Wtorek, 8 marca
Dzisiaj znowu dużo się działo. Wróciłam do domu wyczerpana po pracy, a jedyne, o czym marzyłam, to rozsiąść się na kanapie i obejrzeć mecz. Kiedy wszedłem, Magdalena była podminowana i zupełnie wykończona. Dzieci Kuba i Zosia biegały i hałasowały, a ona usiłowała je położyć spać.
Podkręciłem głośność telewizora, żeby nie słyszeć ich krzyków.
Mógłbyś mi trochę pomóc i zająć się dziećmi, co? zapytała, ściszając telewizor.
Z irytacją odparłem: Pracowałem cały dzień, żebyś mogła siedzieć w domu i bawić się klockami z dziećmi.
Od tego wszystko się zaczęło. Wymiana zdań przerodziła się w ostrą kłótnię. Ona zaczęła płakać z bezsilności i zmęczenia, ja powiedziałem kilka rzeczy, których nie powinienem. Magdalena wybuchła, powiedziała, iż już dłużej nie wytrzyma i wybiegła trzaskając drzwiami, zostawiając mnie samego z dziećmi.
Musiałem nakarmić je i położyć do łóżka. Następnego dnia nie wróciła. Wziąłem dzień wolny z pracy i zostałem z Kubą i Zosią.
Przetrwałem wszystkie ich płacze i marudzenia. Cały dzień biegałem z nimi po domu, nie znajdując choćby chwili dla siebie, choćby żeby spokojnie wziąć prysznic.
Cały dzień byłem zamknięty w czterech ścianach, nie rozmawiając z nikim powyżej dziesiątego roku życia. Nie miałem choćby okazji zjeść spokojnie, bo cały czas musiałem doglądać dzieci.
Byłem tak wyczerpany, iż mógłbym spać i spać przez dwadzieścia godzin, ale to przecież niemożliwe, bo któreś z dzieci budziło się co trzy godziny i płakało.
Po dwóch dniach i jednej nocy bez Magdaleny zrozumiałem wszystko.
Zrozumiałem, jak bardzo musi być zmęczona.
Zrozumiałem, iż bycie mamą to nieustanne poświęcenie.
Zrozumiałem: to sto razy trudniejsze niż siedzenie w biurze przez dziesięć godzin i podejmowanie ważnych decyzji.
Zrozumiałem, iż poświęciła własną karierę i niezależność finansową, aby być z naszymi dziećmi.
Zrozumiałem, jak bardzo trudno jest, gdy nie masz wpływu na domowy budżet i musisz polegać na partnerze.
Zrozumiałem, ile poświęca, odmawiając wychodzenia ze znajomymi na miasto czy na fitness. Nie może oddać się swoim pasjom ani choćby porządnie się wyspać.
Rozumiem, jak się czuje, kiedy cały czas jest zamknięta z dziećmi w domu i nie wie, co się dzieje na zewnątrz.
Rozumiem, dlaczego boli ją, kiedy moja mama krytykuje jej metody wychowawcze nikt nie zna dzieci lepiej niż ich mama.
Dopiero teraz dotarło do mnie, iż mamy są obarczone największą odpowiedzialnością w społeczeństwie, a nikt tego nie docenia ani nie chwali.
Nie piszę tego listu tylko dlatego, iż bardzo mi jej brakuje. Nie chcę, żeby kolejny dzień jej życia upłynął bez tych słów:
Jesteś niesamowicie dzielna, robisz coś wielkiego i naprawdę cię podziwiam!
Rola żony, matki i gospodyni domowej jest w naszym kraju najważniejsza, a jednocześnie tak bardzo niedoceniana. Podzielcie się tym listem ze swoimi przyjaciółkami, może w końcu zaczniemy doceniać najważniejszy zawód świata zawód Mamy.
