Na jednym z profili społecznościowych związanych z filozofią MGTOW (Men Going Their Own Way, czyli „Mężczyźni Wybierający Własną Drogę”) pojawił się niedawno wpis, który wywołał gorącą dyskusję. Dotyczył on popularnej w niektórych klubach strategii marketingowej: darmowego wstępu dla kobiet przy jednoczesnym opłacie dla mężczyzn.
„Szybki przepis na dobry interes” – tak zatytułowano post, który w trzech punktach przedstawiał schemat:
- mieć lokal,
- wprowadzić darmowy wstęp dla kobiet,
- ustalić płatny dla mężczyzn.
Autor wpisu podsumował to jako sposób na „liczenie potężnego zysku od simpów i napalonych frajerów”. Kluczową przesłanką jest tu założenie, iż obecność kobiet przyciągnie mężczyzn gotowych płacić za wejście i fundować im drinki.
Jako przykład załączono screenshot promocji jednego z ostrowskich klubów, który właśnie taką zasadę stosował podczas konkretnego wydarzenia. Reakcje internautów były intensywne i wielowątkowe.
Głosy z komentarzy: od bojkotu po ironię
Reakcje pod postem odzwierciedlają szerokie spektrum opinii, charakterystyczne dla dyskusji wokół MGTOW i nie tylko:
1. Wezwanie do bojkotu i świadomości: Część komentujących nawoływało do omijania takich miejsc, uznając to za przejaw godności mężczyzn. „Świadomi mężczyźni powinni omijać takie okazje” – brzmiał jeden z głosów.
2. Ekonomiczny sceptycyzm: Pojawiły się głosy kwestionujące skuteczność modelu, wskazujące na doświadczenia z USA, gdzie podobne strategie rzekomo prowadzą do pustych klubów i niskiej sprzedaży alkoholu, ponieważ kobiety „przy jednym drinie siedzą cały wieczór”.
3. Alternatywne propozycje spędzania czasu: Część mężczyzn deklarowała, iż woli wydać pieniądze na spotkanie z przyjacielem przy kebabie niż na klub z takimi zasadami.
4. Oskarżenia o dyskryminację: W komentarzach powtarzało się słowo „dyskryminacja”, zarówno w formie bezpośredniego zarzutu („Toż to dyskryminacja”), jak i ironicznego („Pozytywna dyskryminacja”).
5. Perspektywa ekonomiczna klubu: Niektórzy wskazywali, iż strategia może być chybiona, ponieważ to mężczyźni są tradycyjnie głównymi konsumentami alkoholu w klubach. Brak facetów oznaczałby więc stratę dla lokalu.
6. Ironia i sarkazm: Pojawiły się również komentarze ironiczne, jak „Kolejne piekło kobiet”, sugerujące, iż takie promocje wcale nie służą kobietom, jeżeli zabraknie mężczyzn, którzy tworzą atmosferę i napędzają sprzedaż.
Czym jest MGTOW i jak interpretuje takie zjawiska?
Aby zrozumieć kontekst tego wpisu, warto przyjrzeć się samej filozofii MGTOW. To skrót od Men Going Their Own Way – ruch lub postawa życiowa, której celem jest skupienie się mężczyzny na własnym rozwoju psychicznym, fizycznym i materialnym. Jej wyznawcy uważają, iż współczesne społeczeństwo i relacje z kobietami często są dla mężczyzn niekorzystne, oparte na wyzysku emocjonalnym i finansowym.
Kluczowym hasłem jest tu świadoma rezygnacja. MGTOW uczy mówienia „nie” oczekiwaniom społecznym, które postrzega jako wrogie mężczyznom – czy to w sferze randkowej (np. presja na płacenie za randki), małżeńskiej (obawy przed rozwodem i alimeniami), czy właśnie konsumenckiej, jak w przypadku opisywanej promocji klubowej.
Z perspektywy MGTOW, klub oferujący darmowy wstęp kobietom, a płatny mężczyznom, jest mikro-modelem szerszego zjawiska: instrumentalnego traktowania mężczyzn jako „dosiadaczy bankomatu”. Płacący mężczyzna („simp” lub „napalony frajer” w języku wpisu) ma być źródłem zysku, który jest generowany przez stworzenie sztucznej „wartości” w postaci obecności kobiet.
Dyskusja zapoczątkowana przez profil MGTOW Polska wykracza daleko poza kwestię cen w klubach. To symbol starcia dwóch modeli. Z jednej strony – tradycyjnego modelu marketingowego w branży rozrywkowej, który próbuje monetyzować dynamikę randkową i społeczne oczekiwania. Z drugiej – rosnącej świadomości części mężczyzn, którzy odrzucają narzucone im role, także te konsumenckie, i domagają się równego traktowania oraz poszanowania ich wyborów.
Niezależnie od osobistej oceny filozofii MGTOW, wpis i burzliwe komentarze pod nim pokazują, iż strategie oparte na różnicowaniu oferty ze względu na płeć przestają być społecznie neutralne. Spotykają się z oporem, analizą ekonomiczną i są postrzegane przez część społeczeństwa jako dyskryminujące. To znak czasu, w którym mężczyźni – podobnie jak wcześniej kobiety – coraz śmielej kwestionują narzucone im schematy i oczekiwania, także te dotyczące sposobu wydawania pieniędzy i spędzania wolnego czasu.











