskiej podlegają związki stosowane do nadawania piżmu tahara mlecznobiałego koloru lub do tworzenia niektórych syntetycznych kompozycji zapachowych, takie jak musk ksylolowy (musk xylene) i musk ketonowy (musk ketone). Produkty niespełniające nowych limitów nie będą mogły być wprowadzane na rynek UE od 2027 r., a od połowy 2028 r. nie będą mogły być sprzedawane.
Austriacki urząd BAVG oraz agencja AGES publicznie ostrzegały konsumentów przed zakupem perfum zawierających zakazane składniki i zapowiadały wzmożone kontrole. W 2025 r. pojawiły się doniesienia o wycofywaniu wybranych zapachów Gulf Orchid z niektórych rynków UE.

Screenshot
https://www.bavg.gv.at/en/news/detail/vorsicht-bei-onlinekaeufen-von-kosmetik-mit-verbotenen-duftstoffen
W połowie stycznia 2026 roku Brytyjski The Independent ujawnił proceder dystrybucji na rynku brytyjskim zapachów zawierających takie substancje. Perfumy znanych marek wycofane zostały z rynku z powodu zawartości zakazanej substancji chemicznej, która może szkodzić płodności. Syntetyczna substancja zapachowa o nutach kwiatowych może negatywnie wpływać na układ rozrodczy oraz zdrowie nienarodzonych dzieci – podał The Independent. https://www.independent.co.uk/news/uk/home-news/perfume-fragrance-recall-chemical-fertility-bmhca-b2901323.html
Tymczasem w Polsce marka rozwija dystrybucję w dużych sieciach drogeryjnych. Dystrybutor, The Rich Supplements, deklaruje pełną zgodność z normami UE, choć – jak wskazują eksperci – publiczny dostęp do pełnych składów INCI większości zapachów Gulf Orchid jest ograniczony, co utrudnia niezależną weryfikację. Na pytania dotyczące aspektów zdrowotnych i regulacyjnych, polski dystrybutor, reprezentowany przez prezesa Łukasza Fabisiaka, nie odpowiada.
Jednak analiza składu produktu, dostępna na Amazon.com wskazuje, iż producent Gulf Orchid oferuje na polskim rynku kilka zapachów opartych na białym piżmie w ramach swojej kolekcji Musk Collection, a te podlegają zakazowi lub surowym ograniczeniom w Unii Europejskiej.
Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH informuje, iż nie nadzoruje procedur wprowadzania na rynek kosmetyków spoza UE, wskazując jako adekwatny organ Główny Inspektorat Sanitarny. Nadzór nad obrotem powinny sprawować również organy kontroli handlowej. Pytanie jednak, czy system kontroli działa wystarczająco sprawnie w przypadku produktów importowanych i potencjalnie objętych wcześniejszymi restrykcjami w innych krajach.
Z informacji przekazanych przez GIS wynika, iż w przypadku pojawienia się nieprawidłowości, organy nadzoru reagują adekwatnie do otrzymanych informacji. Ponieważ zakres potencjalnych uchybień może być bardzo różny, nie ma jednej, uniwersalnej procedury działania. Rzecznik prasowy GIS, Marek Waszczewski, podkreśla, iż kontrole mogą być prowadzone u producenta lub importera, a w ich wyniku organy mają prawo wydać decyzję o wycofaniu produktu z rynku albo czasowo wstrzymać jego sprzedaż do momentu dostosowania do obowiązujących wymagań. Ustawa o produktach kosmetycznych przewiduje również możliwość nałożenia kar administracyjnych. Kontrole obejmują wszystkie obszary regulowane przez rozporządzenie (WE) nr 1223/2009 dotyczące produktów kosmetycznych.
Unijne przepisy zakazują konkretnych substancji, a nie marek. Oznacza to, iż każda partia musi spełniać aktualne normy. Eksperci zwracają uwagę, iż jeżeli do obrotu trafiają starsze serie zawierające dziś niedozwolone składniki, odpowiedzialność może spoczywać zarówno na producencie, jak i na dystrybutorze oraz sieci handlowej.
W sytuacji, gdy inne kraje UE reagują wycofaniami i ostrzeżeniami, obecność kontrowersyjnych zapachów w polskich drogeriach rodzi pytania o skuteczność nadzoru. Czy mamy do czynienia z luką w systemie kontroli, czy też z pełną zgodnością, która nie została jasno zakomunikowana? Wizerunek luksusu z Dubaju może okazać się mniej trwały niż jego intensywny zapach – zwłaszcza jeżeli sprawą zainteresują się europejskie organy nadzorcze.














