Kiedy Paweł przychodził do mnie, dosłownie zauważałam u siebie, jak głupieję z radości. To było czyste szczęście. Krzątałam się po mieszkaniu, poprawiałam fryzurę, upychałam pod poduszką ciuchy, które tuż przed jego wizytą przymierzałam, a z włosów gwałtownie wyplątywałam wałki. Potem leciałam do łazienki, tam starannie czesałam się, malowałam usta i w pełnym rondzie wychodziłam do […]