Film udostępniono w 2022 roku w Internecie. Na wstrząsającym nagraniu widać wysoki, mieszkalny wieżowiec Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Na parapecie jednego z okien stoi kobieta, słychać jej przerażony krzyk, posługuje się innym językiem niż angielski czy arabski. Po chwili rozpościera ramiona i spada w otchłań jak szmaciana lalka. Nie ma szans na przeżycie przy upadku z tej wysokości. Natychmiast na portalach społecznościowych rozpoczęła się lawina komentarzy. Ktoś zidentyfikował ofiarę samobójstwa jako ugandyjską „influencerkę” Monę Kizz, która jakiś czas wcześniej miała pojawić się na ekstremalnym viralowym filmie na Tik Toku, gdzie była rzekomo bohaterką wyjątkowo nieludzkich, męskich zabaw seksualnych, zwanych DubaiPortaPotty (bogaci głęboko zdemoralizowani mężczyźni zmuszają lub przekupują młode dziewczyny by na ich ciało defekować lub oddawać mocz). Filmik osiągnął oszałamiającą liczbę 450 milionów wyświetleń. Ruszyła nagonka, tysiące komentarzy mężczyzn nazywało Mone Kizz „obrzydliwą” i pytało, dlaczego „nie ma wstydu”. Nikt jednak nie oceniał zachowania mężczyzny. Bo w Internecie to właśnie kobiety, uczestniczki imprez dubajskich, są bezlitośnie osądzane i hejtowane, za to, iż rzekomo poszukują luksusowego życia za wszelką cenę, choćby cenę godności. Krytyka nie dotyczy jednak ani naganiaczy młodych kobiet, ani milionerów, którzy używają ich do zaspokajania swoich chorych żądzy. Tą bulwersującą sprawą postanowiła zająć się jedna z największych i najbardziej szanowanych na świecie stacji telewizyjnych i radiowych BBC. Tego trudnego zadania, ze względu na zmowę milczenia i sytuację kobiet w Dubaju, podjęła się dziennikarka Celina Runako, specjalizująca się w historiach dotyczących Afrykanów i osób pochodzenia afrykańskiego. Brytyjka, która sama jest czarnoskóra, pojechała do Afryki oraz do ZEA, gdzie przez dwa lata zbierała materiał o tym, co się naprawdę dzieje w tym „raju na ziemi”- jak przedstawiany jest Dubaj. Wyniki swojego śledztwa przedstawiła na kanale BBC Sounds jako film dokumentalny i podcast pod tytułem „ Death in Dubai”, w serialu stacji o prawdziwych zbrodniach. Materiał ujawnił niepokojącą prawdę o tym, co naprawdę się wydarzyło. Fala hejtu, która spadła na już nieżyjącą Monę Kizz i inne dziewczyny, które w ostatnich latach tajemniczo zmarły w tym mieście, była bezpodstawna. Jedyne co było prawdą, to iż te dziewczyny pojechały do Dubaju w nadziei na normalną pracę, ale nie chciały stać się prostytutkami, bezwzględnie poniżanymi przez bogatych, bezkarnych mężczyzn. Zostały do tego zmuszone podstępem. Niektóre zapłaciły za to życiem.
Historia jakich zbyt wiele
Prawdziwe nazwisko Mony Kizz brzmi Monic Karungi, Pochodzi z Ugandy. Była najmłodsza z jedenaściorga rodzeństwa. Dorastała na rodzinnej farmie. W jej domu nie było dostatku, a Monic choć bardzo atrakcyjna, wcale nie była szukającą atencji influencerką. Jak ustaliła dziennikarka BBC, dziewczyna miała konto na Instagramie, a na nim mniej niż 2000 obserwujących. Dopiero po samobójstwie i fali oszczerstw na jej temat, pojawili się nowi obserwujący: „Myślę, iż to nie przypadek, iż Monic została przedstawiona jako olśniewająca influencerka. To potwierdza przekonanie, iż możemy mówić o tych kobietach w określony sposób, bo są łatwym celem”. – stwierdziła Celina Runako z BBC.
Tragiczna historia Monic rozpoczęła się w momencie, gdy od znajomego otrzymała propozycję pracy w supermarkecie w Dubaju. Dla młodej 23 letniej Ugandyjki i jej rodziny wydawało się to wspaniałą szansą na zdobycie pieniędzy i poprawę życia. Dziewczyna nigdy wcześniej nie opuszczała swojego kraju, nie miała pojęcia, tak jak jej bliscy, jak wygląda prawdziwe życie w tym mitycznym, super bogatym mieście. Jechała pełna nadziei, zmieniła choćby swoje imię i nazwisko na Monę Kizz. Na początku swojego pobytu robiła piękne zdjęcia, ukazujące ją szczęśliwą na tle wspaniałej architektury. Chciała, by jej rodzina i znajomi zobaczyli, iż sobie poradziła, pracuje oraz żyje we wspaniałych warunkach. Niestety, jak odkryła brytyjska dziennikarka, Monic w rzeczywistości mieszkała w nędznym lokalu. Została zakwaterowana w pomieszczeniu z około 50 innymi kobietami, wiele z nich także pochodziło z Ugandy. Wszystkie zostały zwabione przez „naganiacza”. Zamiast uczciwej oferty pracy w handlu, czy w hotelach, te kobiety zostały okłamane, wszystkie zostały niewolnicami seksualnymi. Zastawiono na nie prymitywną pułapkę, na miejscu wspólnicy „naganiacza” zażądali zwrotu kosztów wizy i przelotu. Wszystkie sprowadzone dziewczyny miały płacić haracz – Charlesowi Mwesigwie, znanemu jako „Abbey”.
Cecylia Runako ustaliła kim jest ten mężczyzna, to był największy alfons (takiego określenia użyło BBC) w Dubaju, który jest z pochodzenia Brytyjczykiem. Wcześniej pracował jako kierowca autobusu w East London. Już w tam dorabiał w prostytucji, zwabiał i zabierał wiele naiwnych dziewczyn do ekskluzywnych klubów nocnych. Za każdą zwerbowaną młodą kobietę otrzymywał swoją działkę. Ale w Europie krępowało go prawo, które chroni ofiary nierządu. W Dubaju wyczuł dużo większe możliwości i bezkarność, bo prawa kobiet w tym kraju praktycznie nie istnieją, a już szczególnie gdy ofiarami nie są Europejki.
Monic Karungi od razu została zmuszona do prostytucji, musiała brać udział w spotkaniach z bogatymi Dubajczykami o mrocznych i poniżających skłonnościach seksualnych. Zbiegło się to w czasie ze śmiercią innej ugandyjskiej pracownicy seksualnej Kayli, która rzuciła się z dachu budynku niedaleko mieszkania Monic. Dla innych zniewolonych dziewczyn, było to jasne przesłanie, ucieczką z tego piekła jest tylko samobójstwo. Monic wytrzymała kilka miesięcy, zanim umarła.
Nędza to wyzysk seksualny
Jak ustaliło BBC, ponieważ bezrobocie wśród młodzieży w Ugandzie jest bardzo wysokie, wielu młodych ludzi desperacko szuka pracy za granicą. Jak magnes przyciąga ich oferta zatrudnienia z bogatych państw Zatoki Perskiej. Części tych ludzi udaje się otrzymać zatrudnienie bezpiecznymi i legalnymi kanałami. Według szacunków, w Dubaju pracuje około 70 000–100 000 obywateli Ugandy. Ilu z nich została zwabiona i jest zmuszana do seksualnego niewolnictwa? Brytyjska dziennikarka spotkała się z kobietami, które dotknął ten problem, potęgowany przez ich kolor skóry: „Wiele z nich przyznało, iż żądano od nich wykonywania poniżających czynności seksualnych i czuły, iż tego od nich, Afrykanek, się oczekuje. To przeraża i bardzo trudno było tego słuchać”.
Jedną z takich kobiet, z materiału BBC, jest Lexi (używa pseudonimu), która twierdzi, iż została przemycona do Dubaju z Ugandy przez nielegalną agencję prostytutek. Kobieta opisuje klientów, którzy płacili wielkie pieniądze za oddawanie na nią moczu, bicie lub jedzenie odchodów. Niektórzy klienci płacili za upokarzające „fetysze” choćby w przeliczeniu na złotówki około 15.tys. zł.
Te kobiety uwikłane w sieć handlu żywym towarem, choć z pozoru zarabiają duże pieniądze, to ich „dochody” przejmują bezwzględni alfonsi. Wiele z dziewczyn, które na miejscu odkrywają jak ma wyglądać ich „praca” chce uciec. Niektórym to się udaje, opowiadały mediom, iż najpierw próbowały skontaktować się z lokalnymi władzami, cóż z tego, skoro ich prośby o pomoc były w większości ignorowane. W Internecie tragedie dziewczyn zmuszonych do imprez dubajskich „porta potty" są bagatelizowane i wyśmiewane w niezliczonych memach: „To prawie jak podwójna śmierć, dla rodzin, które straciły swoje córki zmuszone do prostytucji w Dubaju. Muszą zmierzyć się z ze stratą swojego dziecka, a potem z tą utratą reputacji w Internecie”. – podkreśla dziennikarka BBC.
Dzięki śledztwu BBC niesławny alfons poniesie karę
Charles „Abbey” Mwesigwa, zidentyfikowany przez BBC jako szef dubajskich sieci prostytutek, został sfilmowany jak mówił reporterowi, udającemu klienta, iż może zapewnić kobiety na imprezę seksualną za cenę wywoławczą 1 tys.dolarów. Klient mógłby z nimi robić „prawie wszystko”. Zapytany przez BBC oficjalnie o handel żywym towarem Charles „Abbey” Mwesigwa odpowiedział: „To wszystko są fałszywe zarzuty. Jestem po prostu imprezowiczem, który zaprasza do swoich stolików osoby o grubych portfelach, przez co mnóstwo dziewczyn się do nas przyłącza. To daje mi możliwość poznania wielu dziewczyn i to wszystko. Monic zmarła z paszportem, co oznacza, iż nikt nie żądał od niej pieniędzy za jej zatrudnienie.”.
Jak poinformowała stacja BBC, 26 września 2025 roku, Charles „Abbey” Mwesigwa szef siatki zajmującej się handlem ludźmi w celach seksualnych, która wykorzystywała bezbronne kobiety w Dubaju, został zatrzymany w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Mwesigwa został osadzony w areszcie w Centralnym Ośrodku Więziennym w Al Awir w Dubaju. Interpol Uganda wydał czerwoną notę przeciwko Mwesigwie. Co oznacza w praktyce prośbę skierowaną do policji na całym świecie o zatrzymanie osoby do momentu ekstradycji.
Ambasada Ugandy w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Abu Zabi, wydała oświadczenie, w którym stwierdziła, iż „prowadzone są dochodzenia w sprawie handlu ludźmi, a władze Zjednoczonych Emiratów Arabskich podjęły już odpowiednie działania”.
Dziennikarka Cecilia Runako, dzięki której udało się schwytać tego seksualnego drapieżnika, ma nadzieję na wzrost świadomości, zwłaszcza wśród kobiet w krajach afrykańskich, na temat niebezpieczeństw związanych z nielegalną działalnością alfonsów w Dubaju, a także na temat rzeczywistych skutków, jakie może mieć rozpowszechnianie dezinformacji w Internecie: „Chcę, żeby ludzie zwrócili uwagę również na rolę mężczyzn w tym procederze. Choć nienawidzę używać tego określenia, wśród mężczyzn istnieje duże zapotrzebowanie na takie usługi. W Internecie panuje narracja, która oskarża jedynie kobiety, obwinia je i zawstydza. Czas zacząć zadawać pytania mężczyznom, którzy są siłą napędową tego przemysłu”.
Źródła:
https://www.bbc.com/audio/play/w3ct854p
https://www.reddit.com/r/Uganda/comments/1ni9enq/dubai_potty_party/
https://metro.co.uk/2025/09/16/grisly-reality-behind-dubais-porta-potty-parties-24166747/
https://www.bbc.com/news/articles/ce84ezl461po
https://www.ft.com/content/97607cbf-e228-499e-87ac-615aa101498e










