Nazywam się Izabela Domańska. Dla mojego męża, Andrzeja Domańskiego, byłam zwyczajną żoną. Skromną, niezawodną, bez zbędnego rozgłosu. Taką kobietą, którą z czasem zaczyna się traktować jak powietrze, która staje się niewidzialna. Tego Andrzej nie wiedział: jeszcze zanim wzięliśmy ślub, byłam już jedyną właścicielką Willa Błękitnych Wód ekskluzywnego kompleksu wypoczynkowego nad Bałtykiem, tuż pod Sopotem. Spadek […]