Koleżanki i koleżanki z pracy Irminy szeptały o niej z zazdrością udało jej się oczarować dojrzałego i majętnego mężczyznę. Bronisław był od niej o piętnaście lat starszy i prowadził firmę, w której od niedawna pracowała.
Dopiero do nas przyszła, a już się żeni! śmiano się za jej plecami.
Z peryferii do apartamentu!
No jak nic!
Sama Irmina wolała nie obnosić się ze swoim związkiem z szefem. Spotykali się ze sobą, zanim jeszcze zatrudniła się w jego firmie. choćby nie wiedziała, kim jest właściciel, idąc na rekrutację w ciemno. Mimo to jeszcze tego samego dnia dostała posadę, choć Bronisław zapewniał, iż nie miał na to wpływu wszystkim zajmował się kadrowy, kierując się doświadczeniem i CV.
Później poznała prawdę poprosiła Bronisława, by niczego nie wyjawiał. Ale przecież wszystko, co ukryte, wychodzi na jaw. O uczuciach szefa do młodej dziewczyny mówił już cały zespół, każdy w przerwie na kawę rozkładał relację Bronisława i Irminy na części pierwsze.
Irmina nigdy nie obnosiła się ze swoją urodą i była przekonana, iż awansowała nie tylko za niebieskie oczy. Ale plotkarki wiedziały lepiej.
Jeszcze dwa lata nie minęły po tragicznej śmierci Jadwigi, a Bronisław już chce się zaręczyć!
Jadwiga była poprzednią właścicielką firmy i pierwszą żoną Bronisława. Przeżyli razem dekadę, nim Jadwiga nagle odeszła, zostawiając mężowi majątek i biznes.
Bronisław nagle stał się łakomym kąskiem, ale początkowo po śmierci żony zamknął się w sobie i, jak się wydawało, bardzo cierpiał. Tym bardziej przyciągał kobiety.
Jaki wierny…
Jak bocian! wzdychały kobiety, rzucając spojrzenia pełne tęsknoty.
Nie był klasycznym amantem czy pięknisiem. Przyciągał raczej wyciągiem z konta. A jednak Irmina naprawdę nie kochała go dla pieniędzy.
Poznali się w nietypowej, nieco absurdalnej, sytuacji Bronisław stuknął jej wózkiem spożywczym przy kasie w Biedronce: poszarpał rajstopy i zniszczył zamszowe buty… a potem warknął, iż przepycha się bez kolejki.
Irmina nie dała się jednak zbić z tropu, odpyskowała tak błyskotliwie, iż w końcu Bronisław zapłacił za jej zakupy, a potem pędził za nią przez cały pasaż handlowy, przepraszał sto razy.
Pani wybaczy, miałem okropny dzień powtarzał Bronisław. Pozwoli pani, iż pomogę z torbami?
Dziękuję bardzo, mam samochód, poradzę sobie odpowiedziała stanowczo.
Ale auta nie miała. Poczekała, aż Bronisław sobie pójdzie, a potem ruszyła na przystanek. On jednak zobaczył ją czekającą na autobus i…
Proszę, wsiadaj!
Nie, dziękuję…
Nie ruszę się, dopóki nie wsiądziesz! przekonywał, blokując wyjazd z przystanku, a inni czekający na autobus zachęcali Irminę, by wsiadła.
W końcu się zgodziła. Okazało się, iż Bronisław jest całkiem przyjemny, kiedy nie krzyczy i nie rozjeżdża stóp. Irminie przez moment przemknęło przez głowę, iż w innych okolicznościach mogliby się zaprzyjaźnić. Tyle iż Bronisław oczekiwał czegoś więcej. Po śmierci Jadwigi nie wierzył, iż pokocha ponownie… do dnia, w którym pojawiła się nie podobna do niej Irmina i wyglądem, i charakterem.
Coś jednak go do niej przyciągnęło, bo odnalazł jej adres i codziennie czekał pod klatką. W końcu poszła z nim na randkę. A potem… przyszła do pracy do jego firmy. Przypadek? Być może.
Bronisław nie przejmował się plotkami. Był szczęśliwy i nie ukrywał uczuć. Nie obsypywał narzeczonej drogimi prezentami, ale nigdy nie szczędził jej uwagi.
Irminie podobał się sposób, w jaki na nią patrzył, oraz duże mieszkanie w samym centrum Warszawy, wypasiona skoda i perspektywa zabezpieczonej przyszłości. gwałtownie przeniosła swoje rzeczy do jego apartamentu i poznała matkę, Jadwigę Stanisławownę.
Jadwiga była cicha, wszystkiego słuchała się syna. Po stracie żony Bronisław sprowadził matkę do siebie gotowała, sprzątała, prasowała i dbała o dom.
Gdy w ich mieszkaniu pojawiła się Irmina, Jadwiga nie przestała robić tego, co robiła zawsze Irmina nie marzyła o zastąpieniu jej w tej roli. Jadła to, co teściowa ugotowała, i czuła się z tym dobrze do czasu, gdy Bronisław postanowił się oświadczyć.
Irminę niepokoiło, iż Bronisław przez cały czas nosił obrączkę.
Ciągle czuję obecność Jadwigi przyznał się.
Nie podobało się to Irminie, poprosiła go, by ją zdjął.
jeżeli ci to przeszkadza dobrze, zgodził się lekko zmieszany.
Przecież nie jesteś żonaty, a wygląda, jakbym z żonatym się spotykała wyjaśniła mu, a on schował obrączkę i na chwilę o niej zapomniał.
Kiedy nastał moment zaręczyn, Bronisław wyjął z sejfu wiekowe pudełko z pierścionkiem rodowa pamiątka z olbrzymim brylantem.
Wszystko przebiegało jak w kinie: restauracja wyrastająca jak z mgły, muzyka, kieliszek wina, a na dnie pierścionek.
Irmina o mało się nie zakrztusiła, gdy wyjęła go z kieliszka.
Wyjdziesz za mnie? Bronisław już chwytał jej dłoń, chcąc wsunąć pierścionek. Ale ona lekko odepchnęła jego rękę.
Nie.
Jak to: nie?!
Nie będę nosić tego pierścionka.
Ależ to rodowa pamiątka! Jest bezcenna! choćby nie wiesz, ile jest warta!
Nie obchodzi mnie, ile jest warta. Nie założę czegoś, co wcześniej nosiła twoja zmarła żona.
Czemu?
To zły omen.
Nie bądź przesądna!
Może jeszcze pójdę do ślubu w jej sukni? Twoja mama mówiła, iż wciąż gdzieś ją przechowuje.
Suknię kupimy nową ale pierścionka szkoda, przecież takich już nie ma. Zobacz, jakie złoto!
Nie chcę po kimś odziedziczonych rzeczy wskazała na obrączkę. Znasz moje zdanie.
Bronisław skrzywił się.
To twoja ostateczna decyzja?
Tak. Przepraszam Irmina wstała od stolika. Wieczór był stracony.
Chyba musimy zrobić sobie przerwę powiedział Bronisław.
Myślę to samo.
Irmina wyszła, nie zatrzymał jej. Artyści wciąż grali. Kelner przyniósł gorącą zupę, pierścionek został w pudełku.
W pracy Irmina starała się unikać szefa. On zaś niemal nie wychodził ze swojego gabinetu. Wieczorem Irmina wróciła do rodziców.
Przyjęli ją ciepło doradzali, żeby zerwała i znalazła sobie rówieśnika.
Mądra z ciebie dziewczyna, po co ci ten Bronisław? Starszy o wiele, do tego wdowiec!
Irmina milczała. Nie wiedziała, co zrobić. Z jednej strony Bronisław był dobrym kandydatem, z drugiej przerażał ją jego cień przeszłości i przywiązanie do byłej żony.
Kilka dni trwał dziwny czas zawieszenia. Bronisław nie dzwonił, Irmina unikała go i w końcu przyniosła zwolnienie lekarskie. Po biurze zaczęły krążyć plotki o rozstaniu szefa i jego piękności. Smutku przydawał sam Bronisław, wpadając do pracy pochmurny jak listopad i rozładowując nerwy na pracownikach. Jego matka nie była oszczędzona próbowała poruszyć temat Irminy, ale spotkała się z ponurą miną i mrukliwą odpowiedzią.
To nie dawało Jadwidze spokoju. Syn cierpiał, a nie potrafił podejść pierwszy. Postanowiła odwiedzić Irminę.
Pani Jadwigo?! zdziwiła się Irmina, otwierając drzwi.
Witaj, Irmineczko. Jak się czujesz?
Trochę chora.
To dlatego mieszkasz osobno? Żeby mnie nie zarazić? zmierzyła ją wzrokiem Jadwiga.
Niezupełnie Irmina się zarumieniła.
Wracaj do domu. Bronisław wariuje bez ciebie.
Niespecjalnie to widać uśmiechnęła się gorzko Irmina.
On dumny jest i uparty. choćby mi się nie zwierzył, co się stało. Kochacie się przecież!
On chce, żebym nosiła pierścionek, który należał do jego zmarłej żony.
A gdyby nie ten pierścionek, wszystko byłoby dobrze?
Trzeba się go pozbyć… sprzedać i kupić nowy. Nie mogę nosić po niej rzeczy, przynosi to pecha. Kamienie i złoto zachowują energię człowieka.
Rozumiem cię. Myślę, iż Bronisław nie jest gotowy na nowy początek. Cały czas tkwi wspomnieniami przy Jadwidze.
Na starych ruinach nie zbuduje się nowego domu, pani Jadwigo. Dziękuję, iż pani przyszła. Miło było panią zobaczyć.
Jadwiga wyszła z ciężkim sercem. Rozstali się przez błahostkę, a za nią ciągnął się cień przeszłości.
Po tygodniu zwolnienia trzeba było wrócić do pracy. Irminie nie uśmiechało się patrzeć Bronisławowi w oczy. W międzyczasie nie skontaktował się ani razu. Z żalu postanowiła złożyć wypowiedzenie i poszukać szczęścia gdzie indziej.
Bronisław podpisał je bez słowa, spoglądając na nią spod krzaczastych brwi, jakby stanął w jednym miejscu we śnie, a wokół kręcił się dziwny świat bez dźwięku.
Dorosły człowiek, a zachowujesz się jak dziecko powiedziała, odchodząc.
Nikt mi jeszcze nie odmówił…
Irmina nie odpowiadała. Na palcu Bronisława błysnęła stara obrączka, gdy podpisywał jej papiery.
Postąpiłam dobrze. On nigdy nie wypuści swojej żony z pamięci pomyślała i poszła pakować swoje rzeczy.
Na sercu zrobiło się spokojniej, decyzja stała się oczywista. Bronisław jeszcze długo obrażał się na świat i na siebie nie rozumiejąc, dlaczego Irmina nie doceniła, iż wyciągnął do niej rękę, jakby na jawie i we śnie przekonany, iż wszystko można zaczarować rodowym pierścionkiem.










