Kiedy moi rodzice mieli przyjechać, zacząłem sprzątać mieszkanie.

newsempire24.com 3 dni temu

Słuchaj, muszę ci się zwierzyć. Jestem już dwa lata w związku z moim chłopakiem. Oświadczył mi się wiadomo, zgodziłam się bez wahania. Ale trochę zaczęło mnie irytować, iż nie spieszy się z przeprowadzką.

On mieszka z rodzicami w ich trzypokojowym mieszkaniu w Warszawie, a ja jestem w akademiku. Uważam, iż przed ślubem trzeba razem pomieszkać, żeby się sprawdzić i przyzwyczaić do siebie na co dzień. Powiedziałam mu o tym, ale on udawał, iż nie rozumie, o co mi chodzi. I nagle los się uśmiechnął jego rodzice wyjechali na dwa tygodnie, więc mogliśmy przez ten czas mieszkać razem.

Chciałam być idealną gospodynią. Gotowałam, sprzątałam, wszystko utrzymywałam w czystości. Codziennie przygotowywałam dla niego pyszności, starałam się mu dogodzić.

Jedno mnie tylko zmroziło. Poprosiłam go, żeby odkurzył, a on rzucił, iż nie zamierza robić babskich prac. Mówi, iż u nich w domu facet dba tylko o stan materialny, nie odkurza ani nie pomaga żonie. Zamilkłam wtedy, myśląc sobie, iż jak już razem zamieszkamy, to na pewno się zmieni.

Do powrotu jego rodziców wysprzątałam mieszkanie na błysk. Chciałam zrobić dobre wrażenie. Upiekłam ciasto, przygotowałam kolację i wróciłam do akademika.

Na drugi dzień Sebastian powiedział mi, iż jego mamie nie podobałam się. Podobno była niezadowolona ze mnie jako gospodyni. Szok, bo jak tam pierwszy raz przyszłam, mieszkanie było dużo bardziej zabałaganione. Czemu mnie obgadywała? choćby nie doceniła moich wypieków, powiedziała, iż są niesmaczne. Poczułam się wtedy tak bardzo urażona!

Myślę, iż po prostu nie chce wypuścić syna spod skrzydeł, dlatego mnie nie lubi. Może znalazła mu jakąś lepszą partię… Skąd te myśli? Bo odkąd rodzice wrócili, Sebastian stał się dla mnie chłodny, coraz rzadziej się widujemy i rozmawiamy. Serio, nie wiem, czy wesele w ogóle się odbędzie.

Jak ty to widzisz?

Idź do oryginalnego materiału