Koleżanki i przyjaciółki zazdrościły Sabinie — uwiodła dojrzałego, zamożnego mężczyznę. Andrzej był od niej o piętnaście lat starszy i kierował firmą, w której pracowała.

polregion.pl 1 tydzień temu

Karolinie zazdrościły koleżanki i znajomi z pracy udało jej się oczarować starszego, bogatego mężczyznę. Andrzej był od niej starszy o piętnaście lat i kierował firmą, w której zaczęła pracować.
Dopiero co przyszła, a tu już szykuje się do ślubu szeptano za jej plecami.
Z biedy do bogactwa.
Dokładnie.
Sama Karolina wolała nie chwalić się znajomością z szefem. Ich związek zaczął się zanim podjęła pracę w jego firmie, zresztą przyszła na rozmowę o pracę w ciemno, nie wiedząc, kim jest właściciel. I choć Andrzej zapewniał, iż nie brał udziału w wyborze kandydatki, została zatrudniona od razu na stanowisko, o które się starała formalnościami zajmowała się kadrowa, która kierowała się wyłącznie CV Karoliny i jej doświadczeniem.
Potem oczywiście dowiedziała się wszystkiego i poprosiła Andrzeja, by ich relacja pozostała tajemnicą. Ale sekrety gwałtownie wychodzą na jaw. O romansie Andrzeja i Karoliny wiedzieli już wszyscy tylko leniwy nie komentował związek wdowca z młodziutką pięknością.
Karolina jednak nie wywyższała się swoim wyglądem i była przekonana, iż zasłużyła na stanowisko nie tylko ładnymi oczami. Niestety, plotkarki myślały inaczej.
Minęły ledwie dwa lata od śmierci Moniki, a Andrzej już planuje ślub.
Monika Romanowska, poprzednia właścicielka firmy i pierwsza żona Andrzeja, zginęła tragicznie. Małżeństwo trwało dziesięć lat, po których Andrzej odziedziczył po niej firmę i pokaźny majątek.
Od tego czasu był postrzegany jako wymarzony kawaler, tym bardziej, iż przez długi czas po utracie żony wyraźnie cierpiał i był zamknięty w sobie, co tylko podsycało zainteresowanie kobiet.
Taki wierny…
Jak łabędź! wzdychały panie, łowiąc jego spojrzenia.
Nie można powiedzieć, by Andrzej był kobieciarzem czy wybitnym przystojniakiem. Raczej przyciągał łowczynie posagów swoim kontem bankowym. Karolina natomiast pokochała go zupełnie nie ze względu na pieniądze.
Poznali się w dość zwyczajny sposób w markecie, przy kasie, Andrzej niechcący wjechał w nią wózkiem na zakupy, niszcząc jej rajstopy i zamszowe baleriny. Na dodatek jeszcze ją ofuknął za to, iż wpycha się bez kolejki.
Karolina jednak się nie speszyła i odpyskowała w taki sposób, iż Andrzej postanowił pokryć wartość wszystkich jej zakupów, a potem biegał za nią po całej galerii, by jeszcze raz przeprosić.
Przepraszam, naprawdę miałem zły dzień powiedział. Może chociaż pomogę pani z zakupami?
Dziękuję, poradzę sobie sama, mam samochód skłamała Karolina.
W rzeczywistości nie miała auta. Odczekała trochę i ruszyła na przystanek tramwajowy. Niefortunnie (albo na szczęście) Andrzej jechał tę samą trasą i zobaczył ją na przystanku.
Proszę wsiąść.
Nie, dziękuję.
Nie odjadę, dopóki pani nie wsiądzie Andrzej był uparty. Zablokował przejście, a czekający na tramwaj zaczęli ją przekonywać, by wsiadła, żeby nie blokować innym drogi.
Koniec końców, Karolina ustąpiła.
Gdy Andrzej przestał się zachowywać jak gburem i nie nacierał wózkiem na ludzi, okazał się w gruncie rzeczy przyjemnym facetem. Karolina uznała, iż mogliby się choćby zaprzyjaźnić jednak Andrzej myślał o czymś więcej. Po stracie Moniki przekonana był, iż już nigdy nie znajdzie odpowiedniej kobiety na żonę aż tu pojawiła się Karolina. Inna niż Monika pod każdym względem, a jednak czymś go ujęła.
Fakt, iż zdobył jej adres i codziennie przyjeżdżał, by czekać przed jej drzwiami, w końcu przekonał Karolinę. Poszła z nim na pierwszą randkę, a jakiś czas później… zaczęła pracę w jego firmie. Przypadek? Może.
Andrzej niespecjalnie przejmował się, co mówią za ich plecami. Był szczęśliwy i nie krył swoich uczuć. Nie obsypywał narzeczonej drogimi prezentami, za to nigdy nie brakowało jej jego uwagi i troski.
Karolinie podobało się, jak Andrzej na nią patrzy. Ceniła też przestronne mieszkanie w centrum Warszawy, luksusowy samochód i poczucie bezpieczeństwa, które dawał. gwałtownie przeniosła swoje rzeczy do Andrzeja i poznała jego mamę, Zofię Wacławównę.
Zofia była cichą osobą, zawsze słuchała syna. Po śmierci żony, Andrzej sprowadził matkę do siebie gotowała, prasowała koszule, zajmowała się domem.
Pojawienie się Karoliny w ich domu nie zmieniło układu, Zofia dalej była gospodynią i Karolinie to nie przeszkadzało nie rościła sobie praw do rządzenia domem i chętnie jadła to, co ugotuje przyszła teściowa. Wszystko szło dobrze… aż Andrzej postanowił się oświadczyć.
Karolinę niepokoiło, iż choćby po śmierci żony Andrzej nosił obrączkę.
Wciąż czuję więź z Moniką przyznawał. To drażniło Karolinę i któregoś dnia poprosiła, by zdjął obrączkę.
Dobrze… jeżeli ci to przeszkadza, zdejmę ją zawahał się Andrzej.
Przecież nie jesteś już żonaty. Mam wrażenie, iż jestem z kimś żonatym wyjaśniła, a Andrzej się zgodził. Odłożył obrączkę i gwałtownie o niej zapomniał. Jednak, gdy przyszedł czas oświadczyn, wyjął z sejfu pudełko z pierścionkiem i uznał, iż Karolina będzie zachwycona.
Wszystko było idealne: restauracja, muzyka na żywo, kieliszek wina, a na dnie… wyjątkowy, rodowy pierścionek z brylantem.
Karolina omal nie zakrztusiła się winem, w którym leżał pierścionek.
Wyjdź za mnie, Karolino powiedział Andrzej, wyjmując pierścionek z ręki dziewczyny i szykując się, by go wsunąć na jej palec. Ale ona odsunęła jego rękę.
Nie.
Jak to nie?! nie dowierzał Andrzej.
Nie chcę nosić tego pierścionka.
Przecież to rodzinna pamiątka! Jest bezcenna, nie masz pojęcia, ile jest warta! oburzył się.
Nie obchodzi mnie wartość. Nie założę czegoś, co nosiła twoja zmarła żona powiedziała spokojnie Karolina.
Dlaczego?
Bo to zły znak.
Nie mów głupot!
Może mam jeszcze założyć jej suknię ślubną? Twoja mama mówiła, iż przez cały czas leży w szafie!
Suknię możemy kupić nową. Ale nie planowałem wydawać na nowy pierścionek, skoro mam taki, którego dziś już się nie dostanie. Spójrz, jaka robota, jakie złoto!
Nie. Nie chcę po kimś… I uważam, iż ty też nie powinieneś nosić starej obrączki wskazała palcem na biżuterię. Wiesz, co o tym sądzę.
To twoja ostateczna decyzja? zmarszczył brwi Andrzej.
Tak. Przepraszam Karolina wstała od stołu. Wieczór był zrujnowany.
Myślę, iż powinniśmy zrobić sobie przerwę powiedział Andrzej.
Myślę tak samo.
Karolina wyszła, a Andrzej jej nie zatrzymał. Muzycy grali dalej, kelner przyniósł danie główne, a pierścionek został w pudełku.
W pracy Karolina unikała szefa, z kolei Andrzej prawie nie wychodził z gabinetu. Wieczorem wróciła do rodziców. Przyjęli ją ciepło, radząc zerwać zaręczyny i znaleźć sobie kogoś w swoim wieku.
Jesteś śliczna, mądra! Po co ci taki Andrzej? Dużo starszy, wdowiec!
Karolina nie odpowiedziała. Nie wiedziała, co robić. Z jednej strony Andrzej był dobrym kandydatem na męża, z drugiej jego przywiązanie do dawnej żony ją odstraszało.
Sytuacja trwała kilka dni. Andrzej nie dzwonił, Karolina go unikała, w końcu poszła na zwolnienie. Po firmie rozeszły się plotki, iż szef i jego piękna asystentka zerwali.
Sytuację pogorszył sam Andrzej, który przychodził do pracy w złym humorze i wyładowywał się na podwładnych. Zofia Wacławówna próbowała rozmawiać z synem, ale odpowiadał niechętnie, uciekając w gniew.
Taki stan rzeczy nie podobał się matce widziała, iż syn cierpi, ale nie potrafi przełamać własnej dumy i pogodzić się z Karoliną. Postanowiła więc sama pojechać do narzeczonej syna.
Pani Zofio?! Karolina była zaskoczona. Nie spodziewała się nikogo.
Dzień dobry, Karolinko. Jak się czujesz?
Złapałam przeziębienie odpowiedziała cicho.
Dlatego przeniosłaś się na swoje, żeby mnie nie zarazić? Zofia spojrzała przenikliwie.
To niezupełnie o to chodzi Karolina się zarumieniła.
W takim razie wracaj. Andrzej bez ciebie wariuje.
Jakoś tego nie widzę stwierdziła Karolina chłodno.
On jest uparty. choćby mi nie powiedział, co się stało. O co się pokłóciliście? Przecież się kochacie!
On chce, żebym nosiła pierścionek po zmarłej żonie.
Ach tak… Czyli gdyby nie pierścionek, byłoby dobrze?
Tego powinniśmy się pozbyć… sprzedać i kupić inny. Nie potrafię zaakceptować tego, iż mam nosić biżuterię po kimś. Kamienie zachowują energię poprzedniego właściciela.
Zgadzam się z tobą, Karolina. Wydaje mi się, iż Andrzej przez cały czas nie jest gotów na ślub. Nie potrafi odciąć się od przeszłości i wciąż wraca do Moniki, choć kocha cię naprawdę.
Nie zbuduje się nowego na starym gruncie, pani Zofio powiedziała Karolina. Przykro mi. Dziękuję za wizytę, miło było panią zobaczyć.
Zofia wyszła, smutna. Rozumiała syna i Karolinę, wiedziała, iż poszło o drobiazg, ale w rzeczywistości sprawa miała głębokie źródła.
Po tygodniu zwolnienia przyszedł czas wrócić do pracy. Karolina nie chciała spotykać Andrzeja i zdecydowała się złożyć wypowiedzenie, by szukać szczęścia gdzie indziej.
Andrzej podpisał dokument, choćby słowa nie powiedział. Siedział tylko za biurkiem, naburmuszony jak dziecko.
Dorosły facet, a zachowujesz się, jakbyś miał pięć lat rzuciła Karolina, wychodząc.
Sama jesteś sobie winna! Nikt mi nigdy wcześniej nie odmawiał…
Karolina już go nie słuchała. Wiedziała, iż podjęła słuszną decyzję. Gdy Andrzej podpisywał dokumenty, na jego palcu mignęła stara obrączka.
Zrobiłam, co trzeba. On nigdy nie uwolni się od żony, pomyślała, idąc pakować rzeczy. Poczucie ulgi zamieniło się w pewność, iż postąpiła słusznie. A Andrzej przez długi czas nie mógł się pogodzić z tym, iż Karolina nie doceniła okazji i nie chciała wyjść za tak pożądanego kawalera.

Idź do oryginalnego materiału