Kochanka mojego męża była zachwycająca. Sama bym ją wybrała, gdybym była mężczyzną. Znacie takie k…

polregion.pl 6 dni temu

Kochana, muszę ci coś opowiedzieć, bo myślę, iż chyba byś najlepiej zrozumiała.
Wyobraź sobie kochanka mojego męża była przepiękna. Naprawdę, gdybym ja miała wybierać kobietę będąc facetem, to chyba postawiłabym właśnie na taką. Wiesz, są takie typy Polek ona zna swoją wartość, każdy jej ruch i każde spojrzenie jest celowe, pewna siebie, opanowana, patrzy w oczy, słucha z uwagą. Nie musi się prężyć, nie musi świecić dekoltem czy udami, nie robi z siebie przedstawienia, ona po prostu jest taka zrównoważona, królewskiej postawy, zawsze spokojna.

Ja bym ją też wybrała. Właśnie dlatego, iż jest zupełnie inna niż ja.
A ja jaka jestem? No wiesz, wiecznie w biegu, pokrzykuję na dzieci, na Marka bo to mój mąż, ręce mi się trzęsą, prawie wszystko z nich wypada, ciagle czegoś nie zdążę zrobić, w pracy sterta roboty, szefostwo kręci nosem. Wiecznie w dżinsach i rozciągniętej bluzie. No bo przecież żeby wyprasować sukienkę czy bluzkę, to trzeba wszystko rozłożyć, rozgrzać żelazko, a jeszcze w międzyczasie dzieci ryczą, ktoś czegoś chce… Sama już nie ogarniam, kiedy ostatni raz do ręki brałam żelazko. Dobrze, iż mamy nową suszarkę, bo ta przynajmniej wygładza ubrania i nie muszę się tak spinać.

A ta jego była taka… wow. Figura, włosy, nogi, spojrzenie, makijaż taki akuratny. No, można się było z emocji zadławić!
I wiesz, od tamtej chwili już nie oddycham normalnie. Nie, żebym się domyśliła widziałam ich. Jak to się stało? Służbowo pojechałam na drugi koniec Warszawy, byłam głodna, weszłam do pierwszej lepszej knajpki zjeść cokolwiek. Praca zrobiona, brzuch pusty. W środku tłok, ale znalazłam wolny stolik pod ścianą, siadam, patrzę do menu, nagle zerkam wyżej… i nie, nie przewidziało mi się. Od razu rozpoznałam Marka mój chłop. Tyłem, ale wiadomo. I ją.

Trzymał jej ręce, całował palce aż mi się chciało śmiać, takie typowe polskie pieprzenie o twoje dłonie pachną chlebem. Boże, tandeta! Ale ona była po prostu piękna. Tak obiektywnie.

I wiesz co, to uczucie było jak po oparzeniu, kiedy patrzysz na zaczerwienienie i wiesz, iż za chwilę piekielnie zaboli. Ale zanim zaboli, masz przez parę sekund taki zawieszenie, jakby ciszę. To właśnie to pustka. Nic.

Marek wrócił do domu wyspany i uśmiechnięty, jak zawsze. On to zawsze taki równy, spokojny, z poczuciem humoru, żaden nerwus jak ja, nic go nie zaskoczy, żart na każdą okazję.
Przydałoby mi się wtedy trochę jego humoru, bo moje było kompletnie nieadekwatne do sytuacji.

Cały wieczór miałam ochotę zapytać wprost, spokojnie, prawie beznamiętnie: No i jak twoja kochanka, Marek? Widziałam was ostatnio w Cafe Białystok, piękna kobieta, muszę przyznać. Rozumiem cię, ja też bym się nie powstrzymała. I po prostu popatrzeć, jak oblewa się potem, jak mu złości w oczach przybywa.
A potem dorzucić: No to co teraz? Poznasz dzieci z nową mamą? Gdzie mnie wystawisz, do teściowej, czy zostawiacie mieszkanie? Zabierzesz ją do nas, czy ona ma swój metraż?

Ale nie powiedziałam nic. Standardowo przy tulił się do mnie w łóżku, pociągnął do siebie, zasnął w trzy minuty.
Może oni jeszcze nie mają seksu pomyślałam, przetaczając się na swoją połowę. I rozśmieszyło mnie to, bo nagle zaczęłam myśleć jak stereotypowa zdradzona żona, która wszystkim dookoła powtarza, iż to tylko jej się wydaje.

Może faktycznie czasem etap pierwszy trwa długo, jakaś fascynacja, lekkie przeszukiwanie myśli, ukradkowe spojrzenia… Tylko iż Marek również był świetnym pokerzystą ani słowa, ani gestu, nic nie zdradzało jego stanu.

W nocy się wierciłam, spałam wyrywkowo, śniły mi się kwiaty i jakieś obce dziewczyny w czerwonych sukienkach.
Wstałam zmordowana, wszystko robiłam wolniej niż zawsze, spokojnie pakowałam dzieciaki do szkoły. I cały czas myślałam: co ja powinnam zrobić? Co robią Polki, które złapały męża z kochanką? Sprawdzić w internecie?

Google nie dał mi żadnej odpowiedzi. Ja jej w sobie też nie znalazłam. Może po prostu żyć dalej?

Przecież właśnie to robię. Żyję, jak żyłam. Rytuały te same, Marek wraca punktualnie, bez szminki na kołnierzyku, nie czuć obcych perfum, dzieci rozrabiają, w niedzielę kino w Złotych Tarasach. Seks dwa razy na tydzień, czasem choćby trzy, jak się dobrze złoży.

A może się pomyliłam w tej knajpie?
Nie pomyliłam się. Zadzwoniłam do niego w porze obiadu, nie odebrał. Zamówiłam taksówkę, pojechałam do tej samej kawiarni. Po drodze tłumaczyłam taksówkarzowi, iż czekam na paczuszkę służbową, muszę dopilnować”. Auto Marka stało naprzeciwko. On i ona wyszli razem, wsiedli do jego samochodu i odjechali.

Zbladłam, poprosiłam kierowcę o wodę, udawałam, iż dzwonię do kogoś i wypaliłam w eter: Trudno, nie będę czekać na głupią paczkę, idę do pracy! Bo przecież to ważne, co sobie taksówkarz pomyśli, nie?

Bo kiedy już się wie o kochance, świat się zmienia. Rozwód? Może. A jak żyć inaczej? Znosić dalej? Po co?

Przypomniało mi się, jak dwa lata temu to samo przydarzyło się znajomym. On miał romans, maskował się, kluczył, ale żona i tak się połapała. Wielka afera, on wypierał się jak głupi, choćby gdy mu wyciągnęli przed nos smsy i zdjęcia. Wmawiał, iż ktoś mu włamał się na Facebooka, iż to wszystko sprawka zawistnych kolegów.

Wtedy Marek powiedział mi: Ja bym nigdy nie kłamał. Trzeba być facetem, przyznać się, naprawić, zadbać o rodzinę, albo odejść i zostawić żonie tyle, ile trzeba.

Byłam wtedy z niego taka dumna, taki mądry, odpowiedzialny.
Tylko łatwo się mówi, jak cię nie dotyczy, a wszyscy są w twoim własnym domu jak statyści. Gorzej, gdy w centrum wydarzeń jesteś ty i twoja żona, i twoja kochanka.

Poszłam wtedy do ich stolika, usiadłam bez pytania. Ona spojrzała na mnie zaskoczona. Marek zamarł, potem zaczął przebierać nogami. Cisza. Patrzyłam na nich i było mi trochę choćby zabawnie. Ona chyba od razu zrozumiała, kim jestem. A może wiedziała wcześniej.

Marek próbował coś mówić, powstrzymałam go gestem dłoni: Spokojnie, przecież to nie takie zaskoczenie, nie?. Powiedziałam, iż rozumiem bywa. Ale teraz niech się zastanowią, jak to poukładać mamy dzieci, wspólne mieszkanie, rodziców, co już nie są młodzi. Są mądrzy dadzą radę.

Wyszłam powoli, w tej sukience, którą dawno nie zakładałam. I choćby jej teraz dobrze w niej było, zupełnie jakbym znowu była sobą.

Idź do oryginalnego materiału