Kobieta opowiedziała drugiej kobiecie, z wyraźną troską, iż jest sama i nie ma nikogo, kto mógłby jej pomóc. Wyznała jej, iż jej skromna emerytura znika na czynsz i lekarstwa, a na jedzenie już nie wystarcza. Przyjaciółka zapłaciła wtedy za zakupy tej biednej staruszce.
Pewnego dnia odezwała się do mnie przyjaciółka z dzieciństwa, z pytaniem, czy wszystko u nas w domu w porządku. Okazało się, iż jej znajomy przypadkowo zobaczył moją babcię w sklepie, choć ona mieszka zupełnie gdzie indziej i rzadko bywała w tamtych okolicach.
Moja babcia, Ela, przez lata była pełna energii jak na swój wiek. Pracowała kiedyś jako nauczycielka matematyki, potem przeszła na emeryturę. Byli uczniowie przez cały czas ją wspominali i darzyli ogromnym szacunkiem. Jednak w tym sklepie znajomy mojej przyjaciółki zobaczył już nie energiczną panią Elę-nauczycielkę, ale smutną, zmęczoną staruszkę.
Babcia Ela ze spokojem wyznała tej życzliwej kobiecie, iż jest samotna i brakuje jej wsparcia. Opowiadała spokojnie, iż wszystkie pieniądze z emerytury oddaje na czynsz i lekarstwa, a na jedzenie już nie starcza. Przyjaciółka podarowała jej wtedy podstawowe produkty spożywcze i pomogła wyjść z opresji.
Tamtego dnia przyjaciółka wychodziła właśnie z jednego z krakowskich sklepów razem ze starszą panią i podeszła do niej. Ale staruszka gwałtownie powiedziała wracaj już i oddaliła się w pośpiechu. Wydawało mi się, iż to jakieś nieporozumienie. Przecież babcia mojej przyjaciółki jest zamożną osobą i zawsze jej pomagamy, kiedy jest potrzeba. Ostatecznie wyszło jednak na jaw, iż starsza pani chciała po prostu kupić trochę jedzenia.
Wieczorem odwiedziłam babcię. Nie owijałam w bawełnę, więc zapytałam ją wprost. Szczerze mówiąc, gdy usłyszałam odpowiedź, sama nie wiedziałam, jak dalej z nią rozmawiać.
Babcia wytłumaczyła mi, iż testowała nową strategię, na którą niedawno wpadła. Chodzi bardzo daleko od domu, możliwie jak najdalej, by nikt z sąsiadów czy znajomych jej nie zobaczył. A jednak wśród obcych spotyka nagle… moją najlepszą przyjaciółkę! Okazało się, iż to jej mały eksperyment społeczny. Statystycznie sześć razy na dziesięć wszystko się udaje. A rzeczy, które dostaje od ludzi w drodze powrotnej, przekazuje potem do kościoła, nie zatrzymując ich dla siebie więc, jakby nie patrzeć, ci ludzie pomagają dzięki niej także innym biednym!
Nie mogłam pojąć, skąd u starszej osoby taka nietypowa pasja. Gdyby się nudziła, mogłaby przecież kupić sobie psa, kota albo chociaż świnkę morską. Jaka szkoda! Przyjaciółka poprosiła mnie, żebym z nikim o tym nie rozmawiała… I choć dziś wywołuje to już uśmiech, wtedy nie umiałam znaleźć słów.






![Ciągłe monitorowanie glukozy zwiększa skuteczność leczenia cukrzycy typu 2. Potwierdzają to najnowsze wyniki badań [DEPESZA]](http://www.newseria.pl/files/1097841585/sensor-zdjecie.jpg)
