„Kochamy cię, synu, jednak nie odwiedzaj nas więcej.”

polregion.pl 2 dni temu

Kochamy cię, synu, ale nie przyjeżdżaj już tak często.

Starość przybrała dwoje Jacek i Maria którzy całe życie mieszkali w małym podwórku przy Starym Młynie, takim samym w wieku jak oni. Przeprowadzka? Nie ma mowy.

Wieczorami wspominają te wszystkie chwile, które kiedyś były pełne radości. Dzieci już dorosły, mają własne rodziny. Córka, Jadwiga, mieszka w sąsiedniej wsi i chętnie wpada z wnukami, więc dom nigdy nie jest pusty. Syn, jednak, wyjechał pięć lat temu i od tamtej pory nie miał odwiedzin wciągnął go ciągły pracujący rytm i wakacje za granicą. Ostatnio zadzwonił Piotrek i oznajmił, iż w końcu przyjedzie.

Wieść rozgrzała serca rodziców. Jacek od razu wsiadł na swój stary rower, by pojechać po zakupy, a Maria zastanawiała się, co ugotować, żeby sprawić synowi przyjemność. Odliczali dni do przyjazdu Piotrka. Ten po raz drugi wziął ślub poprzednia żona kochała wędrówki, więc się rozstali. Nie mieli dzieci, a teraz budował nowe życie.

Piotrek przyjechał podwiezieniem wczesnym wieczorem, pojechał do kuchni, zjadł kolację i od razu położył się spać. Jacek i Maria usiedli cicho obok, po prostu chcąc zobaczyć swojego chłopaka, bo słowo nie przychodziło podróż go wyczerpała.

Jacek rzekł z uśmiechem:

Nasz syn wreszcie się wyspać może, a jutro pomoże przy ścięciu drewna, wyczyścimy obór, przywiezimy jedną jodłę i przystrojimy dom, bo od kilku lat nie mieliśmy choinki.

Maria dodała:

A w spiżarni trzeba naprawić podłogę, bo zaraz się rozpadnie.

Jacek poszedł spać, a Maria nie mogła zostawić chłopca w spokoju poprawiała kołdrę, układała poduszkę.

Rankiem Jacek wstał wcześnie i rozgrzał piec, żeby było przytulnie, gdy Piotrek się obudzi. Maria od razu wpadła do kuchni, by upiec ciasto. Piotrek wstał dopiero w południe i przyznał, iż tak długo nie spał spokojnie. Po śniadaniu włączył telewizor i rozsiadł się wygodnie, żeby obejrzeć film.

Synu, pomożesz tacie przy ścięciu drewna? zapytała Maria.

Mamo, jestem tylko na kilka dni. Lepiej niech tata rozgrzeje saunę odpowiedział Piotrek.

Starszemu duetowi nie brakło sił razem niosą wodę ze studni, nie gadając.

Po obiedzie Jacek zawołał:

W stajni trzeba wyczyścić obór. Ty jesteś młody, masz siłę, idź i zrób to!

Co ty, tato? Czy naprawdę myślisz, iż po całym dniu w pracy w mieście nie jestem zmęczony? Przyszedłem się odpocząć, a od razu mi pracę zlecasz odparł Piotrek.

Po saunie Piotrek otworzył przyniesiony wódkę i zaczął narzekać na życie. Mama i tata wyczerpali się cały dzień, a Piotrek wciąż nie przestawał gadać: raz opowiadał o luksusowym mieszkaniu i drogich meblach, innym razem o swoim owczarku, iż wszystkie kobiety są niezdarne, a praca już go nie bawi.

Rodzice nie wytrzymali i poszli spać. Piotrek poczuł się urażony, powiedział, iż idzie do siostry, bo z nimi jest nudno. Mama zaczęła jęczeć i zabrała kluczyki, mówiąc, żeby nie wsiadał w auto. Piotrek prawie wyważył drzwi, wpadł do pokoju, podkręcił telewizor na maksa i włączył go na pełen regulator.

Starsi leżeli i próbowali zasnąć, ale hałas nie pozwalał. Jacek podszedł do syna, zobaczył, iż już chrapie, wyłączył telewizor i położył się spokojnie.

Następnego ranka Piotrek wybrał się na spacer do lasu. Zmarzł, wrócił do domu, rozgrzał się przy gorącej herbacie i usiadł na kanapie. O wczorajszym dniu nic nie pamiętał, a Maria cały dzień bolała głowę.

Jacek i Maria spakowali dla niego torbę ze wsienskimi przysmakami, a Piotrek nie odmówił.

Tyle włożyliście! Moja żona będzie zachwycona, nigdy nie jadła tak dobrych kompotów. Mamy wszystko, ale nie chcę was obrazić, więc zabiorę to ze sobą. Zapomniałem tylko o prezentach na Nowy Rok, ale nic, następnym razem przyniosę odezwał się Piotrek.

Maria otarła łzę i rzekła:

Nie przyjeżdżaj już tak często, synu! Kochamy cię, martwimy się, ale na kanapie możesz siedzieć w swoim domu, gdzie masz lepszy telewizor i większy kosz prezentów.

Piotrek zrozumiał, iż zranił rodziców, nie wiedział już co powiedzieć. Machnął ręką, wsiadł do auta i pojechał z powrotem do miasta, gdzie czekał na niego zwykły, gwarny chaos.

Idź do oryginalnego materiału