W każdym środowisku pojawia się czasem dziewczyna, która nie mieści się w żadnym znanym formacie. Nie gra roli „tej zdolnej”, „tej ładnej”, „tej sportowej”, „tej towarzyskiej”. Ma wszystko. Jest i ładna i mądra, i zabawna i towarzyska i do tego wysportowana. Dlaczego? Być może stała w każdej kolejce po talenty, gdy inni ograniczyli się do jednej. Być może tak po prostu ma, bo taka dziewczyna, jak ona nie wybiera jednego pudełka, żeby reszta mogła spać spokojnie, ona bierze wszystkie i robi to naturalnie, bez zachłanności, ale z ciekawości życia – to kompletność. Nie przycina własnych skrzydeł, bo ktoś obok boi się, iż jego ledwie drgające piórka wypadną blado, po prostu żyje i dobrze się bawi.
Istnieje. Pełna. Kompletna. Z własnym światłem, którego nie musi pożyczać. Ale z takim, które pada na innych. Mądrzy z tego czerpią, inspirują się, głupi zauważają przez jej światło swoje braki. I się mszczą.
Właśnie dlatego taka dziewczyna budzi niepokój w miejscach, które od lat żyją w kulturze „nie za bardzo”. W miejscach, gdzie ambicja jest podejrzana, a pewność siebie jest nie na miejscu. To są szkoły, zakłady pracy, przestrzenie, gdzie lustro mówi prawdę, a prawda potrafi uderzyć jak drzwi, które ktoś zamknął za wcześnie. I to lustro trzeba zbić, bo nie można strawić prawdy, które ono pokazuje. Nie, ty, kochana, nie ty, ona – szepcze i wzbudza emocje, które niszczą tego, kto je odczuwa.
Kompletne dziewczyny są niewygodne. Lustereczko, powiedz przecie: kto tu się boi prawdy?Kompletna dziewczyna jest lustrem. A ludzie nie lubią się w nim oglądać
W bajkach lustro nie miało litości. „Lustereczko, powiedz przecie…” i lustro mówiło. Od razu, bo takie było, prawdziwe.
Tak samo działa na otoczenie obecność kompletnej dziewczyny. Nie musi ona co prawda nikogo oceniać, ani niczego komentować, nie musi choćby się odzywać. Wystarczy, iż jest.
Jej zwykłe „bycie” odsłania to, co inni wolą trzymać w szufladzie: niespełnione ambicje, utracone szanse, marzenia, które zardzewiały od odkładania „na później”. A kiedy odbicie boli, rodzi się zazdrość. Zazdrość zamienia się w niechęć. Niechęć w pomijanie. Potem w zawiść, gdy samo pomijanie nie daje wystarczającej ulgi.
Słabe środowisko nie powie: „Podziwiam Cię.” Słabe środowisko powie: „Nie widzę Cię.” Bo tak jest łatwiej. A potem czasami „zniszczę Cię”, a przynajmniej spróbuję. Bo kompletna dziewczyna często jest cholernie silna. Taki chichot losu. Dlaczego? Bo musiała się taka stać w obliczu emocji, które wywołuje i w obliczu ludzi, którzy nie potrafią ich unieść.
Kompletna dziewczyna łamie wszystkie stare scenariusze naraz
Przez lata próbowano trzymać dziewczyny w osobnych szufladach. Jedna oznaczała mądrość. Druga wygląd. Trzecia ambicję. Czwarta towarzyskość. Piąta pewność siebie.
Każda szuflada miała swoją instrukcję: „Możesz być tym, ale nie przesadzaj.” „Możesz błyszczeć, ale tylko w jednym miejscu.” „Możesz być dobra, ale nie w kilku rzeczach naraz.” To onieśmiela, choćby nie próbuj tego robić.
Kompletna dziewczyna nie mieści się w żadnej z tych szuflad. Rozsypuje je jednym ruchem. Pokazuje, iż można być wszystkim naraz, bez przepraszania za cokolwiek. A to przecież niesprawiedliwe, prawda? Jak można mieć wszystko, gdy inni nie mają prawie nic?
Dlatego to jest dla słabych środowisk nie do zniesienia. Bo jej istnienie obala wygodny mit, iż „nie da się”. A przecież się da. Ona jest dowodem. I dlatego ten dowód, jeżeli nie da się mu dorównać, trzeba go zniszczyć. A przynajmniej spróbować.
Chłopców się podziwia. Dziewczyny się ocenia
Mechanizm jest prosty i wciąż żywy. I napiszę o tym, choćby gdyby ktoś miał z tego powodu kąsać. Zaryzykuję.
Pewny siebie chłopak bywa „luzakiem”, ale pewna siebie dziewczyna jest „za bardzo”.
Ambitny chłopak jest „zdolny”, ale ambitna dziewczyna to ta „wywyższająca się”.
Towarzyski chłopak to „dusza towarzystwa”, ale towarzyska dziewczyna jest „zbyt widoczna”.
Chłopak, który błyszczy, inspiruje, ale dziewczyna, która błyszczy, drażni.
Bo taka dziewczyna łamie niemy schemat, który wielu dorosłych nosi w sobie od lat: „Dziewczyna powinna być skromna.” Ma się nie wychylać.
Kompletna dziewczyna nie jest skromna. Jest prawdziwa. A prawda bywa niewygodna. Dla tych, którzy dali się oszukać i uwierzyli, iż dziewczynie nie wypada.
Najtrudniejsza lekcja: wybaczyć doskonałość
Słabe środowiska nie potrafią wybaczyć dziewczynie tego, iż jest kompletna. Za żadne skarby nie potrafią wybaczyć jej młodości, która dopiero się zaczyna, ani energii, której sami już nie mają. Co jednak najbardziej uderza, nie potrafią wybaczyć jej tego, iż nie musi się zmniejszać, żeby ktoś inny poczuł się większy.
Największą winą kompletnej dziewczyny jest to, iż niczego nie zrobiła źle, ale to, iż po prostu istnieje i nie boi się brać wszystko, co niesie jej los. Taka jej postawa, wcale nie wynikająca z nadmiernej pewności siebie, ale gotowości do działania jest dla niektórych jak przypomnienie o tym, iż życie mogło wyglądać inaczej.
Ale jest druga strona tej historii. Najważniejsza
Kompletne dziewczyny są niewygodne dla słabych środowisk, a jednocześnie są niezbędne dla świata.
To one podnoszą poprzeczki, łamią schematy, inspirują innych – tych, którzy rozumieją, iż to w gruncie rzeczy o wzrost, a nie podkładanie kłód chodzi. To one pokazują, iż można żyć pełniej, udowadniają, iż kobiecość nie jest ograniczeniem, tylko przestrzenią. I iż życie się zmienia.
Kobiecie wolno. Kobieta może. Choć to właśnie inna kobieta próbuje udowodnić, iż nie. Nie może. choćby wtedy, kiedy zawiść ma przeważnie kobiecą twarz.
Bo świat nie potrzebuje kolejnych ludzi, którzy każą dziewczynom się zmniejszać, ale takich, którzy rozumieją ciężar bycia „za dobrą”. W środowisku krasnoludków człowiek zawsze będzie za duży. Nie musi być olbrzymem. Tu też działa kontrast, ale inaczej pojęty niż pokazałam to wyżej.
Tylko nieliczni potrafią zapytać:
„Lustereczko, powiedz przecie” I dodać: „ mów, nie boję się już prawdy.”
Co dalej?
Jak pokochać siebie, by żyć dłużej, zdrowiej i szczęśliwiej?
Jestem coraz fajniejsza dla siebie, bo w końcu zrozumiałam tę prawdę








