
Kocia ciekawość wystarczyła, żeby postawić na nogi Policję, Straż Pożarną oraz pracowników Spółdzielni Mieszkaniowej.
Do niecodziennej interwencji doszło w poniedziałkowy wieczór. Dyżurny świdnickiej policji odebrał zgłoszenie od mieszkanki, która zaalarmowała, iż z sufitu na jej mieszkanie leje się woda. Kobieta podejrzewała, iż w lokalu znajdującym się piętro wyżej mogło dojść do zdarzenia zagrażającego zdrowiu lub życiu.
– Sytuacja była o tyle niepokojąca, iż – jak podkreślała kobieta – sąsiad, który mieszka na górze zwykle o tej porze przebywa w domu – mówi asp. sztab. Elwira Domaradzka, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Świdniku.
Na miejsce skierowano patrol Policji oraz strażaków. Wezwani zostali również pracownicy Spółdzielni Mieszkaniowej, którzy zakręcili dopływ wody w pionie, by ograniczyć dalsze szkody. Służby chciały otworzyć mieszkanie siłą, jednak udało się ustalić dane jego lokatorów. niedługo też wyjaśniło się, co było powodem zamieszania.
– W mieszkaniu – pod nieobecność właścicieli – przebywały koty, które najprawdopodobniej w trakcie swoich codziennych „eksploracji” odkręciły kran w kuchennym zlewozmywaku – wyjaśnia E. Domaradzka.
Odkręcona na maksymalny strumień woda zaczęła się przelewać i w konsekwencji zalała mieszkanie oraz lokal piętro niżej.
















